czwartek, 6 stycznia 2011

Szepty dzieci mgły – Trudi Canavan


"Lekka bryza musnęła moje uszy, 
szepcząc niczym głosy stłumione przez pałacowe mury.
Niczym szepty dzieci mgły…”

Ten, kto zna twórczość Trudi, przyzwyczajony jest do wielkich opasłych książek. I,muszę przyznać, że z pewnym zdziwieniem czytałam malutkie opowiadanka, które z pewnością pisarka mogła rozwinąć na większe powieści. Tak jest na przykład ze światem przedstawionym w tytułowym opowiadaniu „Szepty dzieci mgły” oraz z „Markietanką”. Czytając te dwa opowiadanka, miałam ochotę czytać i czytać. Czułam wręcz niedosyt, gdy się kończyły.

Kolejne opowiadanie „Szalony uczeń” przenosi nas w świat trylogii Czarnego Maga, za którym tak bardzo tęsknię.  Wydarzenia opisane tu, mają miejsce wcześniej niż historia Sonei i Gildii Magów, tłumaczą one, czemu magowie zrezygnowali z używania czarnej magii. Smutne i zabawne jest to, jak wiedza o niezwykłej potędze może zostać zniszczona z powodu jednej osoby.

Ostatnie dwa opowiadania powalają na kolana, o tak! Mają w sobie najmniej z gatunku fantastyki i osadzone są w realnym świecie. „Przestrzeń dla siebie” sprawiła, że nagle się zastanowiłam nad swoimi nierealnymi marzeniami. Bowiem bohaterka owego opowiadania otrzymała od losu coś, co ja sama bardzo pragnęłabym mieć, a mianowicie pokój, po wejściu do którego czas się zatrzymuje. Można spędzić w nim tygodnie, a po wyjściu wskazówki zegarka w realnym świecie przesuną się jedynie o kilka kresek.
To prawda, że wiecznie brakuje nam czasu, że 24 godziny malutkiej doby, to za mało. Jednak otrzymanie czasu gratis nie zawsze ma tylko i wyłącznie zalety. Trudi daje do myślenia.

Piąte opowiadanie, „Biuro rzeczy znalezionych”, niesie w sobie tak niesamowity klimat, że po odłożeniu książki wciąż ma się wrażenie, że chodzi się miedzy półkami uginającymi się od zgubionych przez ludzi rzeczy. Z początku nieco naiwne, po kilku stronach przeistacza się w niezwykły dialog z samym sobą i swoimi czynami. Ciekawe, co by się stało, gdyby rzeczy mogły mówić?

Zbiorek ma w sobie nie tylko pięć opowiadanek, ma coś jeszcze. Otóż do każdego utworu Trudi dodała swój własny komentarz, opisując, co było natchnieniem dla tworzenia danego tekstu, w jaki sposób powstawał i czemu jest taki, a nie inny. Żywa Canavan przemówiła do mnie nie tylko poprzez swoje magiczne światy, ale także sama z siebie. Nie wiem, co bardziej mi się podobało – opowiadania, czy komentarze. Zbyt ciężkie to pytanie ;)

I byłabym straszną zołzą, gdybym nie wspomniał o tym, jak książeczka została wydana. Piękny gruby papier, sztywna okładka. O, gdyby każda książka była tak wydawana… zbankrutowałabym, to jasne ;) Ale wiecie, takie cudo po prostu przyjemnie się trzyma w dłoniach, przewraca strony, dotyka. I ma się pewność, że nie rozsypie się po jakichś siedemdziesięciu latach. I do tego nie ma tu miejsca na przerost formy nad treścią. Tu zawartość pięknie komponuje się z oprawą, więc jeżeli jeszcze nigdy nie czytaliście Canavan, polecam zacząć właśnie od „Szeptów…”

I ogromne podziękowania dla Pawła, u którego to napisałam 500ny komentarz i za ten wyczyn otrzymałam recenzowaną książeczkę!  Merci, sprawiłeś mi masę radości ;)

12 komentarzy:

  1. Dzięki za recenzję, na pewno przeczytam, bo...właśnie czytam "Gildię Magów" z trylogii Czarnego Maga :D Jestem ZACHWYCONY. Trudi to talent jakich mało, nawet odłożyłem Narnię na półkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, ale z Trudi Canavan zapoznałam się chyba rok temu przy pierwszym tomie Gildii, strasznie mnie zawiodła ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Canavan lubię:) A "Szepty..." miałam już w ręce, ale zawartość portfela nie pozwoliła na jej zakup. Pozostaje mi tylko czekać na nią w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałem, że Ci się spodoba:) Książka ma jedną wadę: MAŁO MAŁO MAŁO:) Mnie też najbardziej się te dwa ostatnie opowiadanka podobały:) Miałem nie czytać Trylogii Czarnego Maga a teraz się waham:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię czytać panią Canavan. Jej książki są takie lekkie i przyjemne w odbiorze. Po ten zbiór opowiadań na pewno też sięgnę ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpierw chcę Trylogię przeczytać, ale i do tej dotrę kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tylko tu weszłam i zobaczyłam tytuł "Szepty dzieci mgły" wiedziałam, że mnie zbałamucisz !!!
    Kochana Wiktorio ja przez Ciebie kiedyś zbankrutuję i uważam, że masz wielki talent - słowami tak czarować, namawiać i bałamucić !
    Może byś coś swojego napisała co ? Jakąś książkę ? ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Edmund :) A wiesz, że "Gildia" to dość słabiutka książka? Jeżeli ona Cię zachwyca, to nie wyrobisz przy kolejnych częściach :D


    Yosso, bo widzisz, jak już wspomniałam Edmundowi, "Gildia..." jest słabiutka. Dalej jest lepiej. A "Wielki mistrz" rozkłada psychę na łopatki.


    Marto, cena przytłacza, prawda? Ale... Ale... Takie piękne wydanie! Warto dla niego nie jeść obiadu przez miesiąc :P


    Paweł, hah, oczywiście, żeś wiedział. Ty wszystko wiesz xD I masz rację, MAŁO! Ech, co ta Trudi robi z człowiekiem xD


    Enedtil, lekkie i przyjemne? Trylogia Czarnego Maga? Ja po tym tydzień nie umiałam się pozbierać :P


    Viconio, to podziel się wrażeniami po trylogii, bardzom ciekawa :)


    Przyjemnostki, hmm przepraszam? :P I dziękuję za ciepłe słowa :* Ja piszę nie tylko recenzje ;) Książka już jest, a jak jakieś wydawnictwo się na nią skusi, to nie omieszkam się pochwalić ;)


    Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aria, właśnie jestem w połowie "Nowicjuszki" i już nie wyrabiam, rzeczywiście ^^ Jeśli "Wielki Mistrz" jest jeszcze lepszy, to mi chyba poemat pochwalny/chwalebny na cześć Trudi pozostaje napisać :D

    A wiesz, że to dzięki Tobie ja się za to wziąłem? ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Edmund, o tak, Wielki Mistrz jest jeszcze lepszy!

    Eee dzięki mnie? ^^ Czekaj, zapalę sobie świeczki dziękczynne xD

    OdpowiedzUsuń
  11. I znowu dzięki tobie trafia kolejna pozycja na moją listę. To mi się podoba gdyż Trudi Canavan (kobieta ma talent nie ma co ^^)przyzwyczaiła mnie do swoich grubych i opasłych tomisk. To nic złego, broń Boże tyle że z chęcią przeczytam ją w innym wydaniu. Trylogię Czarnego Maga, Trylogię Era Pięciorga, Uczennicę Maga (Tessię lubię bardziej od Sonei :)) i Misję Ambasadora pochłonąłem z miejsca. Wreszcie znalazł się ktoś kto potrafi pisać grubo i nienudno xD. Trudi to odkrycie na miarę XXI wieku. A do tego w jej książkach królują kobiety. Zawsze na pierwszym planie. Książkę z pewnością kupię....

    OdpowiedzUsuń
  12. Też ubóstwiam Canavan ;)
    Niby opasłe tomiska, a trylogię Czarnego Maga i Nowicjuszkę pochłonęłam w 3 dni, tylko mało i mało ;)

    OdpowiedzUsuń