niedziela, 9 stycznia 2011

1Q84 (tom 1) – Haruki Murakami


Każda książka Murakamiego zaskakuje. Jest inna, ciekawa i oryginalna, całkowicie odmienna od wszystkiego, co czytało się do tej pory. A gdy coś przez cały czas jest inne, staje się takie samo. Ale i z tej rutyny doskonałości wybrnął japoński pisarz, bo w powieści „1Q84” Murakami przeszedł samego siebie.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście tytuł. Dziwny, pokręcony i nie wiadomo z czym go zjeść. Co oznacza? Po pierwsze, pozdrowienia dla Orwella. Po drugie, angielska literka Q (ang. Question) w języku japońskim brzmi tak samo jak liczba 9. Po trzecie, sami przeczytacie!

W Japonii powieść „1Q84” pojawiła się w 2009 i w ciągu jednego dnia cały nakład został wykupiony. Intrygujące, prawda? Jak dla mnie, nie można było wybrać lepszego tematu na książkę: młody pisarz i zawodowa morderczyni. Uczta!
Podobnie jak „Koniec świata i Hard-boiled wonderland”, „1Q84” rozbija się na dwie paralelne historie. Z jednej strony mamy Tengo, młodego pisarza, który dąży do wydania własnej powieści, a z zawodu jest nauczycielem matematyki. Jego pisarski mentor prosi Tengo o ocenianie powieści wysłanych na konkurs Akutagawy. I jedną z takich powieści jest „Powietrzna poczwarka”. Powieść niesamowita, porażająca realnym opisem rzeczy nieistniejących. Autorką jest niejaka siedemnastolatka. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fatalny styl, jakim książka została napisana. A gdyby tak ją poprawić?
Drugą równoległą historią jest opowieść o Aomame, morderczyni, która zabija jedynie znęcających się nad kobietami mężczyzn. Szlachetne, nie ma co. Jadąc wykonać jedno ze zleceń, Aomame utknęła w korku na autostradzie. Jedynym sposobem, by zdążyć na czas, było zejście z autostrady po nieużywanych przez cywili schodkach. Co i kobieta zrobiła, tylko że… Po tym wydarzeniu świat nieco się zmienił. Choć metamorfozie uległy tylko drobnostki, takie jak umundurowanie policji, jednak ciężko było nie zwrócić na to uwagi. A sens tkwi w szczegółach, tak?
„1Q84” jedzie po tabu jak czołg. Murakami nawrzucał tu wszystkiego. Czytamy o sposobie działania sekt w najdrobniejszych szczegółach, mamy także coś o przekręcie na rynku książkowym, dramaty z dzieciństwa, jak zwykle nie zostały pominięte sceny łóżkowe (choć można było sobie to darować, ale to moje osobiste zdanie) i… I samotny murakamiowy bohater, jakiego wszyscy dobrze znamy. Samotni ludzie, budujący swoje życie ze skrawków „chcę” i „powinienem”. Piękny striptiz. Tylko tu ludzie zdejmują z siebie nie ubrania, a uczucia. Podświadomość – to, co japońskiemu pisarzowi wychodzi wyśmienicie. I rzeczy nierealne, nieistniejące, nierzeczywiste, opisane w taki sposób, jakby były na porządku dziennym. Magiczny realizm.

„1Q84” to dopiero pierwsza część trylogii. Po jej przeczytaniu nie sposób nie sięgnąć po ciąg dalszy. I nie tylko… Po przeczytaniu tej książki wiele może się zmienić. „Więc proszę się nie dać zwieść pozorom. Rzeczywistość jest zawsze tylko jedna”*. Czyżby?

*Cytat pochodzi z Haruki Murakami 1Q84, MUZA 2010 

Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury


PS Chciałam Was serdecznie zaprosić na blog, który popełniłyśmy razem z Mirandą. O książkach tam nie ma ani słowa, za to królują zdjęcia ;) KPF

21 komentarzy:

  1. Czekałam na recenzję "1Q84" gdy tylko zobaczylam ją w "teraz czytam". W sumie wiem, że będzie to fajna książka, już wspomnienie o elementach fantastycznych mi to mówi. A tu jeszcze tyle Twoich entuzjastycznych słów...
    Szkoda, że znów sceny łóżkowe, jeszcze nie pozbierałam się po tych z "Norwegian Wood". Trochę jak w każdym filmie, musi dojść do zblizenia bohaterów. Ale co tam, wybaczę mu jeśli reszta tekstu mnie przekona:)

    W międzyczasie czytam "Ślepą wierzbę...". jak dotąd największe wrażenie zrobiło opowiadanie "Katastrofa w nowojorskiej kopalni", zupełnie nie zrozumiałam skąd na końcu wzięli się górnicy:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero zaczynam przygodę z Murakamim, ale chętnie zabiorę się za tę książkę wkrótce. Sceny łóżkowe? Oj tak w "Norwegian Wood" było ich trochę za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Entuzjastyczna recenzja zachęca do czytania tylko że...chyba to nie moja bajka ^^ Ja czytam obecnie prawie wyłącznie czystą fantastykę ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah, skomentowałem Twoją notkę o zapachach, niezły macie ten fotograficzny blog ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. JA czytam już stanowczo za dużo fantastyki dlatego zacznę niedługo historie z Murakamim :) Dzięki Tobie wybrałam już, która książka będzie następna po "Po zmierzchu". Dzięki :) Świetna recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, Boże... To pierwsze, co mi przychodzi na myśl. Jednym zdaniem przekonałaś mnie, że ja jednak naprawdę muszę to przeczytać. Wystarczyło wcisnąć gdzieś słowo "morderczyni", a ja już jestem skłonna lecieć do księgarni. Ale nie polecę, bo mocno trzymam się klawiatury :D.

    Świetna recenzja. I nie, nie tylko dlatego, że pojawiło się w niej dwa razy słowo "morderczyni" :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie recenzje jakiejkolwiek książki tego pana zawsze zachęcają do sięgnięcia po daną pozycję. Coś musi być w tym pisarzu. Ja cały czas noszę się z zamiarem zapoznania się z jego twórczością, ale nie mam pojęcia od czego zacząć.
    Recenzja jak zwykle świetna.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się doczekać aż będę miała w ręce tę książkę. Murakami podbił moje czytelnicze serce po pierwszej książce, jaką przeczytałam. Zaczęłam ostrożnie, od najcieńszej jaka była w bibliotece i pochłonęłam ją w dwa dni, nie mogąc się oderwać :)
    Po Twoim opisie widzę, że i 1Q84 mnie nie rozczaruje. Świetna recenzja ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie zdumiało, że aż tylu Japończyków kupiło tę książkę (ciekawe, ilu przeczytało (^_-)).

    Tak jak (zapewne) Ty z niecierpliwością czekam na kolejne dwa tomy xD

    Pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze napisane.:) Skoro już przeczytałaś i napisałaś recenzję mam nadzieję, że rzucisz również okiem na moją recenzję. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja, jak zwykle z resztą.:) Muszę się do Ciebie po któregoś Murakamiego uśmiechnąć.;) Z resztą, zważywszy na to, po ile takich fajnych tytułów chciałabym się do Ciebie uśmiechnąć, to mi któraś połowa głowy odpadnie od takiego szczerzenia się...

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdybym postąpiła tak, jak z Twoją recenzją "Szeptów dzieci mgły" to już bym się logowała na dobraksiazka.net i zamawiała książkę w Matrasie, ale pracuję nad swoją silną wolą ! ;)
    W moim nowym ( cały czas rosnącym ) stosiku czeka na mnie "Norwegian Wodd" i "O czym mówię kiedy mówię o bieganiu", więc dopiero po ich przeczytaniu zadecyduję, czy ten Muarakami jest wart tego całego szumu wokół niego ;)

    Buziak ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem tak. Twoje recenzje przekonały mnie... nie wręcz zmusiły do zrobienia sobie listy książek które chcę kupić. Zresztą nie tylko twoje ale w szczególności ^^. Jak tylko stanie kasy, księgarnie bójcie się xD. Ta książka trafiła na ową listę z miejsca. Zaskoczyło mnie japońskie nazwisko ale z tego co piszesz... Żadnego tabu, elementy fantastyczne, pisarz i morderczyni, dwubiegunowa fabuła. Nie mogę się doczekać ^^. Dzięki!!! :)
    P.S. Wreszcie odkryłem jak da się tu komentować. Wiem moja wiedza techniczno-informatyczna woła o pomstę do nieba :( xD

    OdpowiedzUsuń
  14. A mnie te sceny łóżkowe, jak to mówicie, kompletnie nie przeszkadzają. Podoba mi się sposób, w jaki Murakami mówi o seksie i seksualności. A mówi tak, jak mówi się o przygotowywaniu śniadania, wykładach na uczelni, rozmowie z sąsiadką czy nowej płycie z muzyką - jak o czymś naturalnym, wpisującym się w naszą codzienność i niepodlegającym sztucznemu, narzuconemu tabu.

    "1Q84" przede mną, czekam na kolejne części, by przeczytać wszystko hurtem;)

    OdpowiedzUsuń
  15. super książka

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojejku. Właśnie mi dałaś bodziec, którego potrzebowałam. Byłam przekonana że Murakami to rewelacyjny pisarz, ale nie byłam w stanie po niego sięgnąć, a teraz aż się rwę, bo o Orwellu (pomimo Folwarku) mam jak najlepsze zdanie.
    (Wpisu nie przeczytałam do końca, żeby się za bardzo nie wtajemniczać).

    OdpowiedzUsuń
  17. Asai, szalenie mi miło, że czekałaś na tę recenzję :) A sceny łóżkowe olewamy, bo książka jest niemal genialna! w "Norwegian wood" było czyste przegięcie z tym, w "1Q84" nie jest ich aż tak dużo :)

    "Ślepej wierzby..." jeszcze nie ruszałam, ale stoi na półce i czeka na mnie :)


    Dosiak, można pomijać akapity :P Ale za to Murakami rekompensuje je czymś innym ^^


    Edmund, jak nie Twoja bajka, to nie zmuszaj siebie. Murakami jest specyficzny i nie każdemu się podoba. Ale coś tak można spróbować czytnąć, by chociaż zobaczyć, jak smakuje najsłynniejszy japoński pisarz naszych czasów ;)
    Dzięki za komentarze na fotograficznym :D


    Pozdrawiam, moi Drodzy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Molu,dziękuję za dobre słówko ^^ A ja właśnie "Po zmierzchu" czytam :D


    Alino, staram się utrzymam tytuł zła recenzowanego :P Hihi :P


    Enedtil, zacznij od tej książki, albo od "Końca świata...". Ja zaczęłam od "Końca świata..." i po prostu nie potrafiłam się oderwać :)


    Inoue, a najlepsze jest to, że to dopiero pierwszy tom! Już nie mogę się doczekać kolejnego :)


    Pozdrawiam cieplutko! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Szasto, dzięki :)


    Moreni, możesz uśmiechać się na raty :P I tak pożyczę Ci wszystko, co chcesz :D


    Przyjemnostki, to ja muszę poćwiczyć to pisanie recenzji, skoro Twoja silna wola jeszcze się opiera :P :*


    Napoleon, a pochwalisz się listą? Ciekawam ^^ Ja sobie takich list nie robię, bo kartek mi w wordzie zabraknie :P


    Litero, masz racje, u Murakamiego seks jest na równi z obiadem. To jest niezłe. Ale jednak jakoś tak no... No wiesz :P


    Piagizela, to czytaj, czytaj :D A potem wróć tu i opowiedz wrażenia :D


    Pozdrawiam Was cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. pełno w niej błędów i literówek, za które korektorka powinna odpowiedzieć publicznymi przeprosinami, to po prostu skandal żeby lekturę tak znakomitego autora musiał mi przerywać np. ewidentnie brakujący w zdaniu wyraz, lub literówka. czy ktoś jeszcze to zauważył?

    chciałam się podpisać pod komentarzem, ale mi nie pozwala.więc się tu podpiszę: Kasia G.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kasiu, zauważyłam te literówki. Było ich tak dużo, że nawet je poprawiałam w książce. Jednak jakoś za bardzo mi to nie przeszkadzało. Denerwowało lekko, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego :P

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń