niedziela, 19 września 2010

Nigdziebądź - Neil Gaiman


Alicja pobiegła za białym królikiem i trafiła do Krainy Czarów. Richard Mayhew zaopiekował się ranną dziewczyną na ulicy i także tam trafił. I muszę Wam powiedzieć, że Kraina Czarów, która powstała półtora wieku temu, nie zmieniła się bardzo. Może tylko troszkę wydoroślała i zrobiła się bardziej przerażająca. A pisarz zmienił nazwisko z Carroll na Gaiman.

Zupełnie przeciętny mężczyzna Richard Mayhew prowadzi całkowicie przeciętne życie i pracuje w absolutnie przeciętnym biurze. Idąc na kolację wraz ze swoją narzeczoną (mniej przeciętną, bardziej wredną, wymagającą i upartą), widzi leżącą na ulicy dziewczynę (zupełnie nieprzeciętną). Odkrywając, że jest ranna, rezygnuje z kolacji i śpieszy nieznajomej na pomoc. Po tym już nic nie jest takie same. Richard odkrywa świat istniejący pod ulicami Londynu, o którym większość ludzi nie wie. Świat, w którym słowo staje się prawdziwą siłą. Świat, gdzie można trafić jedynie otwierając drzwi. Świat niebezpieczny, gdzie mieszkają święci i potwory, mordercy i aniołowie.

Neil Gaiman w swojej książce „Nigdziebądź” przede wszystkim rzuca wyzwanie tłumaczom, bowiem słowa tu ożywają i patrzą nam prosto w oczy. Czy to jest możliwe? Owszem. Sam Richard Mayhew przekonał się o tym, odkrywając, że tuż obok niego i dobrze mu znanego Londynu istnieje także Londyn Pod, gdzie możliwe jest wszystko i jeżeli nie zmieni się punktu widzenia, to ów punkt po prostu ucieknie.
Jednak gdy jest się przeciętnym mężczyzną ciężko uwierzyć, że istnieje świat, który chowa się w nazwach ulic, mostów i stacji metra. W „Nigdziebądź” wszystkie nazwy własne miasta ożywają, nabierają nowego znaczenia, życia, ciała, krwi i kości. Gaiman zachęca czytelnika do przypomnienia sobie pierwotnego znaczenia nazw, którymi ten posługuje się na co dzień, mówiąc taksówkarzowi, pod jaki adres ma go odwieźć. Istna uczta dla Londyńczyków, prawdziwe utrapienie dla tłumaczy. A nam pozostaje marzyć o tym, by ktoś uczynił z naszym miastem to, co Gaiman uczynił z Londynem.
Niesamowity świat, który porywa i trwale pozostaje w pamięci, po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w postacie serialu emitowanego na kanale BBC w 1996. Jednak potem reżyser postanowił zmienić serial w powieść i w ten oto sposób otrzymaliśmy głównego bohatera owej recenzji – „Nigdziebądź” Neila Gaimana.
Nie tylko Londyn Pod jest tu godzien pochwały, kroku dotrzymują mu postaci książki. Od głównych zaczynając, na epizodycznych kończąc – każda jest na swój sposób intrygująca, ciekawa i niezwykła. O każdej można by napisać oddzielną powieść, bo tak naprawdę wewnątrz każdego z bohaterów istnieje jego własny bogaty świat, który lśni niczym diament w oprawie z Londynu Pod.
Spróbujcie sobie tylko na moment wyobrazić, że znikacie ze swego życia. Wciąż oddychacie, czujecie głód, chodzicie po ulicach, ale nikt was nie pamięta, nikt nie jest w stanie skupić na was swojej uwagi, a wasze mieszkanie zostaje wynajęte komuś innemu. Jednak gdy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne.

„- To zdrobnienie od Dee? - spytał.
- Co?
- Twoje imię.
- Nie.
- Jak je wymawiasz?
- Drzwi. Jak coś, przez co się przechodzi.
- Ach tak. - Czuł, że musi powiedzieć coś jeszcze, więc rzekł: - Co to w ogóle za imię?
Spojrzała na niego swymi różnobarwnymi oczami.
- Moje imię."*

Istnieją światy i światy. A między nimi znajdują się drzwi. Jedne z tych drzwi otworzyły się przed Richardem Mayhew. Czy chcecie wejść razem z nim i zobaczyć Krainę Czarów Gaimana na własne oczy?

___________________________
*Neil Gaiman „Nigdziebądź”

 Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury

21 komentarzy:

  1. Widzę, że całkowicie podzielasz mój zachwyt Gaimanem. Zauroczyło mnie kompletnie "Nigdziebądź", aż dziwne, że nie przeczytałam jeszcze żadnej innej powieści tego pisarza... Ale jak to mówią, nic straconego.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Nigdziebądź" była moją pierwszą książką Gaimana, mogę bez wahania powiedzieć, że "rozdziewiczyła" mnie w zakresie mrocznego-fantasy, bo tak właśnie postrzegam książki Neila. Oczywiście nie wszystkie, ale niektóre potrafią przebiec malutkimi stópkami po moim krzyżu i na długi czas zawiesić mnie w tym opisanym przez ciebie "przejściu". Między światami.
    Przepiękny szablon, moja droga, naprawdę przepiękny. Te zielone kłącza, ach, rozmarzyłam się :) Musisz wiedzieć, że uwielbiam takie klimaty... Aczkolwiek nigdy po nie nie sięgam, co by nie przyduszać czytelników zarówno słowem jak i barwą. Ale u ciebie wszystko komponuje się ze sobą cudownie. Czy miałaś jakieś kłopoty z linkami? Mam nadzieję, że nie było żadnych... Poza tym wiedz, że świetnie dobierasz obrazki na marginesie. Ładnie komponują się z ogółem.

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie, as always :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Moreni, absolutnie :) Gaiman został awansowany do moich ukochanych pisarzy. Jest tak genialny, że brak mi epitetów ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, Gaiman stworzył trzecią książkę, która odtwarza świat, który kocham - Krainę Czarów. U niego to Londyn Pod, ale nie ważna nazwa, ważne, co jest w środku. A w środku jest chaos, który należy poukładać ^^ A ja to kocham.
    A jeżeli kochasz świat między światami, to polecam "Siostrzeńca Czarodzieja" C.S.Lewisa. Cudowne miejsce...

    Dziękuję :* 48h wyszukiwania szablonu odniosło sukces ^^ Co prawda szukałam brązu. Ale te zielone pnącza mnie zaczarowały. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Niech jesienią będzie tu ciemno :)
    A problemów z linkami nie miałam ^^ Wszystko się zachowało. Tylko poprzestawiało się trochę :P Więc miałam zabawę. A obrazki wybieram takie, na które mogę patrzeć bez końca :) Cieszę się, że komponują z ogółem i że to dostrzegasz :*

    Przez cały dzień szukałam czasu na napisanie do Ciebie maila, ale niestety nie wyszło. Wybacz :( Jutro się poprawię ^^ Mam dużo do powiedzenia, jak zwykle ^^

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna recenzja :D Czym prędzej biorę się z powrotem za czytanie Gaimana, już się nie mogę doczekać xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Abi, oj bierz się ^^ Ja właśnie zdałam sobie sprawę, że jak przeczytam już wszystko, wpadnę w depresję. więc będę czytać wolno xD

    PS Nareszcie mi tu komentnęłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja kochana Ario! ^^

    Przepraszam najpiękniej jak potrafię za to, że tak okrutnie zaniedbywałam Cię przez ostatnie dwa tygodnie. Proszę, wybaczysz mi...? W innym razie moje serduszko zostałoby złamane... proszę. : }

    Bardzo podoba mi się nowy wystrój Twojego bloga. ^^ Jest taaki tajemniczy.
    Jeśli chodzi o recenzję, to jest znakomita, fantastyczna i cudowna. Piękna - jak zawsze. Aż wstyd, że jeszcze nie czytałam żadnej z książek Gaimana, co po Twoich zachętach koniecznie muszę nadrobić. : ]

    Ściskam cieplutko. : *

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, oczywiście, że wybaczam ^^ Tylko troszkę się zakurzyłam czekając na Ciebie, nic wielkiego się nie stało :P

    Blog dziękuje za pochwałę, cieszy się, że Ci się podoba ^^ A Gaiman prosi się na rączki i chce wpaść Ci w oko ^^

    Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, po Gaimana miałam już dawno sięgnąć ale ja mam tyle książek na swojej liście do przeczytania, że nie wiem od czego zacząć bo rozrosła się do setki książek ;) Im dłużej nie studiuję FP tym więcej czytam. Teraz już codziennie po kilka dobrych godzin. Absurd jakiś bo mam jeszcze sporo obowiązków, szkołę, pracę, dbanie o dom ;P I jeszcze piszę, choć przestałam na kilka lat. Polecam Wam książkę Orsona Scotta Carda "Gra Endera". Jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Jestem nią po prostu oczarowana. Nie wiem czy miałyście kontakt z tym autorem ale mam nadzieję, że zobaczę tu recenzję tej książki ;) Sama napisałam co nieco o niej na swoim blogu ale ja recenzji pisać nie potrafię, więc kulawo mi to wyszło.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam :)

    U mnie sprawa z wolnym czasem ma się tak samo jak u Ciebie - stos książek do przeczytania na półce, kolejny stos w głowie + książki do recenzji ^^ Mam priorytety. A, szczerze mówiąc, "Gra Endera" jakoś mnie nie kusi. Każdy ma inny gust ;)

    PS Będąc na FP, nie umieć pisać recenzji? ;> Takie coś się zdarza? xD

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaa, grzeszysz, że nie kusi Cię taki majstersztyk xD No cóż, mnie też nie ciągnęło do tej książki zanim nie zaczęłam czytać xD Kumpela studiująca fizykę techniczną mi ją poleciła więc przeczuwałam że będzie bardzo science i będzie z pewnością diabelsko skomplikowana i nafaszerowana terminami naukowymi, których nie znam. W praktyce jednak przebrnęłam bez problemu i z czystą przyjemnością :)

    Owszem, zdarza się :P Ale to raczej kwestia talentu chyba. Bo mogę zawrzeć to co powinno technicznie znajdować się w recenzji lecz nie znaczy to, że moja recenzja będzie mnie zadowalać. Mnie na przykład nie zadowala bo nie pisuję recenzji, wolę felietony ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Możliwe, że grzeszę ^^ Ale czy to moja wina, że nie lubię SF? Przyszłość, życie ziemi zagrożone, owadopodobne-robale? Ke? Nie, to nie dla mnie stanowczo. Możliwe, że bym się skusiła, ale jest tyle do przeczytania... Stosy w domu/bibliotece/księgarni. Nie ogarniam ^^

    A tak na przyszłość, kiedy się przeczytało świetną książką, to trzeba napisać bardzo optymistyczny i zachęcający felieton/recenzję. I w ten sposób namówić czytelnika, a nie o grzechy posądzać ;) I szanować gusta, o! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja właśnie zbieram się do napisania czegoś o "Nigdziebądź", ale nie wiem, czy dam radę zza stosu chusteczek ;) Podobało mi się też!

    OdpowiedzUsuń
  14. Lilithin, ciepła herbatka i jedziesz :P Nic nie poprawia zdrówka jak napisanie dobrej recenzji o Gaimanie ^^ Serio :P

    Pozdrawiam i życzę zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak możesz mnie posądzać o nieszanowanie czyjegoś gustu? :P Czyżbyś zapomniała, że ja sama SF nie czytam? :P To jest tak jak z Potterem. Pewne książki mogą należeć do określonego gatunku czy grupy wiekowej ale mieć szerokie grono odbiorców. Ale rozumiem, że czas nagli i priorytety ;] Dziś na przykład byłam w księgarni i była mega wyprzedaż, do 70% (!!!). Miałam dylemat co kupić! Czy kolejną część z serii Dom Nocy? bo jeszcze nie wszystko przeczytałam, czy może kilka książek Pretcheta? czy też kupić wszystkie tomy cyklu o Enderze? I co zacząć czytać najpierw? Kiedyś może jednak znajdziesz czas i ochotę na Scotta, tak jak ja może znajdę wreszcie czas na Opowieści z Narni, która znajduje się pod koniec mojej listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przypominają mi się uroki mieszkania na stancji...

    OdpowiedzUsuń
  17. Fakt, nigdy się nie zgadzałyśmy i zawsze każda wiedziała lepiej oraz nigdy nie wyzbyłam się i nie wyzbędę się miłości do ukochanego Pottera :P Choćbym pokochała Endera i wielbiła wiele innych książek :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Co prawda miałam coś innego na myśli. Ale do tych 'dyskusji' absolutnie nie tęsknie i wcale mi ich nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przypomniałaś mi, że powinienem nabyć Nigdziebądz i to koniecznie w tym fajnym wydaniu z MAGa:) Muszę mieć zawsze coś pióra Gaimana pod ręką, bo on posiada taką umiejętność wciągania mnie w swoje światy:) a czasami mam na taką książkę ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Popieram w każdym calu, Gaiman ma ten dar wciągania w swój świat. Tworzy przepiękne krainy czarów. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że uzależniłam się od tego pisarza, przez cały czas coś jego czytam, choćby po kawałku. Obecnie nadgryzam "Amerykańskich bogów" i aż piszczę z zachwytu! I szczerze sobie nie wyobrażam, że przeczytam wszystko, co on napisał... To będzie straszne!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rzeczywiście wyzwanie dla tłumaczy. // Książka technicznie świetna i nie da się odczuć, że to tylko "upowieściowienie" serialu. Ale ja i tak nie mogłam się w styl tego Autora wczuć ;/. Za osobliwe to dla mnie chyba. http://www.zakamarek2013.blogspot.com/2014/09/nigdziebadz.html

    OdpowiedzUsuń