sobota, 16 października 2010

Dom tysiąca nocy – Maja Wolny



Podeszłam do tej książki sceptycznie. Nie czytam zbyt często polskiej literatury, a i tematyka nie trafiała w mój gust. Po pierwszej stronie poczułam się zaintrygowana, po drugiej sceptycyzm odszedł w niepamięć, a po trzeciej było tylko piękno liter, wrażliwość autorki, kunszt oraz ból postaci.

Malwina, Polka, zbiera walizkę, pakuje do niej swoje smutki, łzy, wspomnienia, przeszłość, kupuje bilet i próbuje od tej walizki uciec. Carla, Włoszka, silna i twarda kobieta, tak jak każda niezdobyta twierdza, pod starość zaczyna potrzebować opieki. Malwina pragnie pomocy w postaci zapomnienia, Carla pragnie pomocy w postaci podawania leków i braku ciekawości. Bruno, wnuk Carli, delikatność i wrażliwość w ciele młodego mężczyzny, obserwuje świat, widzi walizkę Malwiny i pragnie do niej zajrzeć.

To nie jest opowieść o miłości młodego chłopaka i starszej kobiecie. To książka o życiu, bólu i śmierci. Czasami o śmierci za życia. Pani Wolny stworzyła niesamowity świat z zestawienia trzech osób: Malwiny, Carli i Bruno – trzech różnych osób, nie do końca sobie obcych, lecz w zupełnie inny sposób patrzących na świat. Kobieta, która straciła dziecko, kobieta, która porzuciła dziecko, dziecko, które zostało porzucone. Filolog, dziennikarz i pisarz.
Tak naprawdę nie da się określić jednoznacznie kim są bohaterowie tej książki. Niosą w sobie ogromny bagaż przeżyć, budują swoje życie z chwiejnych zapałek, widzą sens niewidzącymi oczyma. Są silni i słabi zarazem. Fascynujący.


Niesamowitość szczegółów umieszczonych w tej powieści na każdej stronie, zachwyca brakiem natręctwa. Nie nużą, fascynują i opowiadają czytelnikowi o tym jak się żyło kiedyś, jak się żyło gdzie indziej. „Dom tysiąca nocy” to nie tylko opowieść o losach trzech osób, lecz także obraz realiów pokazanych z perspektywy dwóch kobiet. Punkt widzenia zmienia się od punku siedzenia, warto więc spojrzeć na historię oczami Polki i Włoszki. Oczami Brunona podpatrzymy skrawek życia Fryderyka Nietzsche, prawdziwy bądź nie. Porównamy uczucia pięćdziesięciolatki i dwudziestolatka. A tak naprawdę przeczytamy tylko 200 stron powieści. Patrzę teraz na tę książkę i zastanawiam, jak w tej maleńkości zmieściło się tyle uczuć, emocji, żyć i cierpienia.

To było moje pierwsze spotkanie z Panią Wolny i z pewnością nie ostatnie. Ta pisarka ma olbrzymi talent, a już sama jej biografia robi na czytelniku wrażenie. Każde jej słowo dotyka duszę, gra sonatę na naszych emocjach, dociera do każdego przedziału wiekowego. Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie: skrawek swoich emocji, myśli, własne wspomnienia lub radę na przyszłość, odkryje nieznane lub znajdzie potwierdzenie bezpodstawnych przypuszczeń, zachwyci się i uroni łzę.
Olga Tokarczuk powiedziała o twórczości Mai Wolny, że jest to „wrażliwe pisarstwo wysokiej próby”, i miała absolutną rację. Książka ta jest utkana z delikatnych emocji zwykłego człowieka, który przeżył niezwykły ból.


A wydawnictwu Prószyński i S-ka bardzo dziękuję za książeczkę :)

16 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że każdy widzi tę książkę trochę inaczej, ale zgadzają się co do jednego - jest to książka piękna i warta polecenia :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie przeczytałam Twoją recenzję tej książki, Alino (specjalnie nie czytałam jej wcześniej, bo chciałam przeczytać tę książkę na świeżo, bez żadnego cudzego zdania). I masz rację, chyba każdy widzi w niej coś innego. Możliwe, że mój zachwyt wynika z negatywnego nastawienia, z jakim podeszłam do tej książki. Byłam pewna, że mi się nie spodoba, a spotkała mnie niespodzianka ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa recenzja, muszę stwierdzić, że mnie zaintrygowałaś. Widziałam nawet tą książeczkę (malutkie to to, dlatego książeczka) dzisiaj w księgarni i chociaż raczej nie kupię (tematyka nietypowa dla mnie, a lista priorytetów zakupowych i tak przerasta moje skromne możliwości), to kiedyś po nią sięgnę.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... intrygujące. Szalenie intrygujące ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moreni, powiem Ci, że gdyby nie Prószyński sama z siebie po tę książkę nigdy bym nie sięgnęła. Ach, jaka ja jestem wdzięczna temu wydawnictwu ^^
    Jakbyś nie znalazła "Domu..." w bibliotece (choć w wojewódzkiej powinna już być, oni sa szybcy :P), to wiesz, że Aria też po Olsztynie chodzi i książkę ma :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Abcia, czuję w korzonkach, że chcesz pożyczyć :P x)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po lekturze tej książki nabrałam ochoty na inną powieść tej autorki "Kara". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam z wojewódzką problem, bo byłam tam już 4 razy w celu zapisu i za każdym razem okazywało się to niemożliwe, a na piąty nie mam odwagi. Ale może w końcu tej odwagi nabiorę.;) Dzięki za propozycję, będę o niej pamiętać. Na coś więcej niż pamiętanie będę sobie mogła pozwolić dopiero, jak mi odpadnie kilka przedmiotów, bo mi strasznie plan zawalili, w związku z czym ograniczam wszelkie pożyczki książkowe, coby się niepotrzebnie na półkach nie kurzyły.;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Clevero, to tak samo jak ja :) Na pewno po "Karę" sięgnę :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moreni, niby czemu nie możliwe? O co im tam chodzi? 0o

    OdpowiedzUsuń
  11. Raz przyszłam na 55 minut przed zamknięciem, a zapisują tylko do godziny przed zamknięciem. Drugi raz przyszłam w sobotę, a w soboty nie zapisują. Za trzecim i czwartym razem mieli awarię systemu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieźle... Jakiś zły omen :P Ale nie martw się, próbuj po raz piąty, bo warto. Mają ciekawe książeczki ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj, Słoneczko :)

    Nie było mnie parę dni, ale to przez przeprowadzkę ;) Już się zadomowiłam i znowu nadaję. Tak cudnie opisałaś tę książkę, że z pewnością ją sobie zakupię za jesienne kieszonkowe na książki ;] Takie książki to czysta rozkosz dla prawdziwego książkowego smakosza :) :**

    Pozdrawiam cieplutko :) :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Basieńko :*

    Tak właśnie myślałam, że ta cisza to z powodu przeprowadzki. I Szmimi grzecznie czekał ^^ I się doczekał :D
    A książeczkę polecam, porusza prostotą bólu.

    Pozdrawiam :*:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiam się, jak to możliwe, że nie trafiłam tutaj wcześniej? Będę nadrabiać straty i zaglądać regularnie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj, Skarletko :) Dzięki za odwiedziny :D Lepiej później niż wcale :P Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń