sobota, 18 września 2010

Tańcz, tańcz, tańcz – Haruki Murakami


Witam was jesiennie!

Dziś świętowałam koniec lata, po raz ostatni w tym roku czytając na słoneczku książkę. Nastąpiła prawdziwa jesień. Liście lecą z drzew, mnie ciągnie do ognia w kominie i gorących wieczornych herbat. Piękne i ciepłe maile sypią się na mnie tak samo jak złote liście. Niebo przybiera chłodnawą barwę o smaku wanilii. A szelest pod nogami wywołuje uśmiech.
Nie tylko przyroda zmieniła swoją szatę, ale i „Przeczytaj mnie…”. Blog przebrał się w nowe ubranie zgodnie ze zmianą pory roku i moim nastrojem, wynik połączenia uśmiechów ludzi, ich ciepłych słów, książkowych szeptów, skrzypu pióra i szelestu jesieni.
 
A teraz...

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że zatrzymujesz się na noc w luksusowym hotelu, którego standardy dawno przekroczyły poziom pięciu gwiazdek. Wchodzisz do windy, jedziesz na szesnaste piętro i… Robisz krok w nieprzeniknioną ciemność pachnącą pleśnią. Gdzie podziało się nawilżone powietrze? Gdzie jest światło awaryjne? Gdzie miękki dywan pod stopami? Pozostała tylko ciemność. Ogromna, gęsta, nieprzenikniona.

„Ciemność bez względu na powód swojego istnienia, jest straszna i przerażająca. Pochłania człowieka dokładnie, wykrzywia jego istnienie, rozrywa i niweczy” * 


Murakami zaczyna swoją powieść. Dwa-trzy zdania i już zmienia się wszystko wokół. Haruki rozstawia pionki na planszy, lekko szkicuje tło, puszcza delikatną melodię i opowiada… A my siadamy tuż przy nim i zasłuchani chwytamy każde słowo.
Takie są jego książki. Magia i harmonia opanowuje od pierwszej chwili.  I nie puszczają długo po przeczytaniu. Murakami, jeden z moich ukochanych pisarzy, napisał powieść, która od pierwszych stron stała się jedną z moich ulubionych.

Ten pisarz zawsze potrafi mnie zaskoczyć. Nie umiem przewidzieć, o czym będzie jego książka. Nigdy! Nawet jeżeli przeczytam opis na obwolucie, on i tak zaskoczy. Zaczyna spokojnie i nie pozornie, a potem…

„Tańcz, tańcz, tańcz” to książka zdecydowanie wielopoziomowa i jeżeli traktować ją powierzchownie i zlizywać tylko sam wierzchołek powieści, który jest podany na talerzu, można bardzo się rozczarować. Tu wszystko jest zbudowane na symbolice: Człowiek-Owca, taniec, zabijanie… Nic nie można traktować w tej książce jednoznacznie. W treść należy się wpatrywać, głęboko-głęboko i wtedy się to zobaczy. Zobaczy się powieść o ludzkim umyśle i psychologii, o istnieniu w społeczeństwie, o drodze przez życie, o kontraście wieku, o starzeniu się, o odpowiedzialności, decyzjach i miłości.
Mówią, że to nie najlepsza powieść Murakamiego, a ja mówię, że nie mają racji! Książka jest fenomenalna, tylko by ją zrozumieć wystarczy nietraktowanie jej jednoznacznie i niewielka znajomość japońskiej kultury. Jeżeli właśnie tak podejdzie do tej powieści, to przeczyta się historię człowieka, który poszukiwał siebie w samym sobie i miejsca dla siebie w świecie, który go otaczał.

Czasami mamy wrażenie, że nie należymy do tego świata, że to nie tu powinniśmy być, że nie mamy związku z otaczającym nas życiem. Zwykle jest to tylko wrażenie i zwykle szybko mija. Lub pozostaje. Jednak czy wielu z nas bierze ową abstrakcję za prawdę? Murakami w „Tańcz...”  pokazał nam historię człowieka, dla którego brak połączenia ze światem stał się prawdą. Przerażającą prawdą.


„Musisz tańczyć. Kiedy usłyszysz muzykę, musisz tańczyć. Rozumiesz, co mówię? Tańczyć. Ciągle tańczyć. Nie wolno ci się zastanawiać, po co tańczysz. Nie wolno ci myśleć, co to znaczy, bo to nie ma znaczenia. Jeśli zaczniesz o tym myśleć, zatrzymasz się w tańcu. A kiedy się zatrzymasz, nie będę mógł już nic dla ciebie zrobić”**

__________________________________________________
Cytaty pochodzą z:
* Haruki Murakami „Tańcz, tańcz, tańcz”, Warszawa 2009, s. 520
** s.121

29 komentarzy:

  1. Murakami jeszcze przede mną, więc zgodnie z własnymi zasadami nie powinnam czytać tej recenzji, ale byłam strasznie ciekawa, co masz o nim do powiedzenia. I nie powiem, zachęciłaś mnie bardzo, tylko jak na złość od siedmiu tygodni całego Murakamiego mi z biblioteki wywiało... Ech, nic to, przed wyjazdem na studia będzie jeszcze jeden wypad, może tym razem się uda.;)

    A nowy wygląd bloga bardzo fajny, tylko jakoś mroczno się zrobiło, jak w starym mateczniku... Lubię takie klimaty.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga Moreni, ja każdemu polecam zacząć przygode z Murakamciem od "Końca świata...". Ja tak zaczęłam i nie żałuję.

    Nie ma w bibliotece? Ciekawe czy w naszej jest ^^ Ja mam swój własny egzemplarz, ale pożyczony :P jak tylko odzyskam, mogę pożyczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie widziałam niestety u nas. Ale w razie niepowodzenia w mojej bibliotece, trzymam za słowo;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że tylko za słowo :P

    OdpowiedzUsuń
  5. "Tańcz..." jeszcze nie przeczytałam, "Końca świata..." też. Zaczęłam od "Na południe...". I pewnie głupia trochę jestem, bo musze książkę kupić, móc pogłaskać tekst kiedy tylko najdzie mnie chęć, wrócić do niej w dowolnej chwili...
    Trochę się boję czytać "Tańcz...", ta wizja głębi. :) Zawsze moze być to ta ksiażka Murakamiego, którą przeczytam na końcu.

    OdpowiedzUsuń
  6. I blog i recenzja robią wrażenie. A szczególnie ten akapit tuż nad cytatem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super skóka:)
    Co do Murakamiego napiszę krótko:) Nie planuję:) Recenzja bardzo, bardzo fajna z mocną puentą:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak Ty to robisz, Ario... Chociaż jestem prawie pewna, że to nie książka dla mnie, to po Twojej recenzji i tak mam na nią ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Murakamiego czytałam tylko "Przygodę z owcą", która jest (z tego, co słyszałam) pierwszą częścią "Tańcz, tańcz, tańcz". Więc siłą rzeczy tę książkę na pewno przeczytam ;).

    Podoba mi się nowy wygląd bloga :). Jest taki słodko-mroczny.

    OdpowiedzUsuń
  10. asai147, "Na południe..." też wgniata w ziemię. Bo niby taka prosta historia, ale wciąż się o niej myśli, myśli, myśli... Murakami ma to do siebie, że z banalności, robi odkrycie.
    I rozumiem Cię doskonale. Ja też uwielbiam mieć książki na własność ^^ Szczególnie te Murakamiego, bo są pięknie wydane - okładka, cytat na okładce (genialny pomysł) i papier!
    A "Nirwegian wood" czytałaś? ;>

    OdpowiedzUsuń
  11. Szasto, merci ^^ A akapit nad którym cytatem? Bo są dwa ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Pawle, dziękować ^^ Wybierałam tę skórkę przez 48h 0.0
    A wiesz, myślę, że Tobie, jako fanowi fantastyki, "Koniec świata..." by się spodobał :P

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mirando, no bo ja... To kod zawarty w literach xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Alino, no właśnie już po fakcie dowiedziałam się, że 'Tańcz..." ma pierwszą część, której ja jeszcze nie czytałam :P ale dobrze sie czytało ^^ No nic, pierwsi będą ostatnimi ^^

    Cieszę się, że wygląd bloga podoba się :) Widzę, że to był dobry wybór ^^
    Dziękuje za zaproszenie na LB :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przede wszystkim chcę chyba dorwać "Kronikę ptaka nakręcacza". Książki Murakamiego, które do tej pory czytałam podobały mi się, ale bez większych zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ultramaryno, "Kroniki..." nie czytałam ^^ Ale podobno warto. Z resztą moim zdaniem warto wszystko, co Murakami napisał. Tylko że wszystkiego w Polsce nie wydają. Po wycieczcie do Rosji przywiozłam 7 jego książek (twarda oprawa, każda po 12-15zł...).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W życiu nie miałam w ręce książki Murakamiego. To o tyle dziwne, że wiele osób mi ją polecało. Muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  18. "Norwegian Wood" czeka na półce od kwietnia. Aż uporam się z egzaminami. Ale w październiku na pewno ją pochłonę. Tym bardziej, że w Wenecji zaprezentowano ekranizację z Kenichim Matsuyamą:)
    Mam na koncie jeszcze: "Przygodę z owcą", "Sputnik Sweatheart", "Kafkę nad morzem", "Po zmierzchu", "Wszystkie dzieci...". Reszta w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nyx, spróbuj koniecznie :) Bo naprawdę warto :) lepiej późno niż wcale :P

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Asai147, właśnie dlatego pytałam, bo przecież niedługo film ^^
    Czytałaś to, czego nie czytałam ja :P Tylko "Wszystkie dzieci..." z tej listy są już przeczytane u mnie ^^ Ciekawy zbiorek, nieprawdaż? :) No i "Po zmierzchu" czeka na półce ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. "Tańcz, tańcz, tańcz" to była druga książka Murakamiego, którą miałam okazję przeczytać. Pierwsza była "Przygoda z owcą", ale bardzo dawno temu, obie uznałam za genialne. A potem jeszcze "Wszystkie boże dzieci tańczą" ogromnie mi się podobało, niestety dalej było gorzej, ani "Norwegian Wood", ani "Kronika ptaka nakręcacza" osłabiła mnie i rzuciłam w połowie, "Sputnik Sweetheart" także nie bardzo... Sama nie wiem, z jednej strony "Przygodę..." i "Tańcz, tańcz, tańcz" miałabym ochotę przeczytać kilka razy, ale do reszty jakoś nie mam serca i nie rozumiem dlaczego.
    Zastanawiam się (między innymi przez Twoją recenzję) nad "O czym mówię...", ale jeszcze zobaczę. Może "Kafka nad morzem" spodobała by mi się tak samo, jak te dwie przeczytane na początku książki Murakamiego?

    OdpowiedzUsuń
  22. Liritio, a "Koniec świata..."? ;) Ja wciąż uważam, że to najlepsza książka Murakamiego ^^ I myślę, że Ci się spodoba :)
    A 'Norwegian...' warto doczytać do końca, bo przecież niedługo będzie ekranizacja! Nie mogę się jej doczekać :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cóż, czytałam te co kupiłam, a kupowałam cieńsze i tańsze:). A z "Wszystkie dzieci..." kocham opowiadanie o Panu Żabie.
    Wygląda więc na to, że kiedy opiszesz kolejną powieść Murakamiego będę już wiedziała o co chodzi:) Ale zaglądać będę:)
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  24. A tak, Pan Żaba był cudowny ^^ Było w tym zbiorku kilka świetnych opowiadań, ale ja jednak myślę, że powieści lepiej Murakamiemu wychodzą ^^

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Może Ci, którzy mówią, że to nie jest jedna z lepszych książek Murakamiego, nie dostrzegają na przykład kontekstu społeczno-politycznego tego utworu ; )

    Jedna z moich (na swój sposób, na "Murakamiowski" sposób ; )) ulubionych książek ze współczesnej literatury.

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  26. Owarinaiyume, tak, myślę, że Ci, którzy krytykują tę książkę, po prostu jej nie rozumieją. Jest skomplikowana, owszem, i nie twierdzę, że zrozumiałam wszystkie jej aluzje, odniesienia i metafory. Jednak mówić, że ona nie wyszła Murakamiemu najlepiej? Nonsens ^^

    Pozdrawiam cieplutko =^.^=

    OdpowiedzUsuń
  27. Na początku przepraszam za wtargnięcie, gdyż trafiłem tu przypadkiem i się nie znamy ;) Jednak nie mogłem się oprzeć i odejść bez śladu - bardzo dobra, zachęcająca po sięgnięcie do lektury recenzja, jednak mnie do Murakamiego już nic nie musi zachęcać, po prostu uwielbiam tego autora ;) "Tańcz, tańcz, tańcz" to moja ulubiona powieść Harukiego i myślę, że nawet nieznajomość "Przygody z owcą" nie przeszkodzi w lekturze - sam przeczytałem najpierw "Tańcz, tańcz, tańcz" nie mając pojęcia, że to w pewien sposób kontynuacja ;) Jeszcze raz przepraszam za pojawienie się bez zaproszenia i jeśli nie będzie to niczym złym, to z chęcią pozwolę sobie tu zaglądać częściej, bo widzę wiele ciekawych recenzji, w tym autorów, których bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. TheSonglessBird, ależ nie ma za co przepraszać. Szalenie mi miło, że zajrzałeś tu do mnie :) Mam nadzieję, że będziesz zaglądać tu częściej i zostawiać po sobie co nieco :) A Murakami wymiata :D

    OdpowiedzUsuń