sobota, 19 marca 2011

1Q84 (tom 2) – Haruki Murakami


Alicja pobiegła za Białym Królikiem do jego nory i trafiła do Krainy Czarów. Za kim pobiegł Tengo? Za Fukaeri lub za jej książką - „Powietrzną poczwarką”. I trafił do roku 1Q84.
Drugi tom trylogii „1Q84” porywa jeszcze bardziej, niż pierwszy. Zwykle książki Murakamiego płyną wolno, poruszane uczuciami i emocjami bohatera. Tu natomiast pędzimy oczami strona po stronie, by się dowiedzieć, co ma się stać za chwilę. I nie ma się co dziwić. Mamy przecież Aomame, która jest morderczynią i swoje zlecenia wykonuje perfekcyjnie, a wierzcie mi, nie zabija zwykłym pistoletem. Jest również Tengo, pisarz przed debiutem, który poprawił powieść siedemnastolatki Fukaeri, dzięki czemu wygrała konkurs literacki oraz została bestsellerem. W owej powieści na niebie znajdują się dwa księżyce, dzieją się niesamowite rzeczy rodem z bajki. Tylko że…
I Aomame, i Tengo również widzą na swoim niebie dwa księżyce, mniejszy i większy. Rzeczywistość miesza się z książką, książka z rzeczywistością. Jednak kto powiedział, że to, co widzimy wokół nas jest prawdziwe? Kto ma takowe prawo, by przykleić do świata metkę z napisem „prawda”?

Czytałam niejedną książkę Murakamiego i z ręką na sercu muszę wyznać, że żadna nie była tak dobra, jak „1Q84”. I mam na myśli oba tomy, choć drugi wydaje się porywać jeszcze bardziej. Delikatny i mglisty świat, jaki tworzy Murakami, oplata czytelnika. Jest tu wszystko: i fantasy, i sensacja, i kryminał, i erotyka, i nawet wątki historyczne. Świat sekty miesza się ze światem pozaziemskim, a Murakami uchyla przed nami rąbek tajemnicy. Jednak robi to bardzo, bardzo powoli.

Warto też wspomnieć o wydaniu samej książki. Od lat chwalę sobie to, jak MUZA wydaje prozę Murakamiego. Piękne i przemyślane okładki, fenomenalny pomysł z dodawaniem na nich cytatów z książki, oraz pionowe napisanie nazwiska autora, a także sam papier sprawiają, że aż chce się tę książkę trzymać w dłoniach. Przy tym wszystkim wkradł się niewielki, acz znaczący minus. Z tyłu, na obwolucie książki, w opisie powieści, czytamy nie opis, a streszczenie. Co więcej, streszczenie dwóch ostatnich rozdziałów „1Q84 – 2”. Moim zdaniem, coś takiego jest niedopuszczalne, ponieważ każdy, kto zajrzy na tył okładki, zna zakończenie powieści. A przecież nie o to nam chodzi.

Podsumowując, całą sobą polecam tę książkę. Jej magia zmieszana z rzeczywistością z pewnością będzie zachwycać czytelników niejednego pokolenia. W naszej kulturze postacie takie jak Biały Królik, Kapelusznik czy Kot z Cheshire są już niemal czymś rzeczywistym. Istnieją tak długo i zostały stworzone z tak wielkim kunsztem, że nie da się ich oddzielić od naszej kultury. Czytając powieść Murakamiego nie mogę się oprzeć wrażeniu, że trafiam do japońskiej wersji Krainy Czarów. Choć bardziej logiczna, także ma pewne symbole, które wydają się niemal namacalne. Powietrzna poczwarka, Little People i… dwa księżyce. Myślę, że nie jeden czytelnik „1Q84” spojrzał w niebo, by upewnić się, ile na nim widzi księżyców.

Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury

19 komentarzy:

  1. Murakami pisze bardzo oryginalne książki i widzę że ta też do owych należy . Koniecznie muszę zdobyć tę powieść :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy nie czytałam nic Mukaramiego, a bardzo dużo ostatnio się o nim słyszy, więc chyba czas nadrobić zaległości. I będę pamiętać, żeby nie zaglądać na tył okładki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę to w końcu przeczytać! Dlaczego mi to robisz, dlaczego, Kochana? Zaraz zacznę fizycznie cierpieć z powodu braku "1Q84"!

    OdpowiedzUsuń
  4. jak miło spojrzeć na półke i zobaczyć tam przeczytany już tom pierwszy i czekający tom drugi :)

    bardzo ładne zdjęcie po prawej na górze..

    OdpowiedzUsuń
  5. Dm, zawsze powtarzam, że Murakami jest bardzo specyficznym pisarzem. Jego albo się kocha, albo się nie lubi. Jeżeli po stu stronach jego książki, wciąż zadajesz sobie pytanie WTF?, to znaczy, że raczej z tym pisarzem się nie polubisz. Ale ma on moc czarowania po pierwszych trzech stronach tak, że ciężko potem wyrzucić go z serca :)
    Mnie zaczarował, mam nadzieję, że zrobi Tobie to samo ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. BookEater, tak, masz rację, ostatnio o Murakami jest aż za głośno. Ale cóż się dziwić. Napisał DZIEŁO, więc zasłużył na rozgłos :D
    A co do tyłu okładki, to jeżeli o MUZĘ chodzi, w ogóle nie polecam czytać opisu na obwolucie. Wydawnictwo wydaje książki przepięknie, tylko te opisy trochę im nie wychodzą. Nie zachęcają, a streszczają książkę.

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Alino! O nie! Nie możesz cierpieć! Masz Arię, a Aria ma 1Q84! Jakby miała Twój adres, to by mogła pożyczyć :D Tylko nie cierp! :*

    Buuuziak :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kenaz, a drugi jest lepszy od pierwszego :D Lalala :P Czytaj szybko, bo muszę z kimś porozmawiać o zakończeniu drugiego tomu :D

    Dziękuję ^^ Zdjęcie też dziękuje :D

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. To Alina zaraz wyśle Arii adres, żeby ta już nie miała wymówki, że nie ma ;*. Uwielbiam Cię za to jeszcze bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Baaardzo chcę przeczytać jakąś powieść Murakamiego <333 i tą na pewno też przeczytam (oba tomy) :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pandorcia, od tej zacznij :)

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Dłuuugo by pisać o tej książce. Lubię recenzje mające odnośniki do innych książek, a tak jest w wypadku Twojej. :) Nie mogę się już doczekać trzeciego tomu...

    OdpowiedzUsuń
  13. @Aria
    rzucam wszystko co mam do zrobienia i biorę się za czytanie :D (już z tydzień odkładam ten drugi tom, bo zawsze "coś")

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to możliwe, że drugi tom jest lepszy od pierwszego ?! To tak się da ?! ;)
    Nie ma to tamto... jutro zasuwam do Matrasa :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki, Daniel, ja też nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Przecieki mówią, że będzie najlepszy. Ciekawe ^^

    Kenaz, tylko najpierw zjedz coś, byś mi tu z głodu nie umarł przeze mnie xD

    Przyjemnostki, u Murakamiego wszystko jest możliwe :D

    Pozdrawiam Was cieplutko! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie powinnam czytać tej recenzji. Teraz chcę tę książkę jeszcze bardziej. Ostatnio oparłam się pokusię i stwierdziłam, że kupię ją później. Czyli następna wizyta w księgarni będzię tą "później"...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam wrażenie (podczas czytania "1Q84"), że anime oglądam xD Zresztą nie tylko w przypadku tej książki Murakamiego tak mam (np. "Kronika ptaka..." przypominała mi "NHK ni yōkoso!") xD
    Ale porównanie do Alicji jak najbardziej słuszne xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Asai, bo wiesz, prawdziwy ból przyjdzie jak już przeczytasz drugi tom. Teraz to możesz pójść po niego do księgarni. Ale po trzeci już nie... Trzeba czekać. Ja właśnie pluskam się w małym piekiełku pełnym bólu, czekając na kolejny tom ^^

    Owarinai, tak, tak, jak czytałam o skojarzeniu z anime w Twojej recenzji, to pomyślałam sobie, że masz rację. Coś w tym jest. I dzięki Tobie zobaczyłam książki Murakamiego z zupełnie innego punktu widzenia :)

    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń