poniedziałek, 28 marca 2011

InterŚwiat – Neil Gaiman i Michael Reaves


Z Gaimanem obecnie mam takie układy, że on wlepia swoje nazwisko na okładkę książki tuż nad tytułem, a ja nie zastanawiając się biorę tę książkę. Taką mamy umowę i póki co każde z nas jest zadowolone.

Tak właśnie zaczęłam czytać „InterŚwiat” - kompletnie nie wiedząc, co to i z czym to się je. A wiedzieć by wypadało. Otóż, panowie Gaiman i Reaves wymyślili InterŚwiat wieki temu, lecz nie jako książkę, a jako coś, co pokażą na ekranie. Chodzili po ludziach i opowiadali o swoim pomyśle, a wszyscy dziwnie na nich patrzyli. Toteż panowie w swoim geniuszu wymyślili, że napiszą o InterŚwiecie i może wtedy ich pomysł stanie się bardziej jasny dla reszty świata. Napisali. Ale nikt z bogów telewizji nie palił się, by to umieścić na ekran, za to bogowie wydawnictw stwierdzili, że czytelnicy z pewnością by InterŚwiat polubili.

Właśnie dlatego, kiedy sięgamy po tę książkę, mamy wrażenie, że oglądamy film lub serial, że trzymamy w dłoniach scenariusz. Taka jest prawda, to o wiele lepiej by się oglądało, niż czytało. Ale po kolei.

Joey Harker ma czternaście lat i wybitny talent kompletnego nie rozróżniana prawa od lewa i gubienia się nawet we własnym domu. Ów nastolatek pewnego dnia odkrywa, że można zgubić się nie tylko w domu, szkole czy na ulicy. Nie… Można zgubić się w świecie. Co więcej, niekoniecznie w tym samym świecie, w którym się urodziło. Bo widzicie, Joey umie przeskakiwać ze świata do świata, a owych światów jest cała masa. I podzielone one są na te, gdzie panuje magia, i na te, gdzie panuje nauka.
A co było dalej? A książkę przeczytać to nie łaska?

Książka mi się podobała. Zachwyciła przede wszystkim wyobraźnią i pomysłowością obu panów. Niby jest przeznaczona dla 9-12latków, ale słownictwo, które tam niekiedy się pojawiło, zmuszało mnie do sięgania po słownik (w końcu porzuciłam słownik, uznałam siebie za blondynkę i czytałam dalej ^^). Jednak prawda jest taka, że „InterŚwiat” zachwyciłby mnie jeszcze bardziej, gdybym miała te naście lat i była chłopcem. Nie można jednak mieć wszystkiego, westchnęłam więc w swojej dwudziestoparoletniej kobiecości i czytałam dalej. 

Przeczytałam, uśmiechnęłam się i pewna jestem trzech rzeczy: a) umowa z Gaimanem wciąż aktualna; b) chcę taki serial! c) jak będę miała syna, wcisnę mu tę książkę.
Możliwe, że książka nie zachwyca tak, jak inne dzieła Gaimana. W trakcie czytania nie siedziałam z ogromnymi oczyma, nie wzdychałam, nie czytałam niektórych fragmentów po kilka razy. Ale książka jest dobra, pomysłowa, a dla młodego czytelnika może stanowić dobrą zachętę do czytania fantastyki naukowej.

18 komentarzy:

  1. Lubię Gaimana, a na "Interświat" od jakiegoś już czasu ostrzę sobie ząbki. Może w końcu przeczytam, zwłaszcza, że stwierdziłam, że stanowczo za mało fantastyki ostatnio mi się trafia.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej powieści tego autora, choć mam na kilka wielką chęć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podobało mi się pierwsze zdanie Twojej recenzji, Wasze układy są bardzo ciekawe :)
    Nie czytałam nic niego, a Ty baaaaaardzo kusisz....

    OdpowiedzUsuń
  4. Moreni, a wiesz, że przy Książnicy (tuż obok) jest księgarnia Taniej Książki? A wiesz, że tam leży stos "InterŚwiata" za jedyne 9,70zł? ;> Aha, aha, prawdę mówię ^^

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pandorcia, Domi, jeżeli nie czytałyście nic z Gaimana, to polecam zacząć od "Amerykańskich bogów" lub od "Nigdziebądź". Ewentualnie "Gwiezdny pył" - ja zaczęłam od niego i ten pisarz w czerni porwał moje serce! ^^

    Pozdrawiam Was serdecznie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. No i co narobiłaś?:D Teraz ja tam pójdę (a od której to stony? Powiedz proszę dokładniej, bo mam tendencję do gubienia się na prostej drodze i pewnie sama nie znajdę...), nakupuję książek, a Luby mnie za to udusi, albo co gorsza, budyniem nakarmi. Ale przynajmniej najpierw sobie poczytam, o!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spokojnie, bez paniki. Wszystkie książki tam sa po 5-10 zł! Oj, nie pomagam? xD

    Po tej samej stronie co jest Książnica. Jak idziesz na starówkę, to po twojej lewej stronie mijasz wejście do Książnicy i dalej jest ta księgarenka. Wcześniej był tam sklep spożywczy ^^

    Bardziej dokładnie nie umiem xD Zapewne pomoże Ci pan, który stoi przed tą księgarnią z wielkim szyldem "Książki 70%!" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No zobacz, a ja myślałam, że to reklama do Książnicy:D Dzięki wielkie, wybiorę się jutro na mały rekonesans.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesująca pozycja, o której wcześniej nie słyszałam;). Ach, Ty kusicielko:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. No więc z panem Gaiman czas się zapoznać. Gwiezdny pył, mimo że mi się podobał, jakoś nie zachęcił do sięgnięcia po inne tytuły.

    Nie podoba mi się, że InterŚwiata i Nigdziebądźa nie ma w selkarze ani merlinie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasandro, polecam się ^^ Jak pisałam, książka dobra, tylko fajerwerków po niej nie należy oczekiwać, bo była pisana dla widza, nie czytelnika.

    Kenaz, a może w Matrasie będą? A Koralina? :) Jeżeli lubisz bajkowe klimaty powinna Ci się spodobać :) Film widziałeś? Muzykę miał świetną. I kota! :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gaiman... "Koralina" i "Dobry Omen" wraz z Pratchettem. To pierwsze mi się nie spodobało, drugie tak, chociaż Pratchetta nie znoszę xD. Aaale... obiecałam Ci, że przeczytam "Amerykańskich bogów". I zrobię to niedługo, bo znalazłam kogoś, kto tę książkę posiada i mi pożyczy. Wtedy się pozachwycam i będzie dobrze ^^.

    OdpowiedzUsuń
  13. Koralina! najlepsza animacja 2009 roku!
    Nie wiedziałem, że to na podstawie książki Gaimana. Niedoinformowany i ogólnie w tyle :P Ale nadrobię.
    Tak, bajkowe klimaty też lubię. Nawet książki dla dzieci mi nie straszne :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też lubię Gaimana ( nawet baaaardzo ) i tez bym chciała mieć z nim taką umowę ;]
    Tej książki nie czytałam, bo słyszałam, że jest przeznaczona raczej dla młodszej młodzieży i to rodzaju męskiego ;) Kocham bajki, ale jakoś specjalnie do tej mnie nie ciągnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Alino, a ja jeszcze "Dobrego Omenu" nie czytałam ^^ Boję się przeczytać wszystko Gaimana, bo potem nadejdzie koniec świata w moim życiu, ja to wiem! Brrr!

    Kamil, oj... Nie wiedziałeś, że to cudo to Gaimana? Książka jest o wiele lepsza od filmu (mogę tylko powiedzieć, że świetnie się ją czyta przy soundtracku z ekranizacji). Bajkowa, owszem, ale dzieciom niżej lat 10 nie rekomenduję :P

    Przyjemnostki, fakt, InterŚwiat jest dla nastolatków rodzaju męskiego, to czuć od razu. Ale mi to aż tak za bardzo nie przeszkadzało. Możliwe dlatego, że to Gaiman ;)

    Pozdrawiam serdecznie! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje mi się że ta książka może być ciekawa ,więc chętnie po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałem, ale nie dobrnąłem do końca. Niestety książka nie przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem wielkim fanem Gaimana, gdy wymieniam ulubione tytuły książek, nigdy nie pomijam AB. Jednak InterŚwiat zupełnie do mnie nie trafił. Miałem ochotę przerwać lekturę, jednak z reguły kończę zaczęte książki. Gdyby to była pierwsza powieść Gaimana jaką bym przeczytał, pewnie bym się strasznie zraził i bał sięgnąć po więcej. Nie mam nic przeciwko literaturze skierowanej do młodszych czytelników, przecież Koralina też raczej z myślą o takich została napisana, a wspominam lekturę z przyjemnością. InterŚwiatu nie polecałbym jednak osobom nie znającym autora ;)

    OdpowiedzUsuń