niedziela, 25 września 2011

Grób Oscara Wilde'a


Moje walizki wciąż pachną Paryżem, a z kieszeni wysypują się zużyte bilety paryskiego metra. Tylko jeden pozostał nieskasowany. Leży w portfelu i czeka, aż wrócę do miasta świateł, które zauroczyło, rozkochało w sobie i teraz wydaje mi się jednym pięknym snem.

Paryż to nie tylko Luwr, Wieża Eiffla czy Pola Elizejskie, to także miasto, gdzie spoczywa jeden z moich ukochanym pisarzy – Oscare Wilde. Dlatego też cmentarz Père-Lachaise był jednym z obowiązkowych punktów tych wakacji. Dotarłam, ujrzałam i gdybym tak bardzo Wilda nie kochała, pewnie miałabym mieszane uczucia. Ale byłam pijana szczęściem, że jestem tak blisko niego, nie zauważyłam więc okropnego nagrobku wykonanego w dziwnym, niemal socjalistycznym stylu. Anioł, a może Ikar, ugina się pod ogromnymi, kamiennymi skrzydłami… Ale nie to przyciąga największą uwagę w tym miejscu.
Otóż cały nagrobek Wilda jest pokryty śladami szminki i kobiecych ust. Tak, tak, jest calutki obcałowany, dlatego też nazywają go jedną z najbardziej niehigiejnicznych atrakcji turystycznych.

Merlin Holland, wnuk Oscara Wilda, strasznie na te ślady szminki narzeka. Podobno zostawia ona tłuste plany i Holland już trzykrotnie musiał płacić za czyszczenie nagrobka. Rzecz jasna, wzrusza go hołd jaki składają czytelnicy jego dziadka, jednak portfel też nie jest bez dna. Toteż mężczyzna wpadł na pomysł, by następne czyszczenie zasponsorowała firma L’Oreal. Produkują szminkę? To niech po niej posprzątają, a przy okazji mają niezłą reklamę.

Mi osobiście te ślady szminki nie przeszkadzają, choć dzięki nim ma się wrażenie, że to nie grób pisarza sprzed stu lat, a jakiejś gwiazdy rocka ;)



"Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy z nas sięgają po gwiazdy."
(Oscar Wilde)

12 komentarzy:

  1. Chciałbym zobaczyć ten grobowiec. Nigdy nie byłem w Paryżu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny widok ! Zazdroszczę Ci tego wyjazdu ;)
    PS. Mi ślady szminki może odrobinkę przeszkadzają, ale dzięki temu widać, że Wilde miał ogromną rzeszę fanów,a raczej fanek ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam pojęcia, że Wilde ma po śmierci tyle wielbicielek. A ten pomnik rzeczywiście nie należy do najładniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za łądnie wygląda ten grób Wilda. Kiedy ostatnio go widziałam ( jakieś 8 lat temu ) to nie był aż tak bardzo pomazany. Widziałam zdjęcia na facebooku z Twojej podróży. Naprawdę piękne! Zazdroszczę Ci, bo sama też chciałabym ponownie zobaczyć Paryż. Podziwiam, że zdecydowaliście się na podróż samochodem. To jednak męczące i problemy językowe. Rzadko, który Francus chce gadać po angielsku ;D Chyba, że znasz francuski, albo któryś z Twoich towarzyszy podróży ;)

    Fajna podróż, widać, że sprawiłą Ci dużo radości i o to chodzi w podróżowaniu ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochane Przyjemnostki :) Powiem Ci, że nie mialam prawie żadnych problemów z porozumieniem się, mimo iż nie znam francuskiego. Da się dogadać po angielsku, albo na migi, albo zapytać polskich turystów (ja również pytałam się rosyjskich, bo rosyjski mam opanowany^^). A samochodem było tylko troszkę męcząco, dało sie przeżyć :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacja! Zazdroszczę Ci Bardzo :)
    Ja w tym roku też byłam we Francji :) W Paryżu niestety tylko chwilkę (przesiadka). Ja byłam na samym dole, na południu niedaleko Hiszpanii - w pięknej miejscowości znanej z win - Bordeaux :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm, zazdroszczę :) Jeszcze nie czytałam nic Wilde'a, właśnie zabieram się za "Portret Doriana Graya" i mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu, bo pojedyncze cytaty tego autora są świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sobie czekałam, kiedy z Paryża wrócisz.:) Już się nie mogę doczekać, kiedy wreszcie będę miała normalny internet (co jest równoważne z powrotem do Olsztyna) - dopiero wtedy obejrzę sobie relację na drugim blogu. Bo tak to by było bez obrazków, a po co bez obrazków?;)

    A wycieczki zazdroszczę. Powiem Ci, że po wizycie w Toruniu doszłam do wniosku, że nie te oklepane atrakcje są najfajniejsze, nie jakieś Luwry czy Koperniki, ale mało znane niespodzianki, jakie nam sprawiają zwiedzane miasta - mało znane pomniki, małe malownicze parki, czy urocze zaułki zabytkowych uliczek. To jest to, dla czego warto się włóczyć po starówkach.;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moreni, moja kochana :* Tęsknię :* Koniecznie spotykamy się na herbatce w październiku :D

    Wydaje mi się, że wszystko ma swój urok... Zresztą zobaczysz, jak dzień po dniu opiszę cały Paryż, który zobaczyłam ^^ Składał się ze szczegółów i Luwrow i wszystko było w nim piękne ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach Paryż! Spędziłam w nim cudowny tydzień, ale na Pere Lachaise nie dotarłam, więc tym bardziej cieszy mnie Twoja notka. Pomnik faktycznie mało ciekawy, ale nie to się liczy ;)

    OdpowiedzUsuń