niedziela, 13 listopada 2011

Pismo Leonarda – Dina Rubina


Pismo Leonarda to inaczej pismo lustrzane, litery pisane od tyłu, od prawej do lewej. Odczytać je można tylko za pomocą lustra. Swoją nazwę owe pismo zdobyło dzięki Leonardo da Vinci, który w taki sposób zaszyfrował część swoich prac.
Jednak to nie jego geniusz pomógł mu opanować lustrzane pismo. Otóż Da Vinci był leworęczny, a owa sztuka jest często konsekwencją tej przypadłości.

Wyobraźcie sobie, że jesteście po trzydziestce, tworzycie szczęśliwą parę ze swoim mężem, jednak dzieci nie macie. Pewnego dnia zadzwoni do was jakaś daleka mężowa krewna i powie, że w jego rodzinie ktoś zmarł i zostawił po sobie małą dziewczynkę. Weźmiecie dziecko do siebie?
Masza odmówiła. Jednak po kilku niespokojnych dniach, w ciągu których wciąż myślała o dziewczynce, zadzwoniła do krewnej. Na jej chęć zaopiekowania się dzieckiem, usłyszała: „Nie weźmiesz jej. Wystraszysz się”.

O czym jest ta książka? Wydaje mi się barbarzyństwem jakiekolwiek wspomnienie o jej treści, gdyż sama odkrywałam ją nie wiedząc o fabule absolutnie nic. Pismo Leonarda, a zatem leworęczność – ot wszystko, co przyszło mi do głowy.
Zabrałam się za tę książkę, bo chciałam poznać Dinę Rubinę, jedną z najbardziej znanych pisarek współczesnej literatury rosyjskiej. Sięgałam po autora, nie po książkę, a znalazłam głębię, magię i masę pytań. Tylko gdzie są odpowiedzi?
Na pewno zna je Anna, leworęczna dziewczynka, która dla każdego będzie tajemnicą. Bo gdy rozumie się cały świat, ów świat nigdy nie zrozumie nas. Kim jest Anna?

'Zawsze i wszędzie pozostaje tą inną, obcą - dziwaczką i wiedźmą - niezrozumianą i wzbudzającą obawę. Dla krewnych z prowincji, którzy nie chcą się nią zaopiekować po śmierci matki, jest "dziwnym dzieckiem"; "dziwną dziewczynką" - dla przybranych rodziców z Kijowa; "dziwną uczennicą" - w radzieckiej szkole, gdzie niezwykłość jest uznawana za nienormalność i bezwzględnie tępiona; "dziwną studentką" szkoły cyrkowej - chociaż w środowisku cyrkowym dziwaków akurat nie brakuje; "dziwną Ruską" - w słynnym kanadyjskim cyrku, w którym przygotowuje lustrzane pokazy.'

Anna po prostu jest. Istnieje na kartkach tej książki, a Rubina opowiada o niej poprzez wspomnienia, listy, zapiski, rozmowy… Narracja zdecydowanie jest godna podziwu.
Czytałam oryginał, przekład nie trafił jeszcze w moje łapki. Jednak powiedzieć muszę, że zachwyciła mnie różnorodność językowa – gwara, naleciałości, zapożyczenia. Zachwycił mnie także świat, jaki pokazała nam autorka – cyrk, niekiedy w najdrobniejszych szczegółach; Rosjan przez pryzmat reszty świata i ich samych; małomiasteczkość i wielkie kraje; mentalność i wiarę; życie i nędzę; niewiedzę i wiedzę; być i mieć.

W tej niewielkiej książce zawarte jest całe życie, życie nie tylko Anny – dziwnej, a zarazem tajemniczej, obcej, a przy tym tak mi bliskiej – lecz także życie całego kraju, całego świata, a zarazem życia zwykłych przechodni, mijanych codziennie na ulicy. Wiecie, że człowiek, jeżeli mu się przyjrzeć, ma w sobie cały wszechświat?

4 komentarze:

  1. Wot ciekawostka, o książce słyszałam (i nawet mam ją w swoim kapowniku "do przeczytania" zanotowaną), ale że autorka jest Rosjanką, to w życiu bym się nie domyśliła. I oryginalna okładka (rosyjska) podoba mi się bardziej - nie ma na niej zbędnych napisów.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również dałam się porwać i zachwycić. To jedna z najbardziej wyjątkowych książek, jakie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra książka. Nieoczywista. Interesująca literacka podróż.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Inni", szczególnie tka oryginalnie dziwni, jak piszesz o Annie, muszą być inspirujący

    OdpowiedzUsuń