poniedziałek, 22 listopada 2010

Amerykańscy bogowie – Neil Gaiman



Otworem stoją bramy nasze, niestrzeżone,
Do środka wpada przez nie zbity tłum,
Ludzi znad Wołgi, ze stepów, znad Donu,
Ludów z Hoang-Ho głosów słychać szum,
Malaje i Celtowie, i Teutoni,
Starego Świata opuszczają brzeg,
Przynoszą z sobą wiarę z obcych błoni,
Bogów, obrzędy, pasji dziwnych bieg,
Nasze ulice obce słyszą głosy,
Obce języki strachem jeżą włosy.
Głosy, co rodem z Wieży Babel są.

( Thomas Bailey Aldrich, “Niestrzeżone bramy”, 1882)




Na sam dźwięk nazwiska „Gaiman” mam ciarki, bo nigdy nie wiem, czym ten pisarz może zaskoczyć. Zanim sięgnęłam po „Amerykańskich bogów”, przeszłam przez „Gwiezdny pył”. „Nigdziebądź” i „Koralinę”, a Bogowie sobie leżeli i czekali… A gdy zaczęłam czytać tę książkę, wystraszyłam się, że przeczytam ją za szybko. Kocham tę powieść i chcę przeczytać ją po raz drugi, trzeci, czwarty…

„Nikt nie jest Amerykaninem – odparł Wednesday. – Nie z pochodzenia. Właśnie o to chodzi.”*

Gaiman stworzył mitologię dla Ameryki, budując książkę na podstawie jednego prostego pytania: „Co się dzieje z zapomnianymi bogami?”.
Czasy się zmieniają. Wierzymy w jedno, potem w drugie, ale wciąż wierzymy. Ciągamy swoich bogów za sobą po całym świecie, a potem o nich zapominamy i już mamy nowych. Ale co ze starymi? Co się dzieje z tymi, o których zapomnieliśmy? „"Oswoić" znaczy "stworzyć więzy". Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.”

Po Ameryce włóczą się smutni starzy bogowie, którzy przybyli tu ze Skandynawii, Afryki, Azji – zewsząd. Przyjechali tu za swoimi wyznawcami, a potem zostali zapomniani. Pojawili się nowi bogowie – bogowie Internetu, zakupów, telewizji. Bogowie, którym współczesny człowiek oddaje całego siebie. Jest się nad czym zastanowić prawda?

Poraża mnie ogrom pracy, jaką Gaiman włożył w tę książkę. Musiał zapewne przeczytać wszystkie mitologie świata. Poza tym zaskakuje jego wybór bogów, bo nie zdecydował się umieścić w książce najważniejsze bóstwa z każdego wyznania.  Poza tym nie wszystko jest podane na dłoni, jak się czytelnikowi wydaje. Czasami trzeba się zastanowić, pogłówkować, poszukać szczęki, która nagle spada na podłogę.  A do tego, wszystkie te poważne, głębokie i nierzadko filozoficzne sprawy, są opisane niezwykłym stylem Gaimana.

„- Jak mam się dostać do Egiptu?
- Wzdłuż Missisipi, na południe. Znajdź Szakala.
- Posłuchaj – rzekł Cień. – Nie chcę, żebyś pomyślał… Jezu… - Urwał. Zebrał myśli. Było mu zimno. Stał w środku lasu i rozmawiał z wielkim, czarnym ptakiem, który właśnie pożywiał się trupem Bambi.”*

O Cieniu, głównym bohaterze, można mówić wiele, a można nie powiedzieć nic. Ponieważ jest on cieniem – czasami niczym, a czasami wszystkim. Ta postać wydaje się być fenomenem. Raz jest zwykłym facetem, który spędził w więzieniu kilka lat, a raz intelektualistą-filozofem, który zna mitologie całego świata. Jest niczym Odyseusz, który nie ma poco wracać do Itaki, gdyż Penelopa nie żyje.

„Amerykańscy bogowie” to taka książka, którą nie chcę się kończyć, która zachęca do pogrzebania w mitologiach i która sama uczy oraz skłania do myślenia. Co się dzieje z zapomnianymi bogami? Czy istnieją wszystkie, czy jest Jeden o wielu imionach? Gaiman zadaje wiele pytań i na nie odpowiada, lub nie. Ta książka jest niezwykłą zabawą autora z czytelnikiem, jakbyśmy się ścigali z twórcą o szybkość odgadnięcia, którego boga on teraz opisuje. A bogów jest mnóstwo, bo widzicie, człowiek to taka istota, która nie może żyć bez wiary. Bogowie natomiast to stworzenia, które nie mogą żyć bez człowieka.

„Bogowie są wielcy, lecz serce jest większe, bo właśnie z niego przychodzą i do naszych serc powrócą.”*

_________________________________________________
*Cytaty pochodzą z „Amerykańscy bogowie” Neil Gaiman

31 komentarzy:

  1. Na początku - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji dzisiejszych urodzin, Ario :D

    Dalej - piękna odmiana bloga :D

    I jeszcze dalej - dalej wspieram go mentalnie, bo cóż mogę powiedzieć? Recenzja jak zawsze kusząca, ale o książce nic nie powiem bo nie czytałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje, moje Serduszko :*
    Blog też dziękuje :D I myślę, że Gaiman także :D Wspieraj nas dalej mentalnie i obiadem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oho! A myślałem że będę z życzeniami pierwszy;)
    To co! Żeby dzieci Cię słuchały, mąż kupował książki zamiast kwiatów, teściowa Ci sprzątała i gotowała, żebyś cały wolny czas mogła przeznaczyć na czytanio - pisanie! Sto Lat!!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Emmm nie da się edytować wysłanego posta:( Bu!
    Chciałem jeszcze dodać, że jakoś jasno się zrobiło na blogasku?:)

    Co do Gaimana to każdy moje zdanie zna:) Dla mnie jeden z najlepsiejszych pisarzy współczesnych! A jak!:) Chociaż tej książeczki jeszcze nie czytałem...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego, moja Droga! :*.

    Ale muszę Cię okrzyczeć, że tak szybko skończyłaś swoją recenzję, bo mogłabym ją czytać i czytać i spóźnić się na autobus... Czyżbym jej kontynuację miała znaleźć dopiero w książce?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładny nowy blog. :) Po Gaimana chciałem już sięgnąć wcześniej, ale tak się składa,że ciężko go terz u mnie dostać w bibliotekach, bo zawsze jest wypożyczony. Szczególnie kusi mnie właśnie ta książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gaimana zawsze przyjemnie się czyta. Czasami poraża dreszczem dziwności w "Koralinie", kiedy indziej trzymamy kciuki za chłopca, który jednocześnie tkwi w świcie żywych i umarłych w "Księdze Cmentarnej". Zawsze bawi się słowem stwarzając niesamowity świat, którego nie chcesz opuścić.
    "Amerykańscy bogowie" są przede mną. Na pewno przeczytam :)

    P.S. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki design! :) I nie wiedząc wcześniej ze wstydem lekkim życzę wszystkiego najlepszego. Ale przede wszystkim zdrowia. No! I tego, co dusza zapragnie!

    Nigdy nie mogłem przekonać się do Gaimana. Pewnie jeszcze nie dojrzałem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Paweł, spadłam z łóżka, czytając Twoje życzenia xD Tak! Chcę książki zamiast kwiatów! TAK! xD

    Blogasek jasny, bo za oknem ciemno ^^ Tworzę kontrasty :D

    A Bogów przeczytaj koniecznie! Wydaje mi się, że to najlepsza książka, jaką Gaiman popełnił :P

    PS Pierwsi będą ostatnimi :P Ale pocieszę Cię, mówiąc, że jesteś pierwszy w drugiej dziesiątce? xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Alino, dziękuję :* A recenzja to moja osobista zemsta za Twoje niesamowite recenzje, przez które nie wyrobie w życiu z ilością książek, które chcę przeczytać :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki, Daniel :) Starałam się i chciałam nieco rozjaśnić świat ^^ A Gaiman jak widzę, wszędzie jest rozchwytywany :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyjemnostki, dziękuję :* O tak, Gaiman nigdy nie jest taki sam, wciąż się zmienia i zaskakuje. Uwielbiam go za to!


    Grześku, dziękuję :D A Gaiman... Do niego nie trzeba dojrzewać, po niego trzeba sięgnąć i się w nim zakochać ^^ No, w jego książkach. Chociaż... :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham tę książkę! To moja ulubiona powieść Gaimana. Śliczny wygląd bloga.

    I wszystkiego najlepszego! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aria, tym "Chociaż..." sprawiłaś, że z krzesła prawie spadłem. Coś sugerujesz? :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiesz, o czym mówisz. Moje recenzje nie są niesamowite. Ale zdradzę Ci, że moja przyjaciółka pożyczyła od swojego chłopaka ww. książkę i jestem następna w kolejce xD. :*.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkiego naj z okazji urodzin.:)

    Świetna recenzja, jak zwykle.;) Ogólnie podzielam Twoje zdanie, tylko bez tego entuzjazmu, jaki powieść wywołała w Tobie (moje szczegółowe zdanie już czytałaś;)). Mam tylko nadzieję, że zachwyt "Amerykańskimi bogami" nie zawyży Twoich wymagań dalszym powieściom Gaimana (wzmianka czysto profilaktyczna;)).:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ultramaryno, dzięki :* I powiem Ci, że wcale się nie dziwię, że uwielbiasz "Amerykańskich..." :D Ich nie da się nie kochać! :D


    Grzesiek, nic xD Po prostu jakby Gaiman nie miał żony... Ciężko byłoby się oprzeć przed wypadem do Anglii :P Oczywiście mi ^^ Nie Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Alino! To ja czekam na recenzję i na zachwyty! A spróbuj mi się Gaimankiem nie zachwycić :P


    Moreni, dziękuję :*
    "Świetna recenzja, jak zwykle" - oj przeceniasz mnie ^^ A entuzjazm... Cóż, gdzież ja bez niego pójdę? :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Także życzę wszystkiego co najlepsze, zdrowia, żeby choróbsko wstrętne nie przychodziło, szczęścia w życiu, coby Ci smutno nie było i pomyślności - czego sobie zapragniesz, niech się spełnia ;) Na forum się data urodzin wyświetlała od kilku dni, ale jak zwykle na końcu mam możliwość złożenia życzeń ;) Odmiana bloga ładna, taka klimatyczna i w sam raz na długie prawie zimowe wieczory. Cytat piękny, bo z wartościowej książki, jaką jest ,,Mały Książę". Dziś jest piękny dzień Twojego święta, ale może warto też (i to do wszystkich fanów i miłośników C.S. Lewisa) uczcić jego pamięć zapaleniem świeczki o godzinie 23:00 albo wcześniej, aby upamiętnić rocznicę jego śmierci. Przy okazji można chwilę podumać, pomyśleć o nim, może odczytać w ciszy fragment jego książki itp. Może urwałem się jak z choinki, ale to taka budujące jest. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję, Darku, za piękne życzenia :*
    Jak widzisz, z Lewisem połączyła mnie data moich urodzin. I aż mam ciarki za każdym razem, gdy myślę, że 22 listopada ja się urodziłam, a on umarł. Cieszę się, że pamiętasz o tej dacie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. No proszę... Jak tu się jasno, schludnie i ślicznie zrobiło! Wiedziałam, że szykujesz zmiany właśnie na urodziny. Bardzo pozytywna zmiana, przestrzenna - powiedziałabym wręcz. :)
    Jako że pisałam ci już na FB życzenia, nie będę się powtarzać, ty wiesz, jak dobrze ci życzę. W tej chwili najważniejsze jest dla ciebie napisać pracę, a więc życzę ci nieprzerwanej nici myśli, dzięki której stworzysz prawdziwe arcydzieło naukowe. ;)

    A ja wciąż nie mam nastroju na Gaimana, choć stale się zarzekam, że może teraz po niego sięgnę. Hm :/ Jakoś teraz jestem bardziej w nastroju Dickensa czy Twaina :)

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję, kochana :* Tak, sama sobie zrobiłam prezent i zmieniłam wygląd oraz dałam (nieprzypadkową) recenzję ;)

    Na Dickensa ja mam ochotę zawsze ^^ Poza tym powietrze zaczyna pachnieć "Opowieścią wigilijną". A "Tajemnicę Edwina Drooda" czytałaś? Jakie to cudowne jest!

    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Gaiman należy do autorów, których mogę w ciemno czytać jakąkolwiek książkę i wiem, że będę zachwycona.
    'Amerykańscy bogowie' są bardzo wysoko na mojej liście książek do przeczytania.
    Nie tylko dlatego, że lubię Gaimana, lubię też tą tematykę. I właśnie szkoda, że tak mało osób zdaje sobie sprawę, że ich religie i święta są zbudowane na religiach pogańskich. A jeśli się to komuś uświadomi, to reaguje wielkim oburzeniem.

    I, hmmm, czy Twoją pracę licencjacką można gdzieś przeczytać? Bo bardzo jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Viconia, ja mam dokładnie tak sama. Gaimana można brać cokolwiek i się nie żałuje :) A Amerykańskich cenię chyba najbardziej, bo tak dużo pracy włożył w tę książkę.
    Masz rację, nie wielu zdaje sobie sprawę z tego, że niemal na każdym kroku można się natknąć na pogaństwo, ale kiedy choć troszkę się w tym pogrzebie, to aż strach ^^ Chrześcijaństwo jest mitem ;)

    Pisałam licencjat po rosyjsku :) Ale jeżeli czytasz w tym języku, z przyjemnością mogę Ci wysłać moją pracę na maila :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja na Amerykańskich się czaję w mojej bibliotece ;) Teraz jestem trochę zawalona książkami, ale właśnie jak tylko mi stosik zmaleje to wypożyczam ;)

    A mnie tematyka zapomnianych bogów zainteresowała po przeczytaniu Sagi o Ludziach Lodu. Młoda, głupia byłam wtedy. Ale potem zaczęłam czytać na ten temat i bardzo mnie wciągnęło.
    Czasami jak ktoś się za bardzo mądruje to ze mnie zołza wychodzi i pytam czy wie co tak naprawdę świętuje np. boże narodzenie i jakimi symbolami się wtedy otacza ;D Najlepszy sposób żeby kogoś zatkało ;]

    A rosyjskiego nie znam ;( A już miałam nadzieję, że poczytam coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Viconia, mi stosik nigdy nie maleje :P Mam na stoliku nocnym prawdziwą Wieżę Eiffla ^^

    A pogaństwo... Cóż, bez niego ani rusz :D

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie to już nawet nie stosik, tylko stosisko ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. Uważaj, bo spadnie i będzie bolało. Mówię z własnego doświadczenia... :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam nadzieję, że tak źle nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. "„Amerykańscy bogowie” to taka książka, którą nie chcę się kończyć,"

    miałam dokładnie takie samo odczucie - z jednej strony już nie można się doczekać zakończenia, z drugiej żałuje się, że się ono zbliża. Tak szybko. Za szybko...

    Wspaniała książka, wspaniały pisarz. Fajny blog, chyba będę tu częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę to przeczytać, tylko nidzie tego nie ma :(. Uwielbima mitologie, szczególnie grecką, przeczytalma calą serie "Percy Jacksoni Bogowie Olimpijscy".

    OdpowiedzUsuń