wtorek, 4 stycznia 2011

Zaćmienie [2010]


Zahartowana „Zmierzchem” i „Księżycem w nowiu”, dzielnie udałam się na podbój „Zaćmienia” i śpieszę opowiedzieć Wam o wrażeniach. Moi drodzy, ekranizacja trzeciej części Sagi Zmierzch dobrze wszystkim znanej Stephenie Meyer to nie różowe koroneczki i nie lukier, o nie! Tym razem mamy do czynienia z ogromnym słojem przesłodkiego dżemu. Na słoiczku widnieje napis:

„- Wyjdź za mnie.
- Nie.
- No weź.
- No dobra.”

Bella wciąż jest w centrum uwagi, co już nawet nie dziwi. Ale zapewne postać idealnego Edwarda o przydomku Bella-wyjdź-za-mnie już się nieco znudziła, gdyż do zestawu został dodany Jacob. I obaj noszą Bellę na rączkach i ona obu kocha, i nie wie, którego wybrać, a najlepiej, by oni wszyscy razem we trójkę w namiocie… Stop!  Zrobiło się niesmacznie.

Gdzieś między scenami, kiedy Edward błaga Bellę o wyjście za niego, a Jacob przekonuje, że on jej gorętszy od zimnego wampira, lata ruda łepetyna o pięknym imieniu Victoria, która chce zabić biedną pannę Swan. Latają też inne wampiry, które także chcą ją zabić. Zastanawiam się, czemu to nie dało Belli do myślenia. Ułatwiłaby sprawę i skoczyła z mostu, czy coś.

W przerwach na reklamę pojawia się bożyszcze filmu - Jasper. Postać, która od samego początku ekranizacji sagi ma ten sam wyraz twarzy. Ów wyraz z wyłupiastymi oczami i majaczącym w nich szoku jest niczym innym, jak błagalną prośbą o wyciągnięcie otwartej parasolki z tylnej części owego wampira.

Ale! Moi drodzy! Jest w tym dżemie coś dobrego. Otóż moralność! Bo Edward mimo próśb Belli, jej gróźb, błagań, tarzania się po podłodze, walenia głową o mur, kolczastych  spojrzeń, próby gwałtu i innych niecnych sztuczek, wciąż trzyma swoją ukochaną z dala od siebie. Co by tradycji stało się za dość i konsumpcja związku miała miejsce po ślubie.

Słowem, to było dziwne. Bella i Edward wchodzą na wyższy poziom Emo. Ich wyrazy twarzy wiecznie są zmartwione, obolałe, cierpiące. Tak jakby wciąż trzeba było biec do domu, sprzątać, gotować, pracować, by utrzymać schorowanego dziadka, szóstkę dzieci… A Jacob najwidoczniej przegiął w lokalnej siłowni i teraz łazi za duetem Bella&Edward. Zapewne w miasteczku nie ma innej rozrywki, więc wilkołaczek podsłuchuje ich drewniane dialogi i płacze po kątach ze śmiechu.

Film się udał. Przezabawny, przelukrowy, przedrewniany. Jeżeli ktoś chcę się wyśmiać na całego, to najlepiej wybrać właśnie „Zaćmienie”.

19 komentarzy:

  1. buehehehe:) Wyższy poziom Emo! Aria! Jesteś moim zmierzchowym Guru!:)
    Normalnie... a nie kasy szkoda, poczekam aż na HBO puszczą:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasy zdecydowanie szkoda - tako rzecze guru :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa! Wyję ze śmiechu! Napis na słoiczku najlepszy, ale cała reszta też nie gorsza. Niestety oglądałam ten film na dużym ekranie. Kiedy się skończył nie pamiętałam połowy z tego, co się w nim wydarzyło poza złamaną ręką Belli, kiedy trzasnęła Jacoba w twarz. Należę do sympatyków całej sagi (książek bardziej, żeby nie było), ale takie recenzje są piękne i przysparzają mi mnóstwa radości, bo ukazują głupotę tego wszystkiego :DD.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zabawna recenzja ;) Uśmiałam się ;) Zdecydowanie po tym filmie chciało mi się śmiać a nie płakać, on był straszny... No ale bilet za darmo to i pomęczyć się można i robić najwyżej co innego ;)

    Pozdrawiam Mol Książkowy

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za poprawienie humoru z samego rana ;)
    Ja tego filmu nie dałam rady obejrzeć w całości, ale to co widziałam wzbudzało we mnie litość po prostu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja się zastanawiałem, czemu Jasper ma ciągle taką dziwną minę. Teraz już wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja byłam w kinie i nieźle się z koleżankami uśmiałyśmy :D Co ciekawe inni się nie śmiali :P
    To i tak chyba była najlepsza część... poprzednie były jeszcze gorsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że w pierwszej chwili, jak weszłam na twój blog przeraziłam się, że bąbelki po sylwestrowe wciąż działają ;]- ale... Rozwinięcie twej wypowiedzi uspokoiło moje zszargane i tak z różnych powodów nerwy. ;]-
    Ja jednak pozostanę przy starych filmach alla: "I kto to mówi" albo nowszy film, który gorąco polecam, "To skomplikowane" z M. Streep. Nie dość, że mądre, to jeszcze jakie zabawne. Jak już na coś tracić pieniądze, to na coś takiego, po co zaraz utrzymywać tych pseudo-aktorów ze Zmierzchu potencji ;]-

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aria uwielbiam Twoje zmierzchowe recenzje ;D Mordka mi się sama śmieje i coś czuję, że już cały dzień będę chodzić i chichotać pod nosem ;D Dzięki :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. „- Wyjdź za mnie.
    - Nie.
    - No weź...”
    - Nie.
    - No ale proszę!
    - Nie tykać!

    xD

    Jedyne co mogę dodać to gratulacje za świetny wpis o siłowni, konsumpcji i parasolach :D
    Dzięki niemu mój humor utrzymał z rana świetny poziom.

    Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ,,Przedrewniany" wymiata zdecydowanie xDD Nie potrafię zrozumieć fenomenu tej, że użyję metafory: ,,książki" a potem ,,filmu". Fabuła denna, gra aktorska sztuczna, Bella się zachowuje jak jakaś napalona nastolatka, a jej Edzio jakby był całkowicie z innej galaktyki. Na całe szczęście widziałem tylko pierwszą część i to mi wystarczyło już.

    Aria napisała idealnie pasującą do tematu recenzję ,,Zmierzchu" (jeśli ktoś nie czytał, to niech się koniecznie zapozna). Z tej recenzji dopiero można się pośmiać ;)

    Ciekawe, czy rozbiją kolejną (jeśli się nie mylę i istnieje) część na 2 lub 3 filmy. Teraz to się modne stało i pewnie jeszcze coś dodadzą do fabuły (może nieślubne dziecko komuś wepchną itp.)

    Recenzja pozytywna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja piękna, ale z jednym się nie zgodzę - w tej części Jasper był nawet fajny :D. Znaczy... on jako jedyny zachowywał się jakoś sensownie xD. Ale reszta jest doskonała, nic dodać - nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten dialog mnie powalił ;D
    Pięknie ujęte ;D
    I podpisuję się pod tym, co napisał Podsłuch ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. A tak na marginesie - dostałaś w końcu Samuraja? Bo mi przyszedł wczoraj i się zachwyciłam jego wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Twoje recki dotyczące lub oscylujące wokół twórczości Meyer...Są boskie...i włochate ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha, ta recenzja jest cudowna! Chociaż muszę przyznać, że ta część aktorsko i "sensacyjnie" była lepsza od poprzednich.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję, moi Drodzy, za ciepłe i radosne słowa. Pisanie dla Was i waszych uśmiechów to czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tego filmu nie zobaczę ;p Już dość mi było dwu poprzednich i to w piękne, suto zastawione potrawami, święta ;p
    Bella i Edward to takie odstraszacze, że wolę iść i kupić sobie bułkę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ooooo, to tu też Bella złamała rękę? Oj, chyba już się nie poskłada. No, ale recenzja genialna :D Nigdy nie pójdę na "Zaćmienie", bo cała saga Meyer (czy jak jej tam) mnie obrzydza i na "Zmierzch" wraz z "Księżycem w nowiu" zmarnowałam całe dwa tygodnie (cóż, czytać mi się nie chciało), a ekranizacja pierwszej części sagi mnie zniechęciła (gdzie tam obrzydliwy Pattinson na Edwarda?! I gdzie Kristen, co wygląda, jakby miała lada chwila usnąć, na głównych bohaterów? owszem, w Harrym Potterze Pattinson w roli Cedrika był przystojny, ale w ekranizacji tejże sagi? Ohyda!). Niestety też nie przeczytam już tej książki, a szkoda, bo chętnie bym zrecenzowała u siebie, by móc zjechać ja od góry do dołu. No, ale cóż, nie przemówisz dzieciom do rozumu.

    OdpowiedzUsuń