poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje – Robert Rankin


Specyficzne poczucie humoru, błyskotliwa kpina z historii i kosmici - to jest właśnie „Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” Roberta Rankina. Znajdziecie tu wiele znanych nam wszystkim nazwisk, takich jak Churchill, Wilde, Hitler, Darwin... A to, co zrobił z tymi nazwiskami i ludźmi pod nimi żyjącymi Rankin, niekiedy rozkłada czytelników na łopatki. Taka jest prawda, że tę książkę ciężko czytać bez uśmiechu na twarzy i sporadycznych wybuchów śmiechu, odbicia absurdu w oczach czy też uniesionych w górę brwi - dwóch bądź jednej, wedle uznania.

O czym opowiada ta książka? O George'u Foxie, cyrkowym błaźnie lub asystencie (zależnie od mówcy) profesora Coffina. Jego praca polega na wystawianiu nieżyjącego już i zakonserwowanego Marsjanina ku uciesze tłumów i kieszeni jego pracodawcy. George jest nieco nieposłuszny i roztrzepany, acz z pewnością z sercem po brzegi wypełnionym dobrocią. Otrzymuje on przepowiednię, według której to na jego barkach spoczną losy wszystkich światów. I niech Was nie zrazi schematyczność powyższego zdania. Możecie mi wierzyć na słowo, u Rankina niektóre rozwiązania bardzo od schematu odbiegają.

Nieco kuleje fabuła, za łatwa i prosta, jednak ubarwiona wieloma atrakcjami, ciekawymi pomysłami i postaciami. Odważyłabym się nawet powiedzieć, że książka ta pachnie steampunkiem. I mimo, iż główna fabuła nie zaskakuje, szczególnie na końcu, to muszę podkreślić, że w tej książce nie ona jest ważna, a świat przedstawiony (zwracam szczególną uwagę na niezwykle ciekawą wersję historii stworzenia świata) oraz postacie. Na uwagę zasługuje jedna z głównych bohaterek – Ada – nie jest ona typową uroczą panienką o długich rzęsach i równie długich westchnieniach. To kombinatorska i intrygująca kobietka z ciętą ripostą, która zauroczy i złamie nie jedno serce.  

Wielbiciele sarkazmu i ironii z pewnością będą zachwyceni. Rankin otwarcie szydzi z historii i wielu historycznych postaci, a datami żongluje bez skrupułów. A przy tym pisarz pokazuje nam nader ciekawą wizję wszechświata. Chcecie wiedzieć, od czego giną Marsjanie, jacy są Jowiszanie lub w co wierzą Wenusjanie? Sięgnijcie po „Dziewczynę Płaszczkę…”.

Wydawnictwu Prószyński i S-ka dziękuję za możliwość napisania recenzji :)

6 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś swoją recenzją, książka ta wydaje mi się być bardzo interesująca. Jestem pewna, że po nią sięgnę - kusi mnie ta ciekawa wizja wszechświata, jestem bardzo ciekawa, co autor wymyślił. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze dlaczego jej nie wzięłam do recenzji!? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem zachodnie recenzje jakis czas temu i były... zrównoważone:) Twoja opinie niby pozytywna, tez jednak jakoś nie ma w niej hurra optymizmu:) Tym razem sobie książkę odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja, po pozycję tę z chęcią sięgnę :D

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się interesująca książka - już od pierwszych zapowiedzi zastanawiałam się nad jej kupnem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po "Diunie" zraziłam się do science fiction, ale ta powieść zapowiada się naprawdę ciekawie.

    OdpowiedzUsuń