sobota, 4 grudnia 2010

Kwiat pustyni – Waris Dirie / film [2008]

"Poczułam w sobie niespożytą siłę. Nie znasz takiej siły, dopóki cię ktoś nie zaatakuje, nie spróbuje Cię zabić, zniewolić. Dopóki coś takiego się nie wydarzy, nikt nie wie, jak może być silny" 
(Kwiat pustyni – Waris Dirie)


„Kwiat pustyni” przeczytałam będąc jeszcze w gimnazjum i pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Czytając historię Waris czułam, jak wszystkie codzienne problemy, z którymi się borykałam i borykam w życiu małej kobiety, nagle zaczęły blaknąć. Naprawdę mamy szczęście mieszkać w krajach, gdzie mężczyźni nie mają prawa traktować nas przedmiotowo. Życie Waris było inne…

Urodziła się w 1965 roku w Somalii, na pustyni. W miejscu, gdzie kobieta jest przedmiotem, a mężczyzna jej panem. W wieku trzech lat została poddana obrzezaniu. Czynu makabrycznemu, który uczyniła kobieta kobiecie, bo taka była wola mężczyzny. Sprawiało to, że kobieta stawała się czysta.
To była tradycja, matka i siostry Waris także przez to przeszły i nie wszystkie to przeżyły. Tak po prostu było i nikt z tym nie walczył. Dziewczynka sprzeciwiła się dopiero gdy jej ojciec zachciał wydać ją za mąż za starszego mężczyznę. Wtedy właśnie uciekła. Powiedziała swojemu życiu „nie!” i skierowała oczy ku światu, do którego droga leżała nie tylko przez pustynię.


Myślę, że dziś każdy zna historię Waris Dirie, modeliki, pisarki, ambasadorki ONZ i po prostu kobiety. Kobiety w każdym calu. Kobiety, którą spotkała ogromna krzywda, ale która potrafiła powiedzieć o tym głośno, oznajmić światu o problemu obrzezania i zacząć z nim walczyć. Тak właśnie powstała autobiograficzna książka „Kwiat pustyni”, a w 2009 roku powstał film na jej podstawie.

Kiedy zaczynałam go oglądać, bałam się. Bałam się tego, co może pokazać. Czytać to jedno, zobaczyć to drugie. Już od pierwszych kadrów historia Waris porywa na nowo. I uderza kontrast – tragiczność i piękno. O tak, film „Kwiat pustyni” jest przepiękny. Krajobrazy, aktorzy, ich ruchy – wszystko jest niesamowicie piękne i na każdy oddzielny kard można patrzeć jak na obraz.
Grze aktorskiej Liyi Kebede (Waris) i Sally Hawkins (Marylin) mogłabym klaskać na stojąco. To, co te panie uczyniły w filmie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie dało się oderwać od nich oczu, nie tylko przez to, jak odtwarzały swoje role, ale także przez ich piękno i ogromną charyzmę.

Nie będę wam rozprawiać o muzyce czy scenografii, przyznam szczerze, że sama historia pokazywana w filmie za bardzo mną zawładnęła. Były sceny, kiedy człowiek zapomina o oddychaniu. Scena, gdzie Waris odkrywa, że nie wszystkie kobiety na świecie są poddawane obrzezaniu. Scena, gdzie trafia do ginekologa nękana strasznymi bólami, a somalijski pielęgniarz tłumacząc słowa lekarza o możliwości operacji i uratowania jej, pyta w ojczystym języku, jak ona może obnażać się przed innym mężczyzną, jak może tak bezcześcić swoją rodzinę i tradycję. Takie momenty poruszają i czuje się strach. Strach o wszystkie kobiety na świecie, które muszą mieć małe stopy lub czynić inne makabryczne rzeczy, by być „pięknymi”. I powstaje pytanie – dlaczego kobiety?  Dlaczego muszą tak cierpieć? Czy są gorsze?

Rzucam te pytania w przestrzeń. Bo jaka ma być na nie odpowiedź? Że kobieta jest kwiatem? Masą niesamowitych emocją, eksplozją uczuć, pięknem zaklętym w duszy? Te słowa nie zmienią tego, że w Somalii wciąż małe dziewczynki muszą przejść przez obrzęd obrzezania, by móc być czystą dla swojego mężczyzny.



23 komentarze:

  1. O, jak miło! Film oceniłaś :)
    Jeszcze nie miałem okazji go obejrzeć, natomiast książkę dzisiaj wrzuciłem sobie na telefon więc prędzej czy później przeczytam.
    Z tego, co wyczytałem tutaj, zapowiada się bardziej poruszająca niż początkowo myślałem. Trzeba się będzie odpowiednio przygotować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, jak czytałam tę książkę, drugą część też... To było straszne. Później idąc za ciosem przeczytałam "Spaloną żywcem", ale mnie jakoś tak bardzo nie poruszyła. Gdzieś na granicy świadomości wiedziałam, że powstał film. A teraz obejrzałam zwiastun i się rozpłakałam. I mam zarzuty co do tego filmu już po trailerze, ale one są tak żałosne... Obejrzę go. Na pewno. Poza tym uważam, że Waris była o wiele ładniejsza od tej aktorki :). Ale wzbudziłaś we mnie emocje, Ario!

    Miłego wieczoru :*.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sen, ta książka naprawdę otwiera przed nami inny świat. Zanim ją przeczytałam, Afryka była dla mnie kupą piasku, brakiem wody i słoniami. A "Kwiat pustyni" sprawił, że w moich oczach ten kontynent rozkwitł, poruszył i zaludnił milionem żywych istot, które myślą, czują, marzą i cierpią.

    Polecam gorąco :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Alino, to nie ja, to Waris! :) Ja też czytałam obie części, ale po inne książki o podobnej tematyce nie sięgam. Jakoś tak... Zbyt bolesne to jest.
    Co do aktorki, identycznie się krzywiłam na nią! Bo Waris powinna grac Waris! Ale uwierz, Liya również zachwyca.
    Wiesz, co jest głównym atutem tego filmu? Oczy! Jakie tam są oczy... Aktorzy nie muszą nic mówić, wystarczy, że patrzą na Ciebie z ekranu.

    Pozdrawiam Cię cieplutko :* Podziel się wrażeniami, jak obejrzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poruszyłaś mnie tym tematem, swego czasu interesowałam się problemem kobiet traktowanych przez mężczyzn jak przedmiot, coś gorszego i bez głębszej filozofii. Z resztą jedna osoba w mojej rodzinie zakochała się w niewłaściwym mężczyźnie, wyjechała zostawiając wszystko i ledwo udało jej się wrócić, bo mąż zamknął ją w domu... Film obejrzę na pewno, już sam trailer mnie oczarował, widzę tutaj naprawdę niezłe kreacje aktorskie. Z resztą odtwórczyni głównej roli jest bardzo piękna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też czytałam "Kwiat pustyni" (i kolejne części, mniej udane w sensie literackim, bo Wielka Sprawa pozostaje Wielką Sprawą, również) w gimnazjum. Również wywarł na mnie wstrząsające wrażenie. Film może kiedyś obejrzę, bo puki co nie jestem na to gotowa. Za dużo emocji i to bynajmniej nie pozytywnych...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książkę jako młoda dziewczynka, chyba miałam z 14 lat i też bardzo mną wstrząsnęła ta książka. Najbardziej uderzyło mnie to, że to nie jest fikcja literacka, to autorka opisuje swoje prawdziwe przeżycia. Myślę, że film też będzie dużym przeżyciem... ale może jeszcze nie teraz ?
    Obejrzę go za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej książki faktycznie się nie zapomina, tez ją czytałam jakiś czas temu i na pewno skusze się na film.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam jak Waris była kiedyś w Rozmowach w Toku. Było to krótko po tym jak przeczytałam książkę więc byłam bardzo ciekawa samej autorki. Gdy weszła do studia, usiadła, była taka wyprostowana i dumna - mi szczęka opadła. Po prostu afrykańska królowa. Prawdziwie posągowa piękność, a przy tym co ją spotkało, taka opanowania i spokojna w bardzo pozytywny sposób. Byłam zachwycona i jestem do dziś. Dla mnie Waris jest autorytetem i ze wstydem się przyznaję, że filmu jeszcze nie widziałam ale postaram się jak najszybciej nadrobić zaległość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nyx, od głównej aktorki nie potrafiłam oderwać oczu. Grała cudownie - i niezgrabność, i piękność. Scena, gdzie ona po raz pierwszy próbuje chodzić na obcasach jest epicka ^^

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moreni, doskonale Cię rozumiem. Ja sama zabierałam się do tego filmu oj jak długo. A i tak wgniótł w ziemię.

    Prawda, że dalsze części "Kwiatu..." to już było nie to? Czytałam "Córkę nomadów" i w ogóle mnie nie porwała. Może prócz tego, jak ludzie traktują jedzenie i ile go wyrzucają.

    Moja droga, jutro sie widzimy? Jeżeli nic nie ominęłam, to stosik dla Ciebie liczy 6 książeczek ^^

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyjemnostko, ze mną było dokładnie tak samo. Jako nastolatka upijałam się fikcją literacką. Piękna i mniej piękna - zawsze była nieprawdziwa. A tu bach! taka historia, taki ból i wszystko to wzięte z życia. Mam wrażenie, że wtedy cząstka mnie dorosła.

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tajemnico, o tak. Są książki piękne i cudowne, ale po paru miesiącach człowiek się zastanawia, o czym były. A Waris wrzyna się w pamięć i wydaje mi się, że pozostanie (przynajmniej w mojej) tam już na zawsze.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Marto, naprawdę? Waris była w Rozmowach w Toku? Jej! Czy da sie to znaleźć gdzieś w necie? Strasznie bym chciała to zobaczyć! A po tym, jak pisałaś jej wizytę, to wręcz koniecznie muszę :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O ile "Córka nomadów" ma jeszcze jakiekolwiek znamiona powieści, to "Przełamać tabu" już nawet nie próbuje się na powieść charakteryzować. I lepiej na tym wychodzi, gdyż skupiam się przy lekturze na problemie obrzezania i tragedii, jaką jest ono dla kobiet, a nie irytuję się fabularno - literacką słabizną. Dlatego też "Córkę nomadów" wspominam najgorzej, brak w niej siły wyrazu pierwszej części, jak i statystycznej rzeczowości trzeciej.

    A widzimy się.;) Napisałam Ci na LC wiadomość, żeby wątku nie zaśmiecać.;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moreni, tak jakby kolejne książki były pisane już czysto na fali. Pierwsza odniosła sukces, to i drugie pójdą... Bo coż, biznes to biznes ;)

    Lecę na LC :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam kiedyś tę książkę, wstrząsająca, odważna i przede wszystkim prawdziwa.
    Zapraszam w mój nowy kącik :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzięki Hiliko, już lecę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ogladalam film ,wywarl na mnie ogromne wrazenie,wstrzasajaca opowiesc w pamieci do konca zycia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam, Dimitris :)

    Myślę, że tylko nieliczni byliby w stanie wyrzucić z pamięci historię Waris. To coś, o czym pamięta się zawsze.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Znam tę historię, choć przed książką i filmem się wzbraniam i to nie tylko przez wzgląd na cierpienia Waris, jakich doznała swego czasu. Nie moje klimaty...

    Pozdrawiam serdecznie z małym poślizgiem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Basieńko, każdy wybiera coś innego :) Ja osobiście z tego typu książek przeczytałam tylko historię Waris, reszta jakoś mnie nie pociąga. Ale kto wie, może kiedyś to się zmieni.

    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Spotkałem ja na plazy w Gdansku , gdzie mieszkała :) i rozmawiałem kilka razy, mieszkała blisko mnie. Probowała wytłumaczy matce jaką krzywdę robią kobiety swoim córkom, ale matka nawet nie zrozumiała o co jej chodzi. By the way... Nie obwiniajcie mężczyzn za czyny, kórych nie robili.! Dla mężczyzn kobieta mogąca miec rownież satysfakcje z miłosci jest bardzo istotne... po co mieliby pozbywać się takiej przjemności...

    OdpowiedzUsuń