czwartek, 18 listopada 2010

Lustrzane odbicie – Audrey Niffenegger


Wierzycie w duchy? W to, że po śmierci dusza nie odchodzi do nieba czy piekła, tylko snuje się po ziemi? W poruszające się ołówki, spadające książki, odgłosy kroków i zimny powiew? O duchach często opowiada się na biwaku, snuje się straszną opowieść, gdy wszyscy siedzą otuleni śpiworami i kocami. Bo pierwszym skojarzeniem z duchami jest strach. Niffenegger także napisała książkę o duchu, tylko u niej on nie wywołuje strachu. Stworzyła powieść o zjawiskach paranormalnych, które opisała w tak rzeczywisty sposób, że po przeczytaniu książki jestem gotowa traktować zjawy na porządku dziennym.

„Elspeth miała wrażenie, że znalazła się na progu przełomu. Od jakiegoś czasu bardzo poważnie zastanawiała się nad straszeniem. Istnieje pewna równowaga między jego estetyczną i praktyczną stroną.”*

„Lustrzane odbicie” skupia w sobie kilka historii. Historii ludzi, duchów i zabytków. Trzy mieszkania – trzy piętra. Na samej górze mieszka małżeństwo: Marijke i chory na agorafobię Martin. On zakleja okna gazetami, wciąż coś sprząta i poświęca godziny na prysznic, a ona kocha go, choć brakuje jej już sił na takie życie.
Na samym dole mieszka Robert. Pisze doktorat na temat cmentarza Highgate, który mieści się tuż przy domu, w którym mieszka. Jednak to nie cmentarz był powodem, dla którego wynajął to mieszkanie. Powodem była Elspeth – lokatorka mieszkająca tuż nad nim.
Elspeth i jej bliźniaczą siostrę Edie dzieli cały Atlantyk oraz coś tajemniczego sprzed lat. Nawiązują kontakt dopiero pod koniec życia Elspeth, umierającej na białaczkę. Po jej śmierci córki Edie dowiadują się, że odziedziczyły w Londynie mieszkanie po ciotce, której nigdy nie znały. Julia i Valentina, siostry bliźniaczki, cieszą się z tego spadku, z możliwości rozpoczęcia samodzielnego życia. Po pewnym czasie okazuje się, że ciotka zostawiła im mieszkanie z dodatkiem, nie wiedziała bowiem, że po śmierci zostanie uwięziona w tych murach jako duch.

Jak napisał w „Amerykańskich bogach” Neil Gaiman: „bliźnięta uważano za istoty magiczne”. I Niffenegger pokazuje nam, na czym owa magia polega. Wprowadza nas w tajemniczy świat bliźniąt, ich wzajemne relacje i nierozerwalny sposób patrzenia na świat, łączącą je więź oraz ukryte pragnienie zerwania tej więzi.

„Julia wyjęła szminkę i bez lusterka pomalowała usta. Podała sztyfcik siostrze, która zrobiła to samo. Popatrzyły na siebie. Julia uniosła dłoń i starła maleńką plamkę rozmazanej szminki z kącika ust bliźniaczki.”*

Jednym z bohaterów książki jest także londyński cmentarz Highgate, który stanowi nie tylko tło powieści, lecz wkracza w nią i zachęca czytelnika do wycieczki po nim. Uwielbiam książki, które nie tylko pozwalają mi miło spędzić czas, lecz także uczą czegoś nowego. A w „Lustrzanym odbiciu” mamy okazję wyruszyć na kilkustronicową wycieczkę po cmentarzu i poznać to miejsce nieco lepiej.

Audrey Niffenegger
Nie chciałabym porównywać tej książki do żadnej innej, jednak skojarzenie z „Trzynastą opowieścią” Diany Setterfield nasuwa się samo. Obie książki są utrzymane w gotyckim nastroju mrocznych tajemnic bliźniaczego życia. I jeżeli ze słów „Trzynastej opowieści” sączy się mroczny chłód pradawnych sekretów, chorej miłości do książek i czegoś nierzeczywistego, to w „Lustrzanym odbiciu” wszystko wydaje się mocno osadzone w realnym świecie, nawet duch.
Oryginalny tytuł powieści (‘Her Fearful Symmetry’) momentalnie nakierowuje czytelnika na wiersz Williama Blake’a „Tygrys” (‘The Tyger’). I nie tylko tytuł, lecz także sama treść, cały wątek bliźniąt, zdaje się odzwierciedlać w pewien sposób ów wiersz.

Marzenia ma każdy z nas. Ktoś chce się usamodzielnić, ktoś za kimś tęskni, a ktoś pragnie pozbyć się lęku. Audrey Niffenegger pokazała nam dążenie do tych marzeń, dążenie uparte, niepewne lub powolne. Każdy z bohaterów przeszedł własną drogę, dla jednych była to droga przez próg własnego mieszkania, dla innych – z grobu. Skutki były różne, czasami bowiem nie warto bić się o swoje cele na upartego, czasami warto nauczyć się cieszyć tym, co się ma.

________________________________________
*Cytaty pochodzą z „Lustrzane odbicie” Audrey Niffenegger, Warszawa 2010

Recenzja została napisana dla portalu Oblicza Kultury

19 komentarzy:

  1. Na "Lustrzane odbicie" napaliłam się już dawno, bo Niffenegger urzekła mnie "Miłością ponad czasem" ("Żoną podróżnika w czasie"). Polubiłam bardzo jej styl i sposób konstruowania psychologicznego postaci, które potrafiły mnie wzruszyć. Upewniłaś mnie tylko w przekonaniu, że autorka trzyma poziom.:)
    A recenzja, jak zawsze, świetna.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego po tej książce, a okazało się, że to zupełnie inna para kaloszy! A to chyba dobrze świadczy o autorze, że nie powiela schematów. Najbardziej spodobał mi się cmentarz Highgate, od tej pory mam ochotę wreszcie go odwiedzić. Podobnoż Audrey Niffenegger czasem oprowadza po nim grupy turystów jako przewodniczka... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moreni, aha, czyli i to mam Ci pożyczyć? :P I powiedz, te "Miłością ponad czasem" to warto, tak? ;>


    Dabarai, masz rację, nie ma w tej książce schematu. Zaskakuje. I sama końcówka jest taka... że się siedzi po skończeniu książki i się gapi w ścianę.
    Nie wiedziałam, że Audrey oprowadza ludzi po cmentarzu! Niesamowita kobieta! A i cmentarz świetnie w książce opisany. Jeżeli tylko uda mi się trafić do Londynu...:)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto, warto. Skoro mnie, zatwardziałemu wrogowi romansów wszelakich spodobała się książka o miłości, to musi w niej coś być.;) Tylko trzeba uważać na tłumaczenia, bo wydanie filmowe ("Zaklęci w czasie" bodajże) jest podobno kiepskie. Wygląda na to, że rzeczywiście Ci wyniosę z domu pół biblioteczki... Ale jednak nie wszystko na raz.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moreni, dobra! Do jak będę miała taką okazję, to capnę :P
    Czyżbyś już przejrzała moje Ex Libris? :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie Ci skrobię wishlist;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyna książka Audrey Niffenegger, jaką czytałam to "Miłość ponad czasem". Piękna książka, bardzo pomysłowo zbudowana, dlatego jestem pewna, że na "Lustrzane odbicie" też znajdę czas, a ochotę na pewno :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj kusicie mnie do tej "Miłość ponad czasem"... Chyba rzucę studia, by nadążyć :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawie napisana notka, czytałam z przyjemnością, zwłaszcza, że podzielam twój pogląd na tematykę "duchów". Przeczytałam ostatnio, że duchy stale nas odwiedzają, stale nad nami czuwają, ale gdy próbujemy je przyzywać, przychodzą do nas tylko te złe. Wiele lat temu sama miałam do czynienia z dziwnymi zjawiskami, w jednym z moich mieszkań, mieszkała kiedyś pewna pisarka. Tuż po wprowadzeniu się, kilka razy miałam do czynienia z tymi spadającymi książkami, czy dotykiem kogoś, kogo wokół mnie nie było, przynajmniej nie fizycznie. Wierzę, że jakaś część mnie musiała być miła temu czemuś, gdyż to właśnie tam pokochałam pisanie i straciłam niemal wzrok, zaczytując bezsenne noce ;)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Basiu, niesamowita historia... I wiesz, piękne jest to, że wciąż są na świecie takie niewytłumaczalne rzeczy jak duchy. Nikt ich nie rozebrał na cząsteczki i atomy. Nieznane jest niesamowite, nie sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  11. Od miesiąca czekam na tę książkę i się doczekać nie mogę ; )
    Jak już przeczytam, to się wypowiem szerzej xD

    Pozdrawiam serdecznie^^

    OdpowiedzUsuń
  12. owarinaiyume, a ja też się doczekać nie mogę na Murakamiego, a Ty już masz :P To się nazywa sprawiedliwość :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat wczoraj skończyłam czytać tę książkę :) Bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam na nią ochotę odkąd tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach :D.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świeeeeetny tekst! Książka mnie niestety nie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A najbardziej nieoczekiwane jest zakończenie. Czytelnik niby się go domyśla, ale nie chce dopuścić takiej ewentualności. Boi się że to może się wydarzyć. Z resztą zapraszam do siebie, tam napisałam więcej. http://domodnaleziony.blogspot.com/2013/07/lustrzane-odbicie-i-sonce.html

    OdpowiedzUsuń