poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Bezduszna – Gail Carriger


O autorce tej książki czytamy krótką informację z tyłu okładki: „Gail Carriger  pisze, by odreagować smutne dzieciństwo. Wyrwała się z prowincji i wyruszyła w podróż po Europie, mimochodem uczęszczając po drodze do paru szkół. Obecnie rezyduje w Koloniach wraz z haremem ormiańskich kochanków i pokaźnym zapasem londyńskiej herbaty.”
Po takich słowach brwi idą w górę, a na twarzy pojawia się uśmiech. Co może napisać osoba o takim temperamencie jak Carriger? Coś, z czego ów temperament wypływa w ogromnych ilościach.

XIX wiek. Anglia. Wilkołaki, wampiry i ludzie mają niemal te same prawa. Nadprzyrodzoność w nikim nie budzi zdziwienia. Wszyscy żyją w tym samym społeczeństwie, spotykają się na balach, plotkują, niekiedy podziwiają się nawzajem. Wampiry śpią cały dzień i nikt nie zakłóca im spokoju, wilkołaki pozwalają zamykać się w celach na czas pełni. Wszyscy mają swój protokołów, nikt nikogo nie atakuje bez uprzedzenia. Oczywiście czysto teoretycznie, ponieważ gdyby w praktyce nikt tych zasad nie naginał, nie byłoby owej książki.
Prócz wilkołaków i wampirów mamy jeszcze kogoś, kto nie do końca jest człowiekiem, a mianowicie istotę ludzką pozbawioną duszy. Alexii brak duszy nie przeszkadza w prowadzeniu szalonego życia. Ma dwadzieścia sześć lat, oficjalnie jest starą panną, kocha czytać książki, zna się niemal na wszystkim i… kocha pakować się w kłopoty. O tak, kłopoty to specjalność panny Alexii, szczególnie, gdy u jej boku kręci się głowa wilkołaków, hrabia Maccon.
Wspaniały duet, jaki tworzą Alexia (pół włoszka, powszechnie uznana przez opinię publiczną za brzydką, o niezwykle płomiennym temperamencie) i Maccon (wiecznie rozchełstany, powszechnie uznany przez opinię publiczną za niezwykle przystojnego, prawie zawsze wściekły i grubowaty) porywa od ich pierwszego dialogu. Rzeczona dwójka nie znosi się nawzajem i pała do siebie czystą i nieskrywaną niechęcią, rzecz jasna. Bo jakżeby inaczej?

Gail Carriger
Książkę czyta się szybko, z zapałem i niegasnącym uśmiechem na twarzy oraz z częstymi wybuchami histerycznego śmiechu. Styl, w jakim została napisana „Bezduszna” jest tak cudownie cierpki i ironiczny, że można złapać siebie na pragnieniu, by w ten sposób został napisany cały świat.
Świetnie zostało przestawione uporządkowanie światów wilkołaków i wampirów, kontrast Anglii i Ameryki oraz klarownie i obrazowo ukazane życie towarzyskie XIX wieku ze szczególnym naciskiem na ubiór angielskiego społeczeństwa w tamtych czasach.
„Bezduszną” zdecydowanie polecam paniom, mniej zdecydowanie panom, choć ciekawa jestem miny owych panów, czytających niektóre fragmenty tej książki.
Owszem, obecnie literatury wampirzo-wilkołaczej jest cała masa, ale zapewniam, że pani Gail przedstawia kompletnie inne spojrzenie na owe mityczne postacie. Tu wampiry pytają, zanim ugryzą, ponieważ „bądź co bądź, w dziewiętnastym wieku nie przystoi rzucać się na kogoś bez uprzedzenia i zachęty!” A wilkołaki ślęczą nad papierkową robotą i wyglądają przy tym nad wyraz niepoważnie.
Słowem, jest zabawnie, pomysłowo i wręcz dziko. A chwilami trzeba przerywać lekturę, by otrzeć łzy rozbawienia i wytłumaczyć domownikom, jaki jest powód naszego głośnego śmiechu.

Wydawnictwu Prószyński i S-ka dziękuję za możliwość napisania recenzji :) 

42 komentarze:

  1. Na hasło "wampiry i wilkołaki" odwracam się i uciekam w przeciwnym kierunku (nie ze strachu bynajmniej), ale przy Twojej recenzji przytrzymał mnie ten XIX w. i przyznaję, że poczułam się bardzo zaintrygowana :) Mam nadzieję, że mi ta książka wpadnie w łapki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilybeth, nie uciekaj, tu wampiry i wilkołaki nie błyszczą w słońcu, są zabawni, dziwni i zwariowani :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach przypominają mi się piękne czasy starej dobrej literatury fantasy, gdy pisarze eksperymentowali z wypranymi już do granic pomysłami i ubierali je w przeróżne cudeńka ;)
    Ciekaw jestem efektu jaki osiągnęła pisarka w tym przypadku.
    No i sam jestem ciekaw mojej miny, czytając "niektóre fragmenty tej książki" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo oryginalny pomysł na fabułę. Większość współczesnych historii wilkołaczo-wampirzo-ludzkich dzieje się w teraźniejszości lub niedalekiej przyszłości. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś zdecydował się na umieszczenie ich w przeszłości ( Anne Rice nie wliczam, bo uważam, że jej książki o wampirach to klasyka ).
    Mimo wszystkich Twoch zachęceń ( Ty to potrafisz ! ) tym razem nie polecę jak głupia do Matrasa tylko sobie odpuszczę. Właśnie jestem po lekturze "Wschodzącego księżyca" i mam dosyć na jakieś kilka lat książek o wampirach, wilkołakach i tak dalej.
    Recenzję jak zawsze czyta się jednym tchem i z uśmiechem na buzi ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooż, Przyjemnostki, nie polecisz do Matrasu? Opierasz mi się, tak? :P Muszę naoliwić moje recenzenckie trybiki w takim razie ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie ją czytam i też jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja czekam na recenzję, Viconio :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do wampirycznych powieści osadzonych w przeszłości polecam "Ostatni rejs 'Fevre Dream'" George R.R. Martina.
    Książka jest straszna ale spełnia pewne wymienione kryteria ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ją w planach i z chęcią ją przeczytam:)). Ciekawa recenzja.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. A mi wampiry w ogóle się nie przejadły. Może dlatego, że dzielnie stawiłem opór całemu temu wampirzemu wylewowi. Z tego co pamiętam to o wampirach przeczytałem zaledwie dwie pozycje: trylogię Kuzynek Pilipiuka (ale tam wampirka jest czymś zupełnie innym, uwielbiam tą serie) i Wampir z M-3 też Pilipiuka xD
    Więc po tą ksiażke chętnie sięgnę, tym bardziej, że Ty polecasz :D

    I na Dracule Brama Stokera mam chęć, ale nie mam skąd pożyczyć:P

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, 'tę książkę' miało być. wiecznie robie ten sam błąd.

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro się tak zachwycacie bardzo chętnie przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. super recenzja zapraszam do mnie...także książki

    OdpowiedzUsuń
  14. Kamil, dostajesz kolejne +30 :P A powiedz, Rice czytałeś? Bo jeżeli o wampirów chodzi, to klasyka i obowiązek :D

    Dm, warto, nie pożałujesz, ino uśmiejesz się :D

    Demismo, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe, że istoty upadłe są tutaj prawnymi obywatelami. Coś zupełnie wbrew regułom Maskarady :P Chyba też coś wampirzego u siebie zrecenzuję w końcu, aby przyłączyć się do odporu zmierzchoklonów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takiego typu książki ! Już nie moge się doczekać, kiedy przeczytam dzieło pani Carriger - niewątpliwie Bezduszna ląduje na szczycie mojej listy ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Aria, chyba zaczne prowadzić kajecik w którym będę dopisywał zdobyte punkty :D

    Rice nie czytałem. Zacząłem nawet ebooka (Wampir Lestat), ale jak to ebook, poległem po paru stronach (ale jestem na 35 stronie Twojego opowiadania!). Jak mi wpadnie w ręce napewno przeczytam. Teraz mam na oku kilka innych książek do kupienia (Neil Gaiman! no i chodzi za mną tytuł "Przedksiężycowi" sam nie wiem czemu, jakoś się natykam, trzeba przeczytać widocznie)

    OdpowiedzUsuń
  18. A wiesz, że jak się z Tobą spotkam (mam nadzieję, jeszcze przed świętami), to będę ją chciała od Ciebie pożyczyc?;) Trzeba było nie wspomina w recenzji o tym histerycznym śmiechu.:P

    OdpowiedzUsuń
  19. Louis! Louis de Pointe du Lac? ^^ Miło mi pana tu gościć! Lampeczkę krwi?
    Odpór zmierzchoklonów jak najmilej widziany :D Proszę dać znać, jak jakąś recenzję pan naskrobie, drogi wampirze. A i pozdrowienia dla Lestata :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Aniusiaczek, hoho, aż tak? :D Cieszy mnie to bardzo, zapewne 'Bezduszną' także :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Kamil, ahaaa :D A potem będziesz wymieniać punkty na książki :P
    Przygodę z Rice polecałabym zacząć od 'Wywiadu z wampirem', bo nawet jeżeli widziałeś film (to piękne dzieło sztuki, jeden z lepszych filmów w moim życiu!), to książka jest po stokroć lepsza :)
    Z wampirzych kronik Rice czytałam jeszcze 'Wampira Lestata' i to prostu zbierałam szczękę po podłodze. 'Wywiad...' pokazuje Lestata z punktu widzenia Louisa, a kolejna książka przekręca wszystko do góry nogami i pozostaje tylko klaskać Rice :D

    35 strona! Zapewne tęcza ^^ Yhm, yhm D: Czyli nie jest aż tak źle, skoro nie odpadłeś po dwóch pierwszych stronach :D

    "Przedksieżycowi"? A co to? Brzmi nieco melancholijno-romansowo :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Alino, ja też za Tobą chodzę :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Moreni, kochana moja! Pożyczę Ci z ogromna przyjemnością :D Tylko nie wiem kiedy, bo mi się tu kolejka po tę książkę ustawiła xD Ale pożyczę! Słowo! :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Przedksiężycowi.. nie wiem o czym, bo nie czytam recenzji, w których ktoś streszcza książki (częsty zwyczaj), przechodze do podsumowania, a w podsumowaniu: 'dzieło umykające wszelkim klasyfikacjom, łączące w sobie elementy SF i fantasy, przyprawione odrobiną kryminału i horroru. Dajcie się porwać temu surrealistycznemu miastu.' i takie tam :) Nie wiem czy dobre, ale mam chęć.

    100 punktów kwalifikuje się do wymiany na cokolwiek? :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ario, jak Ci zazdroszczę tego wiecznego uśmiechu i emanującej sympatii z Twoich tekstów.. To jest wspaniałe, naprawdę. Chciałabym być taką optymistką, jak Ty. ;)

    I chociaż nie sięgam już po książki o wampirach czy wilkołakach, to przyznam, że Twoja recenzja jest bardzo miła. Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam ochotę na nią, odkąd przeczytałam recenzję Mirandy i/lub Szyszki, kiedy jeszcze nie było polskiego wydania. A teraz mam ochotę jeszcze większą.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie, Louis Freakman :P Recenzja wampirzej książki pojawi się już niedługo, obiecuję. Na razie zachęcam do poznania pewnych aniołów...

    OdpowiedzUsuń
  28. Zastanawiałam się poważnie nad zakupem tej książki. Teraz jestem pewna, że muszę ją mieć i przeczytać.
    Nadal mam ochotę na wampiry i wilkołaki - chyba nigdy mi się nie znudzą ;) Fakt, że akcja książki toczy się w XIX w. dodatkowo zachęca.
    Dodaję do obserwowanych :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Kamil, to Ty przeczytaj ich i mi powiedz :P Za mną tak Canavan chodziła i też kompletnie nie wiedziałam, co i jak ^^ I upolowała w końcu :P

    Penyhir, dziękuję Ci za tyle pięknych i radosnych słów :D Nie wiedziałam, że w moich recenzjach jest też mój uśmiech ^^

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Lilithin, ja właśnie przez Mirandę po tę książkę sięgnęłam, bo śpiewała mi do niej hymny pochwalne :D I cóż... Miała racje ;)

    Louis, za aniołami nie przepadam, ale rzucę oczkiem ^^

    NiePoczesana, warto, oj warto. Dzikie i ekspresywne postacie, nadnaturalność i XIX - pyycha :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oczywiście, że jest. A powszechnie wiadomo, że większość ludzi do takich 'ciepłych' i sympatycznych rówieśników, jakim jesteś Ty, szybko się przywiązuje. Na dworze pochmurno, a u Ciebie jak zawsze świeci Słońce.. gratuluję Ci tego. I chyba nie muszę dodawać, że mam Cię na Oku. :D

    OdpowiedzUsuń
  32. W dodatku okładka się ładnie prezentuje ;P

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak coś, to pierwsza recka w tym temacie już jest. Zachęcam do jej przeczytania :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie byłam do tej książki przekonana, ale zachęciłaś mnie:) Na pewno się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetna recenzja :D Mam ogromną ochotę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. recenzja bardzo ciekawa ;) a książka wydaje się fajna ;) może się skuszę by ją przeczytac ;))

    OdpowiedzUsuń
  37. Gdzieś mi to naziwko mignęło obok uszu...Ale gdzie i kiedy...? Może i warto sprawdzić...

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam tę książkę i zgadzam się w pełni z recenzją, czyta się super i uśmiech prawie nie schodzi z twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam i całkowicie się z Tobą zgadzam ;)
    Nie mogę się doczekać części następnej!
    Świetna książka i recenzja ;)

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie wiem.. Jakoś nie czuję tej książki.

    OdpowiedzUsuń