czwartek, 10 lutego 2011

Po zmierzchu – Haruki Murakami


„W nocy czas płynie inaczej (…). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać.”

Co może się wydarzyć w ciągu jednej nocy? Można się wyspać, a można nauczyć do egzaminu. Można przeczytać książkę, albo… albo po prostu spotkać ze swoim własnym ja.

„Po zmierzchu” to opis jednej nocy. Każdy z bohaterów spędził ją inaczej. Dziewczyna czytała książkę w całodobowej restauracji, chłopak, idąc na całonocną próbę zespołu, przysiadł się do jej stolika, prostytutka została pobita, inna dziewczyna spała, ktoś poszukiwał tłumacza chińskiego… Ot mamy noc i różnych ludzi. Bardzo różnych.
Murakami w tej cieniutkiej książeczce pokazuje nam jak bardzo wszyscy jesteśmy różni. Nawet dwie siostry, wychowane w jednej rodzinie, przez tych samych rodziców, są niczym ogień i woda. Każdy jest inny, a w tej odmienności podobny. Wystarczy wyciągnąć rękę i chcieć nawiązać więź.

Książka ta wydaje mi się niezwykła, niemal magiczna. Murakamiemu udało się utrwalić na kartkach ospałą atmosferę nocy. Nocy spędzonej poza domem, kiedy zdawałoby się chce spać, a mimo to czuje się lekki niepokój, bo noc nigdy nie jest bezpieczna. Bo co można robić w nocy, gdy nie śpimy i jesteśmy daleko od domu?

„Jest duża różnica pomiędzy robieniem czegoś dobrze a robieniem czegoś naprawdę twórczo”.

Najlepiej tę książkę czyta się właśnie w nocy. W ciszy tak ciężkiej jak smoła. Co pozostawia po sobie poza wspomnieniem nocnego Tokio? Otóż Murakami cicho szepce nam, że nie wolno nikogo oceniać wg pierwszego wrażenia. Nie wolno oceniać po wyglądzie. Bo w słoniu może ukrywać się motyl. W człowieku nieszczęśliwym, mogą ukrywać się wspomnienia. A wspomnienia są naszym paliwem, jak twierdzi japoński pisarz. I chyba się z nim zgadzam.

I tak sobie myślę, że może ludzie używają wspomnień jako paliwa do życia (…).I gdybym nie miała w sobie takiego paliwa, gdybym nie miała takiej szufladki wspomnień, już dawno pękłabym na dwoje. Zwinęłabym się w kłębek w jakimś rowie i umarła. To dlatego że mogę czasami po trochu wyciągać te różne wspomnienia, ważne i do niczego niepotrzebne, jakoś udaje mi się dalej żyć, choć to życie przypomina zły sen. I nawet kiedy myślę, że już nie mogę, dłużej nie wytrzymam, jakoś udaje mi się to przezwyciężyć.




18 komentarzy:

  1. Oj, jak ja dawno nie komentowałem Twych recenzji :) (co nie znaczy, że nie bywałem). Też lubię czytać w nocy i może właśnie ta książka została napisana z myślą o tej porze doby.

    Nie kuś Murakamim, już i tak się za Zafona chcę zabrać (biblioteka zainwestowała), a jako prezent dla kolegi doradziłem siostrze ,,Księcia mgły" (oj, masz wpływ na czyjeś gusta xD).

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie ujęłaś sedno tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Murakiniego za piękna i liryczność jego prozy :)
    cudowna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Murakami... ja wciąż jestem gdzieś po środku. A ta książka jest na mojej osobistej murakamiowej liście. Właściwie nie mogę się doczekać, aż znowu po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz rzadziej ostatnio piszesz :( Ale jak już napiszesz to jest pięknie ;)
    Chyba ulegne i zakocham się w pisaniu Murakamiego. Szczerze mówiąc czytam jego pierwszą książkę i... jak ten facet do mnie mówi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię "Po zmierzchu". Minęło już trochę czasu odkąd ją przeczytałam, może pora sięgnąć po nią znowu... Dobrze kojarzę tylko to co działo się z Eri, a pozostała część zamazana. Właśnie przez tego bezstronnego obserwatora towarzyszącego śpiącej dziewczynie tak ją lubię, sposób w jaki zwraca się do czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mi będziesz dalej takie recenzje pisać, to Cię napadnę i obrabuję z całego Murakamiego, o!:D

    OdpowiedzUsuń
  8. To była pierwsza powieść Murakamiego, z jaką się zapoznałam i wciąż pozostaje moją ulubioną. Przez Twoją recenzję zapragnęłam ponownie do niej sięgnąć. Koniecznie nocą! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Darku, ale ja tak niechcący :P Czytaj Zafonka, czytaj, ciekawam Twojego zdania. Mnie zauroczył ;)

    Mayo, Biedronko, dziękuję :)

    Alino, ha! Bo Murakami to mistrzu nieokreślonego gatunku literatury ;) W takim razie ja czekam na Twoją recenzję :)

    Przyjemnostki, piszę rzadziej, to prawda. Ale wiesz, sesja i takie tam. Poza tym teraz jestem na feriach poza domem. Postaram się pisać częściej, ale co z tego wyniknie... ^^ Trzeba pracę mgr pisać ;)

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Asai, mnie tak ten obserwator zaskoczył i ten sen, że czuję, iż za jakiś czas będę musiała do tej książki wrócić. Niesamowicie i magicznie zostało to napisane.

    Moreni, zapraszam :D Złodzieje Murakamiego zawsze mile widziani ;P

    Futbolowa, a ja najbardziej cenię jego "Koniec świata..." i "1Q84". Aczkolwiek "Po zmierzchu" też jest blisko tych ulubionych ;)

    Pozdrawiam Was serdecznie, moi drodzy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Widocznie na tych feriach dopada Cię bezsenność, skoro jeszcze masz czas recenzje pisać, o czytaniu książek nie wspominając :-) Widocznie nowe przestrzenie działają na Ciebie twórczo :-) Pozdrawiam :-)

    "... noc, a nocą nie śpię
    wychodzę,choć nie chcę
    spojrzeć na chemiczny świat ... "

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka czeka u mnie na "lepszy" czas, a z racji, że jest moja, to wpierw czytam te z biblioteki xD''' Dlatego też do Twojej recenzji wrócę po przeczytaniu "Po zmierzchu" xD

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  13. No mi też się ta książka podobała. I też w nocy czytałem. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Musze się wziąć za Murakamiego - w końcu wyzwanie zobowiązuje!

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja wciąż tego całego Murakamiego mam dopiero przed sobą i wciąż nie mam do niego ochoty zaglądać. Może za parę lat, jak ludzie już nie będą tak kwilić na jego punkcie. Podobna awersja chwyta mnie Larssona, czy jak mu tam... Mam jednak dwie książki Japończyka w ebookach, kiedyś trzeba będzie to ruszyć. Tymczasem rozglądam się za tym "Polowaniem na czarownice" i nie mogę nigdzie znaleźć... Ps: Widzę również że czytasz Anię Ryż :) Jak miło... :) Udanej lektury życzę, niecierpliwie czekając na recenzję :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Arnie, a widzisz, to jest taka magia. Ja mam ferie i nie pisze recenzji, a recenzja na blogu się pojawia ;)

    Owarinai, to ja razem z tą książką czekam, aż przyjdzie na nią czas oraz na recenzje ;) A książeczkę czyta się szybciutko.

    Szasto, prawda, że pięknie się w nocy czyta? A najlepiej to czytać poza domem, w jakiejś całodobowej restauracji :)

    Nyx, to jest bardzo dobre wyzwanie, właśnie rozważam, czy do niego się nie zapisać :)

    Basiu, przyjdzie czas na Murakamiego i wydaje mi się, że on Ci zasmakuje, albo odkryjesz w nim coś, czego ja nie widzę. I jestem tego bardzo ciekawa.
    A Ania Ryż wymiata. Jest niesamowita!

    Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna recenzja! Kocham powieści Murakamiego - w jego pisaniu jest magia!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest niesamowite, jak każdy odczytuje książki po swojemu, inaczej. Właśnie opublikowałam swoją recenzję i byłam ciekawa, jak inni ocenili tę opowieść. Zupełnie inne sedno, zupełnie inny sens:)
    Dla ciekawości, jeśli będziesz miała czas: http://dodekafonia-literatury.blogspot.com/2015/04/po-zmierzchu-haruki-murakami.html

    OdpowiedzUsuń