poniedziałek, 15 listopada 2010

Sługa Kości – Anne Rice

Nie pamiętałem Jeruzalem. Nie urodziłem się tam. Moja matka została wywieziona jako dziecko przez Nabuchodonozora wraz z całą naszą rodziną i plemieniem, a ja ujrzałem światło dzienne jako Hebrajczyk w Babilonie…”*

Kim jest Azriel nie wie nawet on sam. Duch, anioł, demon. Jest tym wszystkim i każdym z osobna. Kiedyś był śmiertelnikiem, pragnął uratować swój lud, poświęcił siebie, lecz tego nie wystarczyło. Musiał zostać Sługą Kości.
Istotę Sługi Kości nie można wytłumaczyć w kilku zdaniach, sam Azriel do końca nie mógł pojąć kim lub czym jest, dlaczego został tym kim jest i czemu ma służyć jego egzystencja. Jego życie rozpoczęło się wieki temu i płynęło przez tysiąclecia pokazując mu upadki i rozkwity wielkich i małych kultur. Teraz Azriel przyszedł do Jonathana, naukowca i pisarza, pragnąc opowiedzieć mu swoja historię.

Początek „Sługi Kości” do złudzenia przypomina „Wywiad wampirem”. Nieśmiertelna istota chce opowiedzieć o swoim wielowiekowym życiu śmiertelnikowi. Dyktafon zostaje włączony, taśma bezszelestnie rejestruje każdy dźwięk i zaczyna się opowieść. W tym miejscu podobieństwo się  kończy. Anne Rice stworzyła powieść, która nie przypomina niczego, co dotychczas zostało napisane. Opowiedziała czytelnikowi o życiu wiecznym w sposób inny, oryginalny i przyciągający.
Mimo mnóstwa historycznych faktów, przemyśleń bohatera i dialogów, poruszających fundamenty filozofii i istoty istnienia, książkę czyta się niczym thriller. Styl Rice sprawia, że przez te 430 stron płynie się lekko i nie chce się zatrzymać, wciąż pragnąć więcej. Azriel intryguje. W jednej chwili przepełnia go gniew, w następnej obdarza świat bezbrzeżną miłością. Jest zarazem egoistą i pokornym sługą Boga.
Rice prowadzi nas przez wieki pokazując pogańskie obrzędy, sposób myślenia człowieka na przestrzeni epok, ukazuje prawdę o sektach i zgubny fanatyzm. „Sługa Kości” i cale życie Azriela jest niczym układanka z miliona puzzli. On sam nie wie aż do końca, po co istnieje. Tak samo i czytelnik, śledząc jego życie, myśli że czyta o duchu, skrzywdzonym śmiertelniku skazanym na nieśmiertelność. Dopiero na ostatnich stronach otrzymujemy najważniejszy kawałek układanki i można poczuć dreszcze, czytając, do czego prowadziło Azriela jego życie.

W Anne Rice najbardziej zachwyca mnie jej umiejętność patrzenia na świat poprzez bieg dziejów. Widzi go w całości i jest zdolna nadać nieśmiertelnemu bohaterowi uczucia, myśli, charakter – cechy, które będą tak bardzo różniły go od śmiertelników. Według mnie jest to niezwykła zdolność, bo przecież pisząc o kimś, pisarz w pewnym stopniu sam staje się tą postacią, przejmuje jej myśli i uczuci. Rice robi to znakomicie, czytając jej książki wydaje się, że sami zaglądamy do umysłu istot, które nie mogą umrzeć. I jeżeli Louis z „Wywiadu z wampirem” sam podjął decyzję o swojej nieśmiertelności (w mniejszym lub większym stopniu będąc świadomym na co się zgadza), a potem przez wieki żałował i walczył ze swoją nową naturą, to Azriel nie miał takiego wyboru. Został skazany na nieśmiertelność i na bycie Sługą Kości, egzystencja którego jest jeszcze bardziej krwawa niż istota bycia wampirem. I przy tym Louis mógłby wielu rzeczy od Azriela się nauczyć, przede wszystkim pokory i pogodzenia się z tym, co nas w życiu spotyka. Nieważne czy tracimy życie czy własną śmiertelność, czy jesteśmy skazani na zabijanie, by przetrwać, czy stajemy się mordercą z przymusu, wszystko ma swój sens, cel, wszystko do czegoś prowadzi. Z początku Azriel nie rozumiał do czego, ale gdy wzniósł się wyżej, ujrzał istotę i logikę, zrozumiał, że przypadki nie istnieją, a „celem życia jest wiedzieć i kochać”**.

Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury

_________________________________________
Cytaty pochodzą z:
*Anne Rice „Sługa Kości”, Rebis 2010, str. 30
**str. 117

24 komentarze:

  1. Czytałam "Wywiad z wampirem" i bardzo mi się podobał. Myślałam, że "Sługa kości" to jakaś dalsza wampirza część, a tu się okazało, że zupełnie inna historia ;)
    Na pewno warte przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemnostki, "Sługa..." to całkowicie oddzielna historia nie wchodząca w żaden cykl :) A "Wampira Lestata" czytałaś? :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś nie lubię o wampirach czytać:) Wywiad kiedyś tam przeczytałem, ale po obejrzeniu filmu uznałem że ten drugi jednak jest lepszy od formy pisanej:)
    "Sługa kości" jakoś mnie... emmm...nie podnieca:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Pawle, ja sobie Rice wstrzykuję w żyłę, bo muszę się jakoś odstresować po tym, co pisarze XXI wieku robią z wampirami :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że czytałam Lestata ! Przez długi czas byłam jego wielka fanką. Nikt tak ja Rice nie pisze o wampirach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. AHA! No chyba, że tak;) Ja ignoruję wszelkiej maści zakochane wampiry i tym podobne śmieci:) Nawet określenie na to wymyślili - paranormal romance... szczyty;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyjemnostki, zgadzam się z Tobą w pełni. Rice jest mistrzynią. U niej wampiry to wampiry, a nie ideały mężczyzny. Losie, jak można się kochać w wampirze?

    OdpowiedzUsuń
  8. Pawle, co? To już nawet jest na to określenie? Wstydzę się swojej epoki... xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykro mi, ale po przygodzie ze Zmierzchem i obserwacji ślepej fascynacji wszystkich nastolatek tą sagą, nie mogę się jakoś zdobyć na przeczytanie kolejnej historii o wampirach.. Mimo to, co raz bardziej przekonujecie mnie do lektury tej książki. Naprawdę warto się za nią wziąć? :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Am49, jeżeli chodzi o "Wywiad z wampirem" to naprawdę warto. Nie jest to głupiutka książeczka o zakochanych wampirach, tylko o ludziach, którzy otrzymali nagle nieśmiertelność i zostali skazani na zabijanie. Rice dokonuje wręcz niemożliwego dla zwykłego śmiertelnika i zagłębia się w psychologię istoty wiecznej.
    To samo czyni w "Słudze kości", choć Azriel nie jest wampirem. Autorce wychodzi to naprawdę świetnie.
    Właśnie leży u mnie na biurku nowiutki "Wampir Lestat" i już nie mogę się doczekać, aż się za niego zabiorę :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję się trochę uwsteczniona, ponieważ tej książki jeszcze nie czytałam. Z resztą z Rice jest u mnie krucho, bo czytałam tylko dwie jej książki i były to dwa tomy Lashera, czyli praktycznie środek Opowieści o czarownicach z Mayfair. :D Jednak obiecałam sobie, że Kroniki Wampirów przeczytam koniecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lenalee, pocieszę Cię i powiem, że "Sługa..." to dopiero moja druga książka Rice :) A poza tym czytanie nie jest wyścigiem, na wszystko swój czas :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Rice i zamierzam przeczytać wszystko, co napisała. Jednak niektórzy by się nie zgodzili z tym, że przez jej styl się "płynie". Nawet ja, ale wszyscy wiedzą, że jestem masochistką :D.

    OdpowiedzUsuń
  14. Alino, a myślałam, że to ogólne odczucie. Ciekawe. Bo jak ja zaczynam czytać Rice, to mam wrażenie, że otula mnie coś miękkiego, ciepłego i po prostu zanurzam się w sposobie w jaki pisze... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, niestety nie. Chociaż ja to lubię. Jest... gęste. Może dlatego Cię otula? ^^. Ale niektórzy po prostu nie są w stanie. :D.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię styl Rice (chociaż uważam, że pisze nierówno), a "Sługa kości" zapowiada się bardzo ciekawie. Zwłaszcza, że wiem, iż autorce świetnie wychodzi opisywanie nieśmiertelnych. Dopiszę sobie do listy. Na koniec tylko zapytam, czy to dzieło jednorazowego napisania, czy planowane są jakieś kontynuacje, tudzież cykl?;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moreni, tak, to samodzielna powieść :) I mam ją na własność :P Pożyczyć? ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. A chętnie, dziękuję.:) Ale dopiero na początku grudnia się po nią zgłoszę i od razu obrabuję Cię z jeszcze dwóch książek, jeśli pozwolisz.;) Jak działać, to z rozmachem.:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ania Ryż zawdzięcza tę zdolność ogarniania wzrokiem i umysłem przeszłych dziejów naszej Cywilizacji głównie za sprawą rodziny, która wykształciła w niej zamiłowanie do nauki, zwłaszcza historii i literaturoznawstwa. Poza tym wychowała się w Nowym Orleanie, a jak wiesz, miasto to jest osią, na której polaryzuje się wiele odmiennych kultur i historii. Ostatnio miał miejsce w tym mieście Zjazd Syjonistów, Stowarzyszenia Żydów Ameryki Północnej, co chyba świadczy najdobitniej o mieszance etnicznej tego regionu.

    "Sługi kości" nie miałam okazji jeszcze czytać, niemniej na pewno kiedyś nadrobię. Widzę multum wątków, które autorka powiela od lat w swych książkach, co może - przy całej jej inteligencji - świadczyć tylko o jednym: Ma nam coś b. ważnego do przekazania, dlatego stale się powtarza, aby dobrze ją zrozumieć i zapamiętać!

    Pozdrawiam serdecznie, udana notka, mnie zachęciłaś :) :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Moreni, a co jeszcze chcesz mi porwać? :P


    Basiu, dla takich komentarzy warto pisać recenzje :D A wiesz, że czytając "Sługę...", wciąż myślałam o Tobie i o tym, że to książka idealna dla Ciebie.


    Pozdrawiam was, dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam chrapkę jeszcze na "Dom tysiąca nocy" i "Miasto w przestworzach".;) Chyba nici wyjdą z planu odchudzania mojego stosiku, za słabą silną wolę mam.;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Moreni, moje recenzje mają na Ciebie zły wpływ :P Poza tym wszystkie książki, jakie posiadam, mam spisane na kompie, wysłać Ci listę? ^^ Mogę zostać Twoją prywatną biblioteką xD

    OdpowiedzUsuń
  23. Ano mają, cóż poradzę, że tak łatwo poddaję się sugestii literackiej.;D Jeśli się nie boisz, że wyniosę Ci połowę biblioteczki, to podeślij.:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie boję się :P Zacznę się bać, kiedy przyjedziesz ciężarówką :P

    OdpowiedzUsuń