czwartek, 3 lutego 2011

Atramentowa trylogia – Cornelia Funke

 Zanim Cornelia Funke zasiądzie za pisanie książki, bardzo porządnie się do tego przygotowuje. Nim rozpoczęła pracę nad „Atramentowym sercem”, pierwszą częścią trylogii, przeczytała wiele o bibliofilach, introligatorach, księgarzach, złodziejach książek, połykaczach ognia i… o kunach.

Bajka, pomyślicie. Otóż nie do końca. Te trzy pięknie wydane książki to wrota do całkowicie innego świata. Do miejsca, gdzie wszystko pachnie ogromną miłością do książek, do mieszkania, gdzie na każdym kroku można wpaść na książkowy stos, do dwuosobowej rodziny, gdzie tata będący introligatorem nigdy nie czyta swojej córce na głos. To świat, gdzie znajdziecie wszystkie kolory tęczy, gdzie ogień ma duszę, gdzie spotkacie wróżki i szklane ludziki, gdzie rozpacz miesza się z bezgraniczną miłością. To świat, który udowodni wam, że pisarz jest jedynie świadkiem swojej sztuki.

„Atramentową trylogię” stawiam niemal na równi z moją ukochaną Narnią. Bo w tych trzech książkach jest zamknięte wszystko, co kocham. Uwielbiam książki o miłości do książek, a tej tu nie brakuje. Uwielbiam książki o pisarzach, a znajdzie się tu taki jeden, zarozumiały i leniwy nieco, a mimo to dokładnie taki, jaki pisarz być powinien. Funke pokaże wam także introligatora, lekarza książek, który swoich pacjentów kocha nad życia. Będzie tu także ktoś, kto umie rozmawiać z ogniem, osoba, która stanowi niezwykłą głębie i zachwyca od pierwszych linijek. I jest tu magia… Dużo magii!

 A co jeśli można kogoś z książki wyczytać? Co zrobimy, jeżeli czytając na głos „Czerwonego Kapturka” nagle zobaczymy w naszym pokoju małą dziewczynkę z koszyczkiem? Albo, co gorsza, wilka! Bo nie tylko dobrzy bohaterowie zamieszkują strony książki. A co jeśli ktoś nagle zniknie w trakcie naszego czytania? Co jeśli czytana przez nas opowieść wciągnie kogoś nam bliskiego? Czy można zostać pochłoniętym przez książkę? Albo spotkać w naszym świecie magicznych bohaterów? Brzmi jak marzenie, prawda? Funke pokazała nam w swojej trylogii, że w praktyce marzenie nie zawsze wygląda tak pięknie. Ale pokazuje także wiele innych pięknych rzeczy i pięknych postaci.
Polecam. Po prostu polecam wam te trzy piękne książki. Jedne z lepszych, jakie w  życiu czytałam!

26 komentarzy:

  1. Widać, że to piękne wydania!!!!okładki aż czarują !!!swym urokiem, zawartość widać tez niezła!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sabinko, a najpiękniejsze w wydaniu są motta na początku każdego rozdziału. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  3. O książkach i magii i niemal na równi z Narnią? Muszę przeczytać i już! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie, Sówko, spodoba Ci się, zapewniam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dawno za mną chodziła ta trylogia tylko jakoś tak ciągle jakieś ważniejsze zakupy były. Ale już chyba czas i pora się wybrać do księgarni:)
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Anek, jestem pewna, że nie pożałujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie mi się podobały te książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wiem, jak bez nich żyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam! :) Piękne, wciągające, magiczne... I jakże kusząca perspektywa dla mola książkowego. Czasem chciałabym się wczytać do ulubionej powieści (chociaż wiem, że to może być niebezpieczne). ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jak jakiś długi czas temu to widziałam, to uznałam, że jest nudne i pewnie o smokach. Ario! Znowu to robisz! Znowu sprowadzasz mnie na drogę Książek, Których Nie Znam, Ale Przez Ciebie Poznać Muszę!
    :*.

    OdpowiedzUsuń
  11. Taaa Aria to już tak ma... i znowu mam nową trylogię do szukania... aaale momencik:) Na karteczce mam napisane, że Moreni mi ją już kiedyś zalecała:) Co ja z wami mam:P teraz priorytet wzrósł:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ultramaryno, ja bym chętnie się w czytała do czegoś, do takiej Narnii... I już bym nie wróciła :D


    Alino! Em... Przepraszam? :P :*


    Pawle! O widzisz? Moreni też wie, co dobre :) To teraz czekamy na Twoje wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz słyszę o tych książkach ;) Skoro stawiasz je na równi z Narnią (która też kocham) to musi coś w tym być ;) Rozejrzę się za nimi na pewno !

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę? Na podstawie pierwszej nawet nakręcono film :) Poszukaj, poszukaj, jestem pewna, że się nie zawiedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jakoś nie mogę się przekonać do "Atramentowego serca...". Pamiętam jak jeszcze byłam małym dzieckiem, miałam z 6 lat i na rynku ukazała się nowość - czasopismo W.I.T.C.H. Kupowałam bardzo chętnie, chłonęłam historię czarodziejek i porady oraz nowości książkowe. I właśnie tam reklamowali te powieść. I jakoś tak... coś mnie od niej odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie bardzo mogę przekonać się do tej trylogii. Może kiedyś zmienię zdanie i po nią sięgnę. Na razie lista książek, które koniecznie muszę przeczytać jest bardzo długa ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nyx, rozumiem, co mogło Cię od Funke odrzucić. Ale uwierz mi na słowo, to nie jest głupiutka bajeczka dla dzieci. Sięga bardzo głęboko i chyba tym najbardziej zaskakuje. Daje wiele do myślenia.

    Enedtil, na wszystko swój czas :) Na mnie te książki też długo czekały, ale się doczekały ;)

    Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie podobają i się regały ukazane na zdjęciu umieszczonym w prawej kolumnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzeciej części nie czytałam, zatem nie mogę wypowiedzieć się na temat całej serii, aczkolwiek dwie pierwsze absolutnie mnie zachwyciły.
    A cały ten blog jest po prostu rewelacyjny :)

    Pozdrawiam, Kaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam, mam nawet I tom na półce, bo kiedyś wygrałam go w konkursie. :) Ogromnie lubię tę trylogię! Szkoda, że nie mam pozostałych części, bo chętnie bym je jeszcze raz przeczytała, za jednym zamachem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooooo, mówisz, że jedne z najlepszych, jakie czytałaś? No no no. Poszukam.
    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Leno, dziękuję. To zdjęcie przedstawia wnętrze włoskiego antykwariatu, który znalazłam w Grado. Niesamowite miejsce. Pełno tam nie tylko książek, ale i innych przeróżnych rzeczy i drobiazgów.

    Kajo, dziękuję za ciepłe słówko :) Atramentowa śmierć, moim zdaniem, to najlepsza część z całej trylogii. Szczególnie wątek śmierci. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam :)

    Lenalee, prawda, że ciężko do tych książek nie wracać? :)

    Owarinai, koniecznie :)


    Pozdrawiam Was wszystkich ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  23. Trylogia jest magiczna wrecz.
    Czytałam ja okolo 5 razy i nadal nie mam dosyć ; D
    polecam

    OdpowiedzUsuń
  24. Dotą draczej nie myślałma o przeczytaniu tej trylogii, ale twoja recenzja brzmi tak magicznie...

    OdpowiedzUsuń