poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Dzienny Patrol - Siergiej Łukjanienko, Władimir Wasiliew


Zabrania się rozpowszechniania niniejszego tekstu
jako szkalującego sprawę Światła.
Nocny Patrol
Zabrania się rozpowszechniania niniejszego tekstu
 jako szkalującego sprawę Ciemności.
Dzienny Patrol”*

Gdy przeczyta się „Nocny Patrol” Łukjanienki, nie ma szans, by nie sięgnąć po następną część. Obrazowe, mocne, przemawiające każdym zdaniem Urban fantasy zaczarowuje i nie chce wypuścić umysł czytelnika ze swoich macek.

Co ciekawe, „Dzienny Patrol” Łukjanienko nie napisał sam, a ze swoim przyjacielem – Władimirem Wasiliewym. Mimo to, nie czuje się w książce rwanego stylu, jest on zgrany, harmonijny i gdyby na okładce nie było dwóch nazwisk, byłabym pewna, że całość wyszła spod pióra Łukjanienki. Zapewne wynika to z tego, iż panowie są wieloletnimi przyjaciółmi i znają się na wylot. Istnieje nawet legenda, że Łukjanienko był po stronie Jasnych, a Wasiliew – Ciemnych, i pisząc każdy dbał o swoją stronę i robił drugiemu psikusy  oraz knuł spiski. Zapewne jest to prawda, bo dzięki temu książka wyszła bezlitosna i okrutna, a główna  myśl powieści wypływa niemal na każdej stronie i jest wyraźnie podkreślona – nie ma ani dobra, ani zła w czystej postaci, wszystko zależy od punktu widzenia. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje – Robert Rankin


Specyficzne poczucie humoru, błyskotliwa kpina z historii i kosmici - to jest właśnie „Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” Roberta Rankina. Znajdziecie tu wiele znanych nam wszystkim nazwisk, takich jak Churchill, Wilde, Hitler, Darwin... A to, co zrobił z tymi nazwiskami i ludźmi pod nimi żyjącymi Rankin, niekiedy rozkłada czytelników na łopatki. Taka jest prawda, że tę książkę ciężko czytać bez uśmiechu na twarzy i sporadycznych wybuchów śmiechu, odbicia absurdu w oczach czy też uniesionych w górę brwi - dwóch bądź jednej, wedle uznania.

O czym opowiada ta książka? O George'u Foxie, cyrkowym błaźnie lub asystencie (zależnie od mówcy) profesora Coffina. Jego praca polega na wystawianiu nieżyjącego już i zakonserwowanego Marsjanina ku uciesze tłumów i kieszeni jego pracodawcy. George jest nieco nieposłuszny i roztrzepany, acz z pewnością z sercem po brzegi wypełnionym dobrocią. Otrzymuje on przepowiednię, według której to na jego barkach spoczną losy wszystkich światów. I niech Was nie zrazi schematyczność powyższego zdania. Możecie mi wierzyć na słowo, u Rankina niektóre rozwiązania bardzo od schematu odbiegają.