wtorek, 25 października 2011

Mechaniczny Anioł – Cassandra Clare

Cassandra Clare, amerykańska pisarka, zadebiutowała w Polsce serią „Dary Anioła”, teraz natomiast przedstawia nam trylogię „Piekielne maszyny”. I właśnie o pierwszej części tej trylogii chciałabym z Wami porozmawiać.

„Mechaniczny anioł” może zaintrygować samym tytułem wszystkich fanów steampunku. Malutki, tykający niczym zegarek, tytułowy wisiorek w kształcie aniołka spoczywa na piersi głównej bohaterki Tessy, otrzymała go po nieżyjącej już mamie. Ojciec Tessy także zginął w wypadku, pozostał tylko brat, który mieszka w Londynie. Powieść zaczyna się od podróży dziewczyny do niego, jednak po osiągnięciu celu w porcie nie czeka na nią brat, a nieznajome kobiety. „Nie ufaj nieznajomym!”, chciałoby się rzec, ale przecież nieznajome trzymają list od brata Tessy, zapewniający ją, że wszystko jest w porządku i ma zaufać ludziom, którzy po nią przyjechali.
Zaufanie mija, gdy Tessa zostaje przywieziona do tajemniczego domu, który zamiast jej nowym mieszkaniem, staje się więzieniem. Obce kobiety, za które przecież zaręczył brat, dają jej każdego dnia dziwne przedmioty codziennego użytku i mówią: „Zmień się!”.

Czego jak czego, a odmówić sobie pochwalenia świata przedstawionego nie można. Pani Clare opisała w „Mechanicznym aniele” niezwykły Londyn z jego tajemniczymi mieszkańcami – ludźmi, wampirami, czarownicami. Instytut będący mieszkaniem Nocnych Łowców także fascynuje, tak samo jak i mechaniczny aniołek Tessy.

Zdecydowanie książka ta stoi światem i przedmiotami, na postaciach niestety się zawiodłam. Tessa wydaje mi się nijaka, pozbawiona prawdziwych ludzkich cech, zbyt wyidealizowana i ślepo zapatrzona we własnego brata. Czuć, że autorka tworzyła tę postać od zera i niestety w środku pozostała pustka.

Zwykle jednak, gdy powieść ma nic niewartych głównych bohaterów, swój kunszt opiera na postaciach drugoplanowych. Tutaj również się zawiodłam. Główni łamacze serc młodych czytelniczek – Will i Jem – niczym mnie nie zafascynowali. Zbyt stereotypowi i schematyczni panowie zbudowani na standardowych szkieletach postaci, które doskonale znamy z literatury i kina. Niczym nie zaskoczyli.

Pragnę jednak zaznaczyć, że jest to tylko i wyłącznie moje subiektywne podejście. Wolę, gdy książka mnie czymś zaskakuje, gdy któryś z bohaterów potrafi pozostać w moich myślach po opowiedzeniu swojej historii. „Mechaniczny anioł” niestety wywietrzał z mojej głowy zaraz po przeczytaniu.

Recenzja została napisana dla portalu Oblicza Kultury

7 komentarzy:

  1. Ja z kolei uwielbiam wszystkie książki Cassandry Clare. Jeszcze mnie żadna nie zawiodła i oby dalej tak było. Autorka zawsze kończy w takich momentach, że po przeczytaniu czuję wielki niedosyt. A na kolejną część trzeba tak długo czekać... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra recenzja ;)

    @Reaper Mam to samo. U mnie jednak problem polega na tym, że książkę kupili rodzice po czym ją gdzieś zawieruszyli - a drugiej nie kupią, no bo jedna już jest :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dary Anioła bardzo lubię (aczkolwiek genialna była tylko część pierwsza). Mechaniczny Anioł spodobał mi się głównie przez ten wiktoriański klimat :)
    To seria jest dla mnie o wiele lepsza niż sequel do DA czyli tom 4 Miasto Upadłych Aniołów.
    Zobaczymy jak będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, fajne rysunki bym mogła do tego zrobić. Ale tak mi coś mówi, że przeczytanie tej książki byłoby zbyt dużym poświęceniem, nawet dla tak szczytnej idei, jak inspiracja artystyczna.;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie książka jest ok - nie jest może lekturą górnych lotów, ale wciągnęła mnie i całkiem mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo rzadko ukazują sie u Ciebie krytyczne opinie, więc przeczytałam recenzję z wielkim zainteresowaniem ;) Oczywiście krytykujesz równie uroczo jak chwalisz. Z tym chyba trzeba się urodzić ;)

    Jakoś nie ciągnie mnie do książek tej autorki, kojarzą mi się z zalewem powieści dla młodzieży typu "paranormal love story". Nawet jeśli sie mylę, szkoda mi czasu na przeciętne książki ;]

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja przyjaciółka to ma, wiec pewnie kiedyś przeczytam. Taka książka dla zapełnienia czasu.

    OdpowiedzUsuń