poniedziałek, 10 października 2011

Księga cmentarna – Neil Gaiman

„Dusze naszych poległych chronią nas cały czas,
 Roztaczają opiekę w potrzebie.”
(Włodzimierz Wysocki)

Kto z was nie zna „Księgi dżungli” Kiplinga? Historia o chłopcu wychowanym przez wilki już dawno stała się częścią kultury i udowodniła, że wystarczy kochać, by odnaleźć rodzinę nawet w samym sercu tropikalnego lasu. Czy tylko tam?
Otóż Gaiman postanowił udowodnić, że dom można odnaleźć w miejscu, które zwykle przeraża żywych ludzi, i opowiedział historię chłopca, który wychował się na cmentarzu. Podobno pomysł na napisanie tej książki powstał w głowie Neila, gdy obserwował on jak jego mały synek jeździ na trójkołowym rowerku wokół starych nagrobków cmentarza.
Główny bohater książki nosi wiele mówiące (a może nie mówiące nic) imię – Nik, zdrobnienie od Nikt. Swego czasu Odyseusz posługiwał się tym imieniem i wyszło mu to na dobre. Jak to będzie u Nika? Przekonacie się po przeczytaniu książki.
Dzieciak rósł wśród starych i nowszych nagrobków, otoczony opieką i miłością swoich przybranych rodziców – duchów, którzy opiekowali się dzieckiem lepiej niż niejeden żyjący. Brzmi przerażająco, prawda? Ale uwierzcie mi, Gaiman w tej książce poprzestawiał pionki - tu świat poza cmentarzem przeraża bardziej niż sam cmentarz.
Wiadomo, atmosfera cmentarza jak ulał pasuje do Neila, w jego książkach zazwyczaj martwi wychodzą bardziej żywi od samych żywych. Ciekawą sprawą jest opisanie zmarłych – stałe dodawanie do ich imion epitafium z nagrobków, stylizowanie ich mowy, mentalności i poglądów do epoki, kiedy żyli.
Jeżeli patrzeć tylko na samą fabułę, rzecz jasna można nie do końca poczuć zachwyt. Nie jest to wielka głębia, a miejscami wydaje się ciut naciągana. Brakowało mi czegoś do całkowitego katharsis pod koniec książki. Jednak nie o samą fabułę ty chodzi, a właśnie o świat przedstawiony. Gaiman doskonale balansuje na granicy świata żywych i świata martwych, na granicy ciepła i zimna, dobrego i przerażającego. Udaje mu się nie popadać ze skrajności w skrajność, bowiem nie jest to mroczna księga o strasznych duchach i nie jest to także przyjemna opowiastka dla dzieci na dobranoc. Rzecz jasna, tę książkę jak najbardziej mogę polecić dzieciom, jest ona pozbawiona okrucieństwa, w jakim Gaiman lubuje się na przykład w „Amerykańskich bogach”.
Bohaterzy książki z pewnością zostaną w pamięci czytelników na długo. Możliwe, że cytaty z nagrobków są niezwykle krótkie, ale charakteryzują poszczególne duchy z błyskotliwą dokładnością. Tajemniczy i mroczny Silas zapewne zdobędzie serca wszystkich czytelniczek (ciekawe, że kojarzył mi się ze Snapem…). Spokój i racjonalność Nika ma w sobie coś z chłodnego i stoickiego, cmentarznego… i nie raz odsyłała moje myśli do Rodziny Adamsów, choć w żadnym razie w „Księdze cmentarnej” nie ma absurdu i przebarwionego czarnego humoru jakim szczyci się ten serial.
Pada tu także wiele słów, dających do myślenia i podsumowujących ludzi jednym zdaniem. Oczywiście, ludzi żywych. Mi szczególnie zapadła w pamięć część cmentarza na nieoświęconej ziemi i młodziutka czarownica tam pochowana oraz Danse Macabre, które uważam za jeden z lepszych fragmentów książki – symboliczny i mocny, nie do końca wytłumaczony i nie dający się zapomnieć.
Podsumowując, „Księga cmentarna” to prosta bajka o głębokim sensie, a takowych jest we współczesnym świecie coraz mniej. Większość kunsztownych bajarzy już nie żyje, ale Gaiman, tak jak i jego bohater Nikt, szybko uczy się najważniejszych rzeczy u zmarłych. Bo przecież najważniejsze to słuchać i rozumieć… 

Recenzja została napisana dla portalu Oblicza Kultury


16 komentarzy:

  1. Lubię Gaimana, "Księgę" też - od momentu, kiedy przeczytałam jedno opowiadanie. Nie wiem, czy wyrwane z "Księgi", czy też później zostało rozwinięte w "Księgę" właśnie... Tak czy siak, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego, co wiem, to najpierw chyba były to opowiadania, a potem ksiażka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem miło jest przeczytać bajkę, wygląda na to że mam kolejną pozycję "do przeczytania" :P

    OdpowiedzUsuń
  4. "Księga cmentarna" była moją ulubioną książką Gaimana do momentu, w którym moja przyjaciółka dwa tygodnie temu pożyczyła mi "Nigdziebądź". Teraz zmienił się mój gaimanowski numer jeden ;)
    "Księga..." to świetny pomysł na fabułę i wspaniałe wykonanie pracy pisarza. Za to kocham Gaimana.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gaiman jest niezwykły :) A "Nigdziebądź" bardzo sobie cenię i masz rację, jakbym miała porównywać, wolałabym "Nigdziebądź" ^^ Choć każda książka tego pisarza ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gaiman pisze w taki sposób, że trudno mu się oprzeć. Księgę czytałam i bardzo zapadła mi w pamięć, na półce czekają Amerykańscy bogowie- może już niedługo uda mi się ją przeczytać.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Stayrude, a to oznacza, że przed Tobą jedna z lepszych książek Gaimana. Czytałam z zapartym tchem! :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Nigdziebądź" i bardzo mi się podobało. "Księga cmentarna" kusi już samym tytułem i mam wielką chrapkę na angielskojęzyczne wydanie, którego okładkę tu zamieściłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lilithin, to angielskie wydanie wygląda przepięknie :) Dla samej okładki bym je uszczknęła ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Stoi ten Gaiman i stoi na mojej bibliotecznej półce i tak trudno mi się zdecydować. Ale ostatnio podczas czytałam "Czarne mleko" Safak i autorka cytował autora "Księgi...". Chyba trzeba spróbować...:)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam jak dotąd tego pisarza, ale jego nazwisko figuruje na mojej liście lektur.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Księgę cmentarną" i tak miałam przeczytać, bo to przecież Gaiman, ale teraz jeszcze bardziej muszę.;)

    P.S. Dzięki, że mi przypomniałaś, miałam dodać Twój blog podróżniczy do blogrolki.;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie przeczytam. Znowu uświadamiam sobie, jak niewiele przeczytałem w swoim życiu :-(

    OdpowiedzUsuń
  14. "Księga cmentarna" mnie rozczarowała. Gaiman przyzwyczaił mnie do wciągających i dziwnych historii, a tu to wszystko jakieś pourywane. Jakbym zamiast podróży zagranicznej miała pokaz slajdów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytam, przeczytam już niedługo.

    OdpowiedzUsuń