środa, 22 września 2010

Problem cierpienia – C.S. Lewis



„W naszych przyjemnościach Bóg zwraca się do nas szeptem, w naszym sumieniu przemawia zwykłym głosem, w naszym cierpieniu – krzyczy do nas.”
 
(C.S.Lewis „Problem cierpienia”, Esprit 2010, s.114)

Pisarz, który zachwycił dzieci nie-jednego pokolenia siedmioma tomami „Opowieści z Narnii”, nie był tylko i wyłącznie pisarzem dla dzieci. Przede wszystkim był chrześcijańskim pisarzem i człowiekiem o niezwykle pięknym umyśle. A to połączenie daje autora, którego książki trafiają do wielu serc.
Lewis jest niczym chirurg. Kładzie na stół operacyjny uczucia i emocje, bierze skalpel do ręki i przygląda się każdej wewnętrznej części swojego pacjenta. Była już miłość, rozłożona na cztery rodzaje, był i smutek. Teraz czas na cierpienie. I zapewniam Was, że obok tej książki nie można przejść obojętnie.

„To czysty nonsens uznawać cierpienie za jedno z odkryć nauki. Wystarczy przez chwilę rozważyć fakt, że wszystkie religie głoszono i praktykowano na długo przedtem, zanim na świeci pojawił się chloroform.” (s.13)

W „Problemie cierpienia” Lewis porusza różne aspekty Dobra i Zła, rozważa biblijne paradoksy, ukazuje swoje przemyślenia na temat Nieba i Piekła, przedstawia bardzo ciekawą interpretację Księgi Rodzaju. I przy każdym z tych zagadnień jest poruszany problem cierpienia, który przedstawiony zostaje z każdy strony. Przy czym warto zauważyć, że Lewis opisuje bardzo skomplikowane sprawy językiem dostępnym i zrozumiałym dla każdego. Nie odpycha czytelnika, a wręcz przeciwnie - zaciekawia i intryguje. Tłumaczy wszystko bardzo ochoczo, przy czym używa nierzadko błyskotliwych i zabawnych metafor. Do całego problemu podchodzi w bardzo osobisty sposób i zaskakuje swoją szczerością.

„Po cóż mówić wam o moich uczuciach? Już je znacie: są takie same jak wasze. Nie usiłuję dowieść, że cierpienie nie jest bolesne. Cierpienie boli.” (s.130)

Logika, jaką Lewis się posługuje, umie przekonywać i zjednywać. Swoje zdanie nierzadko opiera o słowa słynnych filozofów i świętych. Pisarz może zmusić do długich przemyśleń nie-jednego chrześcijanina. Jego rozważania, mimo że nie odchodzą od wartości chrześcijańskich, zaskakują. Lewis szkicuje przed nami Piekło, którego wizja jest bardzo daleka od ognia i kotłów, opowiada o Niebie, próbując za pomocą słowa przekazać czytelnikowi swoją ciekawą wizję. I na fundamencie tych przemyśleń pokazuje nam, że cierpienie nie zawsze jest złe, że jest rzeczą potrzebną i niezbędną.
Nie ogranicza się tylko do traktowania o ludzkim bólu, porusza także kwestię cierpienia zwierząt. Czy zwierzęta cierpią? I na ile ich ból jest świadomy? Na to pytanie Wam nie odpowiem, jednak jestem pewna, że Lewis zrobi to z przyjemnością w „Problemie cierpienia”.
 
Polecam tę książkę każdemu: cierpiącemu, szczęśliwemu, wierzącemu, ateiście, sceptykowi i po prostu człowiekowi, który kocha czytać. C.S. Lewis był geniuszem, jestem tego pewna. Umiał patrzeć na świat zupełnie inaczej, niż my. W jego książkach rzeczy dotąd niezrozumiałe bądź zbyt naturalne, są stawiane zupełnie w innym świetle, co więcej tłumaczone i rozkładane na czynniki pierwsze. Przy czym Lewis nigdy nie pozwolił sobie na wywyższanie się i rozmawianie z czytelnikiem językiem mądrym i niezrozumiałym. Czytając jego książki ma się wrażenie, że pisarz siedzi tuż przy nas, popija herbatę i tłumaczy wszystko z przyjemnością, z uśmiechem zaglądając nam w oczy. Książki Lewisa są żywe i zapewne właśnie dlatego mają dar poruszania ludzkich serc.  



Esprit dziękuję za możliwość napisania recenzji :) 


Recenzja została również umieszczona na portalu Oblicza Kultury

26 komentarzy:

  1. Jeżeli chcesz ujrzeć kolejną wizję Nieba i Piekła w wykoniu Lewisa to zapraszam do przeczytania "Podziału ostatecznego"

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie, Ario. : )

    Wow, naprawdę zachwycająca recenzja. Aż odebrało mi mowę... : >
    Chyba podejmę wezwanie przeczytania wszystkich książek Lewisa, które ukazały się w Polsce. Jak tylko znajdę wyjście zza stosu chusteczek, wyruszę do biblioteki. : D

    Dziękuję i pozdrawiam cieplutko. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Szasto, z pewnością i na tę książkę przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, Aniu :) O tak, Lewiska warto poczytać, nie pożałujesz :)

    Pozdrawiam serdecznie i oczekuję maila ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachwyciłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja jest zachwycająca. Myślę, że Pani ukazała to co najważniejsze w twórczości Lewisa - pisarza, który odmienił całkowicie mój światopogląd. Jest on obok Tolkiena kimś, kto rozumie zwykłego człowieka, nie zanudza i...jest bardzo cierpliwy w swych wywodach. Jak będę miał tylko taką możliwość to skołuję sobie tę książkę. Jestem jeszcze ciekaw, czy wydawnictwo Esprit wyda 2 kolejne planowane książki, które są zapowiedziane na ostatniej stronie ''Smutku". Dziękuję Pani za tę recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Darku, dziękuję za ciepłe słowa. Lewis także i w moim życiu zmienił wiele. Dodał kolorów.

    Z tego, co wiem, Esprit ma zamiar wydać jedną z tych zapowiedzianych książek w listopadzie, a następną nieco później. Obiecuję, że zaraz po ich premierze napiszę tu recenzje :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Abi, masz kolejny powód zaprosić mnie do Wawy xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam w dłoni tę książkę parę dni temu, gdy poszłam do biblioteki, ale nie odważyłam się ją wypożyczyć. To jeszcze nie ten czas, a o cierpieniu wiem aż za dużo i na razie wypieram je z siebie. Może innym razem.

    Pozdrawiam cieplutko :) :* Spodziewaj się dzisiaj maila, tym razem na pewno :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Basiu, ta książeczka wzbudziłaby w Tobie górę przemyśleń. Tego jestem pewna. A czytałaś może "Cztery miłości" Lewisa? Tę bym Ci bardziej poleciła. Optymistyczna ^^

    Czuję, że dzisiejszy wieczór będzie szczególnie ciepły, nie tylko przez słoneczko i herbatę, ale głównie dzięki Twojemu mailowi ^^ Nie mogę się doczekać :*

    Pozdrawiam i rzucam się na szyję :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Miłość do Lewisa rośnie z każdą przeczytaną książką, a zaczęło się od Opowieści z Narnii :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tucho, to tak samo jak u mnie :) Wydaje mi się, że nie można go kochać bardziej, i przy każdej książce rozkochuję się w nim coraz mocniej :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, jeszcze nie czytałam... Ale jak kiedyś się natknę, nie omieszkam :) :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyno,piszesz świetne recenzje, to jeden z lepszych blogów, jaki udało mi się widzieć (wcale nie słodzę na siłę) dlaczego ja jestem tutaj dopiero teraz? :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Yosso, nawet nie wiem, co powiedzieć. Jest tyle pięknym i mądrych blogów, a Ty mój chwalisz ^^ Czas wpaść w samozachwyt, nie ma co :P
    Dziękuję za ciepłe słówka :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Esprit ogłosiło konkurs, w którym można wygrać m.in. 'Zaskoczonego Radością', ale Pani pewnie wie o tym konkursie już. U mnie też zaczęło się od Narnii, a właściwie o jej istnieniu powiedział mi dopiero film. Obecnie zbieram i czytam wszystko co jest o Lewisie i Tolkienie... i nie żałuję. Doszło do tego, że będę pisał analizę twórczości Lewisa na WOK i częściowo poświęcę prezentację maturalną czekającą mnie w następnej klasie właśnie na Lewisie. Ci dwaj autentycznie zarażają zachwytem. Pozdrawiam i życzę miłych jesiennych dni (ech, wreszcie jesień ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To na początek proponuję odrzucić to per pan/pani ^^ Czuję się jakoś staro :P

    Owszem, wiem o konkursie, ale jakoś tak mnie do niego nie ciągnie ^^ Co nie znaczy, że nie będzie recenzji "Zaskoczonego radością". Będzie na pewno :)
    Ja natknęłam się na Narnię tuż przed maturą. Chyba na wynikach maturalnych zostawiło to ślad :P A po Narnii sięgnęłam po biografię Lewisa. Życie tego człowieka jest na prawdę niesamowite, czyta się je niczym książkę.
    A oglądałeś może "Cienistą dolinę"?

    Pozdrawiam serdecznie, życzę dużo jesiennego słoneczka ^^ (nareszcie jesień :P)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też mi głupio, bo mam dopiero 18 lat i się młodością muszę cieszyć, a nie stawać Panem ;)

    Ja zapoznałem się z filmem pod koniec podstawówki, a cykl narnijski przypadł jakoś na gimnazjum. Byłem oczarowany i zakupiłem biografię: ,,Przewodnik po Narnii od A do Z. Fascynujący świat C.S.Lewisa" i życiorys autentycznie jak jakaś powieść. Potem były inne utwory. Na razie czeka mnie 'Odrzucony obraz' i 'Smutek' - kupiłem w wakacje, ale 'Potop' zmienił moje plany (no cóż, w tym roku pozytywizm, więc na prywatne plany dotyczące literatury nie mam co liczyć, ale lekturki też lubię ;) ). Do zakupu pozostał 'Problem cierpienia' i te dwie planowane przez Esprit książki (nie mówię już o tych, które mają status niedostępnych).'Cienistej doliny' niestety nie oglądałem, a nawet pisałem do Ale Kino z prośbą o ponowną emisję, bo wiem że kiedyś puszczali. Odpisali, że kiedyś może powtórzą.

    Dziękuję Ci za życzenia słoneczka, też go życzę, bo podobno ma się zrobić bardziej deszczowo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Do 'pana' będziesz musiał przyzwyczaić się na studiach ;) A propos, na co się wybierasz? :P

    A książki wydawane przez Media rodzina? "Cztery miłości" (cudowna!) i "Cuda". Albo "Pakameria" wydana przez Prószyńskiego? No i "Dopóki mamy twarze" Espritu? Lewis dużo napisał ^^

    Byłam na Twoim blogi i bardzo podobają mi się Twoje wiersze, tylko ja chyba nie podobam się Twojemu blogowi, bo nie chce przyjąć ode mnie komentarza ^^

    Pozdrawiam :)

    PS Godziny spędzone nad "Potopem" uważam za cudowne, a Kmicic przez parę miesięcy był dla mnie ideałem mężczyzny xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Do 'pana' niestety już częściowo się przyzwyczaiłem, bo w bibliotece, a nawet w pracy(dorywczo kasjerem jestem w markecie warszawskim)tak się do mnie każdy zwraca. O studiach dużo nie myślałem, ale chciałem coś z polonistyką, psychologią lub pedagogiką. Nie interesuje mnie mój kierunek z technikum (informatyk). Wspomniane książki czytałem i nawet posiadam w swej ''Lewisowsko-Tolkienowskiej" kolekcji. Z wydawnictwa ''Media Rodzina" mam wszystko oprócz tej biografii kierowanej do dzieci. Z ''Esprit" natomiast brakuje mi ''Problemu cierpienia" i wydanych kiedyś książek np. 'Bóg na ławie oskarżonych', 'Odrzucone racje', których już chyba nawet i w księgarniach się nie znajdzie.

    Dziękuję za miłe słowa odnośnie moich wierszy, jest mi miło ;)

    'Potop' rzeczywiście jest bardzo dobrą książką, akcja wciąga, a bohaterowie mają 'to coś', co wzbudza w nich sympatię odbiorcy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyli humanista w każdym calu :) Pytanie tylko, czy po tych kierunkach, które wymieniłeś, znajdziesz pracę ;)

    No tak, tych książek, które wymieniłeś chyba na prawdę nie ma już w hurtowniach. Pozostaje mieć nadzieję, że wydadzą je na nowo :)

    Bohaterowie z "Potopu" mają w sobie iskrę, żyją naprawdę. Nie często takie coś spotyka się w literaturze :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. 'Do całego problemu podchodzi w bardzo osobisty sposób i zaskakuje swoją szarością' - czy nie miałaś aby na myśli: "szczerością"? ;)
    Pozdrawiam - Aleksandra.

    OdpowiedzUsuń
  23. Aleksandro, dziękuję :) Już poprawione, wielBŁĄD się wkradł :P

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń