niedziela, 17 kwietnia 2011

Bieguni – Olga Tokarczuk


„…właściwie każda podróż może być traktowana jak wyprawa na biegun, nawet niewielka wycieczka, nawet przejażdżka miejską dorożką.
Dziś – z pewnością nawet podróż metrem.”

Bieguni to odłam rosyjskich prawosławnych staroobrzędowców, wierzący, że zło tego świata ma do człowieka łatwiejszy dostęp, gdy pozostaje on w bezruchu, gdy jest bierny. Dlatego też nie wolno być statycznym, należy być w ciągłym ruchu, nie zatrzymywać się. Iść wciąż na przód.

„- Nie mogę wrócić do domu. (…)
- Masz adres?
- Mam – mówi i recytuje: - Kuzniecka 46 przez 78.
- To go po prostu zapomnij.”

Tokarczuk pisze zgodnie z wiarą biegunów. Ta książka, to zbiór mniejszych i większych ludzkich historii, przemyśleń narratorki i wzmianki o jej własnej podróży. To skrawki myśli i spostrzeżeń, zapisane zdawałoby się bez ładu i składu. Bo książka nie stoi w miejscu, wciąż pędzi naprzód, sama w sobie będąc swoistą podróżą. Przeskakuje od jednej myśli do drugiej, urywa historie, by wrócić do niej po kilkudziesięciu stronach. Jest jak pudełko puzzli, gdzie niby kawałki pasują do siebie, ale nie chodzi o to, by je ułożyć w idealną całość. Trzeba iść, iść wciąż na przód.

„…etap, który stanowi ostateczny cel; dokądkolwiek byśmy podróżowali, podróżujemy zawsze w jego kierunku. „Nieważne, gdzie jestem”, wszystko jedno, gdzie jestem. Jestem.”

„Bieguni” są jak dziennik podróży. Nieco chaotyczny, w stałym ruchu. Pisany na kolanie, na dworcach, w pociągach i samolotach. Sennym ołówkiem i zamyśloną głową. Chowa w sobie pogniecione myśli jak walizka rzeczy. I nie tylko… Nadaje osobom spotkanym w podróży nieśmiertelność, bo utrwalił w sobie za pomocą liter, ich historie życiowe. O naukowcu bez nogi, o zniekształconych ciałach na wieki zapieczętowanych w szklanych słojach, o starej biegunce i o innych rzeczach i ludziach.
Nie jest to zwykła książka, to podróż zachowana na kartkach papieru, tak samo jak podróż chaotyczna, raz śpiesząca się, a raz czekająca długie godziny na samolot, wypełniona myślami, które przychodzą do głowy tylko pod czas drogi. Bo nie można stać w jednym miejscu, należy być w stałym ruchu.

„Samolot Irkuck-Moskwa. Startuje z Irkucka o 8.00 rano i dolatuje do Moskwy o tej samej godzinie – ósmej rano tego samego dnia. Akurat jest to moment, gdy wschodzi słońce, więc leci się cały czas o świcie. Trwa się w jednej chwili, w wielkim, spokojnym, rozległym jak Syberia Teraz.
To powinien być czas na spowiedź z całego życia. Czas płynie wewnątrz samolotu, ale nie przecieka na zewnątrz.”




19 komentarzy:

  1. Jakoś nie lubię Tokarczuk, bo była na mojej rozszerzonej maturze z polskiego (wtedy, kiedy musiałam się trzymać ławki, żeby nie wyjść z sali, zostawiając pusty arkusz). Ale może powinnam dać jej szansę? Zauroczyła mnie ta "podróż chaotyczna". Chociaż podejrzewam, że w tej chwili jest w stanie zauroczyć mnie wszystko, co nie jest "Effi Briest" xD.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z Olgą Tokarczuk się jeszcze nie spotkałam ,ale może warto to w końcu zrobić ?:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach i nie zawacham się przeczytać:D. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... Sama nie wiem... Napisałaś tę recenzję tak jakoś bezosobowo. To podobała ci się, czy raczej nie? (Zaciekawiona...). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystko Tokarczuk oprócz właśnie "Biegunów". Gdzieś zasłyszałam, że to jej najgorsza książka, chociaż czasami trudno wierzyć głosom krytyki, bowiem mnie zachwycił "Prowadź swój pług..." :)Zatem spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tokarczuk dosyć lubię, ale akurat ta książka zupełnie nie przypadła mi do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przypomniałaś mi, że koniecznie muszę się wziąć w końcu za tę książkę. Z Tokarczuk na razie najbardziej podobał mi się "Prawiek", który dla mnie był niesamowitym odkryciem i od tego czasu wielbię ją bardzo. A o "Biegunach" słyszałam same dobre rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Alino, ja Tokarczuk już bardzo dawno chciałam przeczytać. Nie wiedziałam, że była na maturze... Chyba jestem za stara xD
    Spróbuj zajrzeć do tej książki. Jest pisana w taki sposób, że można ja odłożyć nawet na dwa tygodnie, a potem spokojnie do niej wrócić, nie tracąc wątku ^^

    Dm, oj warto, wierz mi :) W końcu Tokarczuk jest teraz uważana za jedną z większych polskich pisarek współczesności :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasandro, taaak ;D Ja ją miałam w planach od dwóch czy trzech lat. Cieszę się, że w końcu nie zawahałam się i przeczytałam.

    Basiu, tak, bardzo mi się spodobała. Rozpływałam się nad nią z zachwytu i miałam ochotę podkreślić każde zdanie. A recenzja jest napisana w takim nastroju, w jaki wprowadzili mnie 'Bieguni' :)

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. The_book, 'Bieguni' to moja pierwsza książka. Bardzo mnie intryguje 'Prowadź swój pług...' i podejrzewam, że to będzie kolejna książka, po którą sięgnę.

    Anek, z tego co wiem, nie każdemu przypada do gustu taka forma narracji, nie ciągłej opowieści, a mnogości urywanych wątków :)

    Plamplum, 'Prawie'? A o czym to? ;> Polecasz, tak? ^^

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poznaję to zdjęcie :-) Trasa Irkuck - Moskwa z lotu ptaka jak mnie pamięć nie myli ^^ Recenzja niesamowita... na moje oko, książka perfekcyjnie wyczuła moment kiedy Ci wpaść w ręce ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Trasa Nowosybirsk - Petersburg ;)
    O tak, książkę czytałam w podróży i właśnie do pociągu jest idealna :D No i nie tylko... Oboje wiemy o co chodzi ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie lubię chaosu - ani w książkach ani w życiu. Spontaniczność a chaos to dwa różne światy ;) Dlatego po książkę nie sięgnę ( no i pisanie Tokarczuk nie jest dla mnie stworzone ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta książka stoi na półce mojej mamy, ale jej nie tknę bo na Panią Tokarczuk mam uczulenie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm nie mam jakoś specjalnej ochoty czytać książek Tokarczuk. Właściwie nie wiem dlaczego, odnoszę wrażenie, że nie spodobałyby mi się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wstyd się przyznać, ale panią Tokarczuk znam tylko z opowieści i recenzji jej książek, zawsze jakoś nie mogę trafić na jej książki i o nich zapominam gdy wybieram się do biblioteki. Ale! Nadrobię to, na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja pokochałam Tokarczuk za słowa - niewymowny świat słów:) Zachęcająca recenzja, ale tak, jak zauważyła Barbara, mało w niej Ciebie.
    A "Bieguni" jeszcze przede mną:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałem Tokarczuk nie brać w obroty, ale ten cytat na końcu ma w sobie to "coś"... aż mi się przypomniały słowa piosenki (chyba T Love) "czuję, że muszę" :)

    OdpowiedzUsuń