czwartek, 11 listopada 2010

47 Samuraj - Stephen Hunter


"Stal tnie ciało/ stal tnie kości/ stal nie tnie stali.”*

Granice między państwami dzielą nie tylko na mapie kraje oznaczone innymi kolorami. Stanowią także wyrzeźbione mury pomiędzy mentalnością, kulturą, historią i ludźmi. Jeden krok i jesteś w zupełnie innym świecie, na innej planecie, wśród ludzi, których nigdy nie zrozumiesz, możesz znać ich język, ich przeszłość i teraźniejszość, ich zwyczaje, ale nigdy nie będziesz myśleć tak jak oni. A przecież zrobiłeś tylko jeden krok, przekroczyłeś granicę.

„47 Samuraj” to przede wszystkim historia o mieczu. O ostrzu, które 21 lutego 1945 zabłysło na wojnie między Japończykiem a Amerykaninem, a wiele lat później połączyło przyjaźnią ich synów, którzy szanowali i kochali swoich ojców, a do siebie nawzajem nie żywili niechęci za to, że jeden ojciec zabił drugiego.

„- Wiem tylko, że w czasie walki wszystko się miesza. Nigdy nie wiadomo, kto zrobił co. Oficjalne raporty zwykle dalekie są od prawdy.
- Wiem o tym. Równie dobrze mógł to być odłamek, rykoszet, kula snajpera i tuzin innych rzeczy, ale to nie ma znaczenia. Wiem też, że jeśli rzeczywiście zrobił to pański ojciec, to dlatego, że to był jego obowiązek, że nie miał innego wyjścia, że była wojna.”*

Jest to opowieść o dwóch krajach, Ameryce i Japonii, krajach, które wiele dzieli, które mogą fascynować się sobą nawzajem, jednak nigdy nie się nie zrozumieją, nie pojmą istoty istnienia tego drugiego. Swagger, Amerykanin, pragnął jednak to zmienić, wdarł się do Japonii z chęcią zrozumienia, z pragnieniem i z poczuciem obowiązku wobec czegoś, co wydarzyło się wiele lat temu i w czym on sam osobiście nie brał udziału. Ponieważ przodkowie i przeszłość są tak samo ważne jak i dla Amerykan, tak i dla Japończyków.

To historia o tym, że nie ważne jakiej jesteśmy narodowości, nadal jesteśmy ludźmi, mamy dwie ręce, dwie nogi i jedno serce. I wystarczy chcieć, by wszelkie granice znikły. A sprawiedliwość wszędzie jest taka sama.

„Słowo samuraj wciąż dodawało odwagi i wiary każdemu żołnierzami. Oznaczało dumę, honor, poświęcenie. Było warte więcej niż życie.”*

Woodcut Print, "Ronin Fending Off Arrows," 1869
„47 Samuraj” zaskakuje płynnością języka, opisane działania wojenne nie nużą, a są na tyle ciekawe, że nie sposób się od nich oderwać, wręcz się odczuwa niedosyt! Hunter zadziwił mnie swoją wiedzą o Japonii, wiedzą drobiazgową i dokładną. Ta książka może stanowić świetne preludium dla tych, którzy dopiero wkraczają w japoński świat, bowiem autor opowiada wszystko prostym językiem, tłumacząc i niekiedy zaznaczając przez usta bohaterów, że pewnych rzeczy z życia Japończyków nie da się zrozumieć.
Dla tych, których kraj ten intryguje już od dawna, książka ta może stanowić niezwykłą podróż do świata japońskich mieczy. Terminologia, części składowe, historia, sposoby walki, ciosy, strategie, cytaty znanych mistrzów – wszystko jest w tej książce i wszystko to zajmuje swoje określone miejsce, nie przeraża skomplikowanym nazewnictwem i swoja obfitością. Swagger wraz z czytelnikiem odkrywa kolejne warstwy japońskiej sztuki walki, co czyni tę historię otwartą dla każdego.
Co więcej w książce można znaleźć wiele ciekawych informacji o japońskich realiach, zwyczajach, kinematografii i historii, oraz, co najważniejsze, o sposobie, w jaki sami Japończycy odnoszą się do swojej przeszłości, która wciąż jest żywa w tym kraju.

„Czasami warto zatracić się w drobiazgach. Odcinają człowieka od świata i same stają się całym światem.”*

Między światem a Japonią zieje ogromna przepaść niezrozumienia. Obecnie coraz więcej ludzi ten kraj fascynuje, oglądamy anime, uczymy się hiragany i katakany, czytamy książki o Japonii i przez Japończyków napisane, ale czy tak naprawdę ją rozumiemy? Stephen Hunter, gaijin, pokazał nam kraj Kwitnącej Wiśni od zewnątrz i wewnątrz, oczami Boba Swaggera mogliśmy obserwować jak zamknięty kwiat japońskiej kultury powoli rozkwita przed nim ukazując coraz to nowe tajemnice, nie wszystkie, lecz część z nich.

Książkę polecam każdemu. Jest to świetny kawałek literatury, który chce się czytać i czytać, i aż żal, kiedy książka nagle się kończy. „47 Samuraj” budzi fascynację nie tylko Japonią, ale przede wszystkim fascynację zwykłym człowiekiem, który zarazem jest człowiekiem ze stali. I chce się nieśmiało uwierzyć, że każdy może być samurajem.

„Nie baw się w samuraja. Drogą wojownika jest śmierć.”*

Recenzja napisana dla portalu Lubimy Czytać
Premiera książkowa: 26 listopad 2010
______________________________
*Cytaty pochodzą z  „47 Samuraj” Stephen Hunter 


18 komentarzy:

  1. Czytam, opornie mi idzie, bo czasu brak, jednak cieszę się, że przekonałaś mnie, iż to nie jest strata czasu i książka naprawdę jest ciekawa. A miewałam wątpliwości co do tego ;). Na dniach sama ją zrecenzuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Alino, ja nie mogłam się od tej książki oderwać od pierwszej strony. Byłam zdziwiona, że opis wojny tak mnie pochłonął ^^ Tylko ta wersja elektroniczna... Gdyby nie ona, przeczytałabym w jeden dzień :D
    Dużo Ci jeszcze zostało?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem na początku. Trzydziesta szósta strona. Mnie dopiero dziesięć stron temu zaczęła pochłaniać całkowicie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytam na pewno. Ameryka i Japonia to moje dwa ulubione kraje. Nie mówiąc juz o mojej miłości do samurajów i języka japońskiego, która wielu moich znajomych... przeraża ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakieś dwa lata temu miałam taka fazę na Japonię, że przeczytałam i obejrzałam chyba wszystko o gejszach, cesarzach, cesarzowych i samurajach ! :D Niestety, sprawiło to przesyt tematem Japonii, ale może kiedyś do tego wrócę ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa recenzja. Kiedyś z pewnością się na nią skuszę (książkę rzecz jasna, nie recenzję;)), ale dopiero jak uda mi się zlikwidować większość moich stosików.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z zasady unikam tematyki wojennej, aczkolwiek czytając twoją recenzję, przypomniał mi się film "Tony Takitani" oparty na prozie Murakamiego. Jedyne, co mnie konkretnie przyciąga do Japonii, to ich estetyka. Mam podobny gust jeśli chodzi o aranżację wnętrz. Marzą mi się przesuwane drzwi w domu, ascetyczne dekoracje, czyli - minimalizm, białe ściany, schowane w ścianie szafy, ale niestety na spełnienie takiego marzenia trzeba by było zbudować nowy dom od podstaw a na to mnie nie stać. Nigdy nie czytałam książki poruszającej temat wojny z punktu widzenia Japończyków i szczerze - nie mam takiego zamiaru. Aczkolwiek gdybym natknęła się na tę książkę - nie mówię nie ;)

    Pozdrawiam serdecznie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Alino, chyba takim punkcikiem, kiedy robimy wielkie oczy, jest kiedy do Boba przyjeżdża Yano. Mi wtedy szczęka opadła ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Nyx, ha, moich niektórych to też przeraża, zaczynam się kojarzyć ludziom z Japonią :P A książka jest dobra tym, że udowadnia, iż ten kraj wcale aż tak tajemniczy nie jest ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyjemnostki, czyli się przejadłaś? :P Bywa i tak ^^ Ale za to ile wiedzy w Tobie zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Edith, a czyta się jeszcze ciekawiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moreni, nie pomagam Wilkenem Twoim stosikom, prawda? :P Wiesz, jak już LC wyśle mi papierowy egzemplarz 47 samuraja, mogę pożyczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Basiu, ja sama nigdy nie sięgałam po wojenną i historyczną tematykę. Dlatego Hunter mnie zadziwił, bo książka mnie wciągnęła od pierwszych stron, a nie odepchnęła okopami, bronią i mieczami. Chyba mam męski mózg :P

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozwinęłam się w moim czytaniu. I usta rozdziawiłam dopiero przy yakuzie marzącym o seppuku, pełnym honoru, dokonanym. Próbie dążenia do ideału w tej kwestii. A później podpalenie domu. Podoba mi się coraz bardziej ^^.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podpalenie domu to mnie doszczętnie rozwaliło, omal się przy tym nie rozpłakałam.
    Czekam niecierpliwie na Twoją recenzję! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. "(...) ale czy tak naprawdę ją rozumiemy?" - podpisuję się pod tym xD

    Interesujące spostrzeżenia, będę musiała przy jakiejś okazji zapoznać się bliżej z tą publikacją.

    Pozdrawiam serdecznie^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Owarinaiyume, dzięki :) Ciekawa ta książka, bo udowadnia, że Amerykanin też nieźle o Japonii może napisać ;)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń