wtorek, 7 września 2010

Gwiezdny pył - Neil Gaiman

Nowe to dobrze zapomniane stare...

(przysłowie rosyjskie)


Czy jest ktoś na sali, kto nie wie, kim jest Neil Gaiman? A czy jest ktoś, kto jego książek jeszcze nie czytał? No właśnie. Do niedawna w odpowiedzi na drugie pytanie, podniosłabym rękę.
Nie czytałam jego książek, choć miałam taki zamiar od lat. Szczególnie po filmie „Gwiezdny pył” miałam ochotę zapoznać się z pierwowzorem. I po przeczytaniu świetnej recenzji Pawła już nie mogłam się oprzeć.
Od razu uprzedzam, że nie zamierzam porównywać książki do filmu. Powiem tylko, że jeżeli obejrzeliście już ekranizację, to nie bójcie się, że książka was nie zaskoczy.

Każdy z nas lubi bajki, ponieważ to właśnie one niosą ze sobą wspomnienia dzieciństwa – dla większości okresu beztroskiej radości. Gaiman bierze te bajki i spisuje je na nowo dopasowując do naszej dorosłości. Gotyckie fantasy – tak właśnie nazywają jego literaturę.  Neil pisze świetnie, ale gdybym miała malutką córeczkę, nie pozwoliłabym jej czytać jego książek.

„Gwiezdny pył” to dość ciekawa pozycja. Jest to zlepek tego, co już było – i w twórczości ludowej, i w autorskiej – przez co, czytając tę książkę, ma się wciąż wrażenie, że skądś się zna całą historię. Mamy tu jednorożce, wiedźmy, włochate stworki, drzewa. I chcę się powiedzieć, że przecież to już było. (Tolkien! Lewis!)  A mimo tego uczucia, nie wie się, co będzie za zakrętem. I do tej masy bajek, o aluzje do których potykamy się na każdym zdaniu, autor dodał nieco ostrej przyprawy, czyniąc tę książkę niezbyt odpowiednią dla dzieci. Zmieszawszy to wszystko osiągnął jedną niepodważalną rzecz - uczucie prawdziwego bajkowego cuda, które wypełnia książkę i bohaterów aż po brzegi.
Coś w stylu Gaimana jest nieuchwytnego. Coś, co sprawia, że dobrze nam znane historię zostają opowiedziane na nowo i potrafią zaskoczyć. Tak jakby bajka dorosła razem z nami i ponownie zapraszała na powtórzenie przygody. Bajka niejedno poziomowa, można czytać i delektować się treścią, a można i zajrzeć głębiej.

Trochę pachnie tu „Nigdziebądź”. Podobny schemat: on - rozczochrany flegmatyk, ona – kpiący choleryk. I nagle z nieba spada gwiazda. Ale może Gailmana kręcą takie rozgrywki ;) Ale o „Nigdziebądź’ już ani słowa więcej, ponieważ nie skończyłam jeszcze książki. Po prostu skojarzenie samo się nasunęło.

„Gwiezdny pył” może się spodobać lub nie, wywołać jak i zachwyt, tak i irytację przemieszane z niezrozumieniem. Czy mi się spodobała książka?
Lubię bajki. Kiedyś lubiłam je oczami dziecka. Potem jako filolog położyłam je na stół operacyjny i chwyciłam do ręki skalpel. Ciekawe rzeczy mają w środku… Ale o tym innymi razem. Tak potoczyła się moja kariera na studiach, że bajki stają się nieodłączną częścią moich badań. Wciąż się na nie natykam, wciąż odkrywam nowe rzeczy i czasem się zastanawiam, gdzie są te niewinne dziecięce bajki, w których było tylko dobro? Jak na razie przed moimi oczami pozostało po nich pogaństwo, obrządki religijne, ukryte iluzje dla dzieci nie przeznaczone. A Gaiman…  No właśnie!

Zastanawiam się z czego jest zrobiony ten łańcuch, którym autor przykuwa czytelnika do swojej książki. Jest mocny i trzyma do samego końca. Kiedy jednak puszcza, czuje się lekki niedosyt. Tak jakby czegoś w „Gwiezdnym pyle” zabrakło. Czegoś ulotnego, małego, na kształt jednego zaklęcia lub postaci epizodycznej. Czegoś nieuchwytnego i trudnego do określenia. A może to tylko tęsknota za beztroskim dzieciństwem?

24 komentarze:

  1. Ah, Gaiman... Co prawda Nigdziebądź stawiam nieco wyżej, niż Gwiezdny Pył (w Nigdziebądź mamy panów Croupa i Vandemara :D), ale i GP ma w sobie masę uroku. Tego specyficznego, słodko-mrocznego gaimanowego uroku. A w kwestii książek "dla dzieci" - polecam Koralinę (: Swoją szosą, recenzja by się jej przydała... No, zaraz się za to wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się "Gwiezdny pył" w wersji filmowej bardzo podobał, po książkę nie sięgnęłam do tej pory, bo Gaimana czytałąm póki co tylko "Koralinę" i jakoś mnie do jego twórczości zraziła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Izusr, spróbuj poczytać opowiadania Gaimana - imho krótkie formy wychodzą mu świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mirando, właśnie tam myślałam, że duet C&V z "Nigdziebądź" spodoba Ci się najbardziej ;) Ja jestem przy spotkaniu z aniołkiem (uwielbiam go i to jego wino też :P) ^^

    GP jest niezłe, ale to jednak bajka, gdzie bohaterzy nie ukrywają swych potrzeb fizjologicznych. A "Nigdziebądź" zakrawa na coś bardziej ambitnego :D

    Dawaj recenzję "Koraliny", dawaj :D Może da mi kopa i przeczytam wreszcie tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj, izusr ;)
    Wiesz, wydaje mi się, że warto zajrzeć do książki. Jest zupełnie inna niż film, ni gorsza, ni lepsze, ale inna. I bardzo przyjemnie się ją czyta :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowałaś mnie jego książkami, bo - przyznam - nie czytałam nic Gaimana (ale tak, słyszałam o nim ; )).

    OdpowiedzUsuń
  7. owarinaiyume, ależ się cieszę :D Bo wiem, że warto ;) Będę wypatrywać recenzji :P

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja właśnie kilka dni temu skończyłam "Nigdziebądź", bardzo mi się podobała i coś czuję, że moja znajmość z Gaimanem dopiero się rozpoczęła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lilithin, "Nigdziebądź" jest naprawdę świetne i zachęca do przeczytania innych książek Gaimana. Jestem dopiero w połowie, a już mam ochotę napisać recenzję pełną ochów i achów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za ciepłe słówko;)
    Mnie Gwiezdny Pył w zasadzie urzekł ale czytałem go ze specyficznym podejściem i świetną muzyką w tle (OST z filmu).
    Teraz Odd i Lodowi Olbrzmi czeka na mnie. Uwielbiam baśnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię Gaimana. "Gwiezdny pył" też lubię, ale mniej niż "Nigdziebądź", czy "Amerykańskich bogów". A baśnie mają dla mnie magiczną moc przyciągania ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Paweł, to ja dziękuję ;) Gdyby nie Ty, pewnie nadal byłabym przed lekturą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ultramaryna, "Amerykańscy bogowie" już leżą u mnie w stosiki i czekają na swoją kolej ^^ A wydanie najpiękniejsze na świecie ^^

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak na razie Gaimana poznałam tylko przy okazji "Amerykańskich bogów", ale mam ochotę na kolejne spotkania. Możliwe, że "Gwiezdny pył" będzie następny:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawie się zapowiada.Może kiedyś po to sięgne, ale najpierw musze sięgnąc po stos innych ksiązek które się o to proszą. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szasto, ale wiesz, że ten Twój stos nigdy nie zmaleje, bo zawsze będę podrzucać Ci pomysły na powiększenie go? :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Marto, dzień dobry :)

    Mój nosek czuje, że "Amerykańscy bogowie" są ambitniejszą pozycją od "Gwiezdnego pyłu", choć mogę się mylić, bo tych pierwszych jeszcze nie czytałam. Jednak i po GP warto sięgnąć :) To tak, jakby czytało się bajkę bez cenzury :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja Gaimnana swojej córce polecę, jak tylko nauczy się czytać;) "Nigdziebądź" podobało mi się bardzo, choć już mnóstwo czasu minęło od dnia, gdy je czytałam. Hm, no i chciałabym obejrzeć (przeczytać też) "Gwiezdny pył" - pamiętam zapowiedzi w kinach, ale później jakoś tak mi film przed nosem mignął.

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Litero, a ja bym poczekała, aż córeczka urośnie :) Bo niby wszystko u Gaimana w GP takie bajkowe, a jednak kilka scen łóżkowych też się pojawia.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie, nie, mówiąc o podsunięciu Gaimana córce, miałam w pierwszej kolejności "Koralinę" na uwadze;D Albo zbiór opowiadań "M jak Magia", bo to dla dzieci jakoby pisane - tak obstawał sam Gaiman. Na te bardziej dorosłe poczeka do swych nastu lat;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaa, no chyba że :) Bo już wystraszyłam :P Ale jak widać, mama wie, co dobre dla jej dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie powiem od jak dawna zamierzam przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tucho, ja też zabierałam się do tej książki parę dobrych lat ;) Poleży, dojrzeje, przegryzie się :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Poluje na prezent w postaci tej książki. Nigdziebądź leży sobie na mojej półce w zasięgu ręki i tylko czeka, aż skończę to, co teraz czytam.

    OdpowiedzUsuń