czwartek, 23 czerwca 2011

Miasto Śniących Książek – Walter Moers




„W głębokich, zimnych jaskiniach,
Gdzie cienie łączą się z cieniami,
Stare księgi stłoczone w marzeniach
Śnią o czasach, gdy były drzewami.
Tam, gdzie węgiel rodzi diament,
Światło ni litość nie są znane,
Panuje na owej ziemi
Duch zwany Królem Cieni.”

Są książki i książki. A są książki o książkach. A jeszcze są książki o całym królestwie książek i właśnie takim dziełem jest „Miasto Śniących Książek” Moersa. Po prostu wyobraźcie sobie miasto, gdzie na każdym kroku jest antykwariat, gdzie główny biznes dotyczy książek, gdzie wszyscy czytają albo piszą, gdzie możecie usiąść w kawiarni (tuż w antykwariacie), zamówić grzaniec kawowy, chleb pszczeli albo cynamonowe ciasteczko w kształcie książki i czytać…
Gdzie pod miastem są niezliczone i tajemnicze katakumby, pełne… czego? Książek! Gdzie grasują straszni łowcy… czego? Książek! Gdzie… A cóż ja będę Wam opowiadać? Sami przeczytajcie.

„Jeśli kropka jest murem, to dwukropek jest drzwiami.”

„Miasto Śniących Książek” to niebezpieczne dzieło. Po przeczytaniu go, świat może wyblaknąć, a reszta książek zrobić się monobarwna. Ale mimo to warto, choćby po to, by samemu przekonać się, iż tak niesamowite książki istnieją. Wyobraźnia Moersa wydaje się niemal nierealna. Cała fabuła powieści daleko wychodzi za ramki jakiegokolwiek schematu fantasy czy baśni. Tu nie ma utartego stereotypu, który, zdawałoby się, wkradł się wszędzie. Nie, Walter Moers tworzy coś zupełnie nowego, niespotykanego i zaskakującego.
Jego książka wypełniona jest niezwykłymi pomysłami i stworzeniami. Tu harpie łączą się z wampirami, pająki stają się olbrzymimi bestiami, książki ożywają i gryzą, biegają, latają i pełzają. A wszystko to otula echo literatury, którą czyta się, recytuje i pisze w tej książce. Tu książkę się kocha, tu świat bez literatury nie istnieje.


Uwielbiam książki, która bawią się z czytelnikiem, które dają do myślenia. W co gra „Miasto Śniących Książek”? Nie powiem. Sami musicie na to wpaść. A jak już załapiecie, to zabawa będzie cudowna. Ja ze swoje strony powiem, że przy Poem zeszłam ;)
Przy tym „Miasto Śniących Książek” jest kunsztowną karykaturą naszego, współczesnego świata. Moers dał nam w kość paroma zdaniami i myślę, że zmusił nie jednego czytelnika do myślenia.

„Problem polega na tym: Aby zarobić pieniądze, dużo pieniędzy, nie potrzebujemy wcale wspaniałej, nieskazitelnej literatury. To, czego potrzebujemy, to miernota. Tandeta, szmelc, towar masowy. Więcej i coraz więcej. Potrzebujemy coraz grubszych, nic nieprzekazujących książek. Liczy się tylko sprzedany papier. A nie słowa, które się na nim znajdują.”

Warto też zaznaczyć, że jest to kolejna książka, przy której słowa „nie oceniaj książki po okładce”, jest nonsensem! Moersowi należą się podwójne brawa, bowiem to właśnie do niego należy projekt okładki i liczne ilustracje książki. Ilustracje niezwykłe i jeszcze bardziej pobudzające wyobraźnie. A myśl „tak właśnie wyobraził to sobie Moers?” jest słodka niczym książkowe ciasteczko.
Muszę Wam powiedzieć, iż książka ta od jakiejś połowy już rozgościła się wśród moich ulubionych książek. Jej niezwykłość i brak porównania do czegokolwiek rzuciły mnie na kolana, a opisana w niej miłość do książek kompletnie mnie w sobie rozkochała. „Miasto…” wywołuje w czytelniku masę przeróżnych uczuć: potrafi rozbawić i przerazić, potrafi sprawić, że zapomina się, gdzie się jest i jak się nazywa.

„Tak, opowiem wam o miejscu, w którym czytanie może doprowadzić do szaleństwa. Gdzie książki mogą zranić, otruć, a nawet zabić. Tylko ci, którzy dla lektury tej książki naprawdę gotowi są na tego rodzaju niebezpieczeństwa; ci, którzy chcą zaryzykować własne życie, aby stać się częścią mojej powieści, powinni towarzyszyć mi do następnego akapitu. Wszystkim pozostałym gratuluję tchórzliwej, ale w gruncie rzeczy rozsądnej decyzji wycofania się. Wszystkiego dobrego, baby! Życzę wam długiego i śmiertelnie nudnego życia i macham wam tym zdaniem na pożegnanie!”

A ja polecam całą sobą i mówię: „Warto!” i macham tym zdaniem na pożegnanie ;)




-------------------------------------------------------------------------
Wszystkie cytaty i ilustracje pochodzą z „Miasta Śniących Książek” Walter Moers, Wrocław 2006

25 komentarzy:

  1. Gratuluję zdobycia tytułu naukowego!:D

    A co do Moersa, to zgadzam się z każdym słowem. Urzekła mnie tak książka - można w niej znaleźć chyba wszystko oprócz romansu: mamy zagadkę kryminalną, mamy brudne interesy, mamy intrygę i mamy przygodę. W sumie to wychodzi, że "Miasto Śniących Książek" to księgarski kryminał o przestępczości zorganizowanej.;)

    A szata graficzna to po prostu cudeńko.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja świetna i przekonywująca. Z przyjemnością przeczytam tę nietypową lekturę:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moreni, merci ^^ W ogóle! Musimy się spotkać :D Czy Ty jesteś jeszcze W Olsztynie, czy już powróciłaś na łono rodziny? :P i jak tam sesja, zdana?
    A powiedz, Moersa coś poza 'Miastem...' czytałaś? ;)

    Kasandro, cieszę się :) I polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jestem, prawdopodobnie do jutrzejszego popołudnia.:) Sesja zaliczona w terminach zerowych.:) I też myślę, że musimy się spotkać - najlepiej dziś albo jutro.:)

    Poza miastem niczego nie czytałam, ale słyszałam opinie, że w innych książkach Moersa robi się dość makabrycznie. Tak więc zostanę raczej przy "Mieście...".:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ją kiedyś w rękach, ale odłożyłam z powrotem na półce. No i teraz żałuję.
    Gratuluję magistra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam czytać Twoje recenzje, cieszę się, że skupiasz się na podobnych rzeczach, których ja jako czytelnik ogromnie od książek oczekuję. Mianowicie zabawy, ogromu emocji i zamieszania w głowie :) Gratuluję tytułu i pięknej recenzji przy okazji też!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moreni, makabra powiadasz? O jak ja chcę przeczytać makabrę :D

    Za chwilkę zgłoszę się sms'em :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Strona po stronie, powiem Ci, że pierwsze 50 stron idzie i idzie powoli, ale potem nie da się od książki oderwać :D

    Kasiu, dziękuję bardzo :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Gratuluję. Moers Rulez! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. " Wybrać to co dobre, z mądrych starych ksiąg ..."

    Blog się obudził w doskonałej kondycji :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja to jednak muszę przeczytać!
    Tyle różnych opinii słyszałam o tej książce, że się muszę sama przekonać!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka razy widziałam tę książkę w bibliotece, ale jakoś nie byłam zainteresowana. Motywacją do wypożyczenia podczas następnej wizyty jest twoja recenzja i wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję! :)
    „Miasto Śniących Książek” czeka jako deser w moim stosiku. Już nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mgr Ario, gratulacje :-) A książka zapowiada się niezwykle interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ario, zapraszam Cię do łańcuszka zwierzeniowego :)).

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś słyszałam niezbyt pozytywne opinie o tej książce i trochę się do niej zniechęciłam. Ale teraz znów mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzę o niej! Podobnie jak Dosiaka, swego czasu mój zapał zmniejszyły recenzje kiepsko oceniające książkę, a że do tanich nie należy - zrezygnowałam z zakupu. Teraz nie będę mogła już przejśc obok niej obojętnie, bo miłość zapłonęła na nowo!:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. gratuluję nowego tytułu :D
    a książkę dopisuję do swojej listy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję więc magistra!

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję mgr :)
    Moers chodzi za mną od dawna, a Ty napisałaś, tak, że mam ochotę od razu biec do księgarni, kupić i czytać. Na szczęście (albo i nie) mam jeszcze resztki zdrowego rozsądku i może najpierw dokończę to, co zaczęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znamy się i nigdy nie poznamy - wiemy o sobie tyle ile napiszemy lub wyklinamy w Internecie dlatego pozwoliłem sobie wtargnąć na twoje recenzyjne włości i złożyć serdeczne gratulacje. Od dwóch dni czytam Twoje recenzje i jestem nimi głęboko poruszony. Posiadłaś rzadki dar intrygowania swoimi słowami do tego stopnia, że właściwie przez kolejny miesiąc mógłbym zamknąć się w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży i czytać książki, które polecasz. Piszesz bardzo przejrzyście, szczerze i otwarcie. Taktownie przerywasz by nie zdradzić zbyt wielu informacji a jednocześnie po kilku pierwszych słowach czuję jaki jest klimat książki i czego mogę się spodziewać po dalszej lekturze. Piszesz urokliwie, piszesz o swoich odczuciach a więc o czymś niepowtarzalnym i oryginalnym i robisz to niezwykle ciepło, nawet wtedy gdy książka Ci się nie podoba.
    DZIĘKUJĘ
    Książkę powyższą przeczytam w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  22. Szeptaku,dziękuję Ci za tak ciepły i miły komentarz. Dzięki tym słowom, wiem, że to, co robię, jest komuś potrzebne. I zaczynam podchodzić do recenzji z jeszcze większym zapałem.
    Dziękuję.

    I pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo dobra książka i świetne rysunki. Dawno to czytałam, ale pamiętam, że mi się podobało, chociaż miejscami było trochę nudnawo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zauroczyła mnie ta powieść. Muszę przeczytać i mieć.

    OdpowiedzUsuń