poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Wywiad z wampirem - Anne Rice

„Nasze wieczne życie jest dla nas zupełnie bezużyteczne, jeśli nie dostrzegamy piękna, które nas otacza – dzieła rąk ludzi śmiertelnych.”
("Wywiad z wampirem" - Anne Rice)
Kiedyś uwielbiałam wampiry i wcale się z tym nie kryłam. Z początku przerażały mnie i kojarzyły się jedynie z Draculą. A potem obejrzałam film „Wywiad z wampirem” i zakochałam się w nim, w całości, w pomyśle, w pojedynczych scenach i postaciach. To było kiedyś.
Dziś należy uważać, gdy chcesz powiedzieć, że lubisz wampiry. Ba! Publicznie w ogóle tego nie należy mówić, bo rzucą się na ciebie chmary różowych nastolat (choć ostatnio z przerażeniem odkrywam, że nie tylko nastolaty tracą głowę dla Edwarda…) i obrzucą tysiącem pytań na temat Meyer, Edwarda, Belli i innych. Jednak rzesze fanów sagi Zmierzchu chyba nie zdają sobie sprawy, że czytają o podróbkach, a nie o wampirach. Bo prawdziwe wampiry nie są posmarowane brokatem, nie łażą sobie pod słońcem, nie mają domu z ogromnymi oknami i nie olewają czosnku i krzyżyków. Odbicia w lustrze też nie mają. A u Meyer… No cóż, u Meyer nie ma wampirów. Są super piękni nieśmiertelni, którzy iskrzą się, lśnią i mają kły. Na myśl  przychodzi mi tylko jedno określenie – wróżki zębuszki. W tym momencie pojawia się złośliwe pytanie, a czemu Meyer nie dała swoim „wampirkom” skrzydełek? Edward z przezroczystymi skrzydełkami wyglądałby jeszcze bardziej pociągająco, a na rynku sztuczne skrzydła sprzedawałyby się z zawrotną prędkością.
Dobra! Już nie kpię! Bo w końcu naprawdę mnie spalą na stosie… ;)
Kiedy dawno, dawno temu odkryłam, że wampirów wymyślili Słowianie, zaczęłam pękać z dumy. Dracula powstał dzięki nam! Hura! Hura! I Louis! I Lestat! I mój ukochany Armand!
Ale kiedy powstał Edward, przestałam pękać z dumy. A potem odkryłam, że wampirki pojawiają się w różnych kulturach na całym świecie, więc do końca nie wiadomo, kto pierwszy stworzył te genialne postacie. Tak! Genialne! (Wróżki zębuszki nie są brane pod uwagę).
Zanim przejdę do zachwytu nad „Wywiadem z wampirem”, chcę jeszcze o czymś opowiedzieć. U Anne Rice wampirki wyśmiały brak odbicia w lustrze, srebro i czosnek. Jednak te „odstraszacze” wampirów nie wzięły się z nikąd. Niestety albo stety większość rzeczy zawsze można wyjaśnić naukowo. Wampiryzm także.
Słyszeliście kiedyś o porfirii? Niektórymi z objawów tej choroby jest unikanie słońca i podnoszenie się dziąseł (przez co zęby zdają się dłuższe). To jedna z teorii powstania legendy o wampirach.
Za druga chorobę, która legła u podstaw nazywania ludzi wampirami, jest wścieklizna. I co ciekawe, podobno ludzie chorzy na wściekliznę boją się swego dobicia. Dlatego też, by wykryć, czy ktoś jest chory, pokazywano mu lustro, za które w dawnych czasach służył kawałek wypolerowanego metalu, a najczęściej srebra. A kto boi się srebra? Istnieją także podejrzenia, że chorzy na wściekliznę nie znosili zapachu czosnku.
To by było na tyle. Wyczytałam kiedyś powyższe informacje w książce o słowiańskim pogaństwie, zachwyciłam się i zapamiętałam na zawsze.
 „- W tej historii - zaczął ostrożnie - jest pewna sprawa, którą przemilczałem i którą chciałbym ci teraz powiedzieć. Nie mówiłem o niej dotąd z nikim, bo prawdę powiedziawszy, nie miałem z kim. (…)Zmieniłem po wojnie nazwisko i za parę miesięcy, może za rok, rozpocznę w Ameryce nowe życie. Ale zanim to się stanie, chciałbym, abyś wysłuchawszy mojej opowieści, powiedział tylko jedno słowo: rozumiem...
- Mów - zachęciłem go, dolewając do szklanki wina - siedzieliśmy przecież w jednej celi. Po tej wojnie to prawie tyle samo, co gdybyśmy siedzieli w jednej ławie szkolnej...
- Nie tak łatwo utrzymałem się na stanowisku dziesiętnika w brygadzie budowlanej. W Rosji, jak wiesz, trzeba za wszystko płacić. W lutym 1942 roku, czyli w miesiąc zaledwie po przeniesieniu mnie z ogólnych robót do baraku technicznego, zostałem nocą wezwany do Trzeciego Oddziału. Był to okres, kiedy Rosjanie brali na Niemcach odwet za klęski na froncie nawet w obozach. W mojej brygadzie pracowało czterech Niemców - dwóch zrusyfikowanych zupełnie Niemców nadwołżańskich i dwóch komunistów niemieckich, którzy uciekli do Rosji w roku 1935. Pracowali doskonale: nie miałem im nic do zarzucenia, chyba to tylko, że unikali jak ognia rozmów na tematy polityczne. Zażądano ode mnie, abym złożył zeznanie, że słyszałem ich rozmawiających po niemiecku o bliskim nadejściu Hitlera. Mój Boże, jednym z największych koszmarów systemu sowieckiego jest mania legalnego likwidowania ofiar... Nie wystarczy strzelić komuś w łeb, trzeba jeszcze, żeby o to na procesie pięknie poprosił. Nie wystarczy uwikłać człowieka w ponurą fikcję, trzeba jeszcze, żeby potwierdzili ją świadkowie. Oficer NKWD nie ukrywał przede mną, że jeśli odmówię, wrócę na ogólne roboty, do lasu... Miałem więc do wyboru własną śmierć lub śmierć tych czterech...
(…)
Nalał sobie wina i trzęsącą się ręką podniósł szklankę do ust. Spod przymrużonych powiek widziałem jego spoconą, przekrzywioną strachem twarz.
- I wybrałem. Miałem dość lasu i tego przeraźliwego, codziennego wywijania się od śmierci - chciałem żyć. Złożyłem zeznanie. Rozstrzelano ich za zoną w dwa dni potem. (…)  Gdybym to powiedział komukolwiek z ludzi, wśród których teraz żyję - podjął cicho - nie uwierzyłby lub uwierzywszy nie podałby mi ręki. Ale ty, ty przecież wiesz, do czego nas doprowadzono. Powiedz tylko to jedno słowo: rozumiem...
Poczułem, jak krew uderza mi do skroni, a wraz z nią cisną się przed oczy dawne obrazy, wspomnienia. (…)
- Więc? - zapytał cicho.
Wstałem z łóżka i nie patrząc mu w oczy, podszedłem do okna. Odwrócony plecami do pokoju, słyszałem, jak wychodzi i przymyka ostrożnie drzwi.”
(„Inny świat” Gustaw Herling-Grudziński)
Zapewne zastanawiacie się teraz, co „Inny świat” ma wspólnego z „Wywiadem z wampirem”. Otóż powiem wam, że bardzo dużo. Poniekąd te książki traktują o tym samym – o utracie człowieczeństwa. Jedni tracą je w łagrach, stając twarzą w twarz z głodem, zimnem i nieludzką pracą. Inni stając się wampirami.
Dziś słyszymy o doskonałości i pięknie wampirów. Jednak czy choć na moment zastanawialiście się, jak to jest być prawdziwym wampirem? Nigdy nie zobaczyć słońca, zabijać ludzi, pić ich krew. Przestąpić granicę człowieczeństwa i zostać mordercą i ludojadem. Żyć kosztem innych i zastanawiać się, czy po śmierci (o ile kiedykolwiek taka nastąpi) dusza (o ile się ją wciąż ma) dostąpi zbawiania. Czy już na wieki należy się do szatana? I czy on w ogóle istnieje? Czy istnieje cokolwiek, co ma sens? I kiedy wreszcie ten świat się skończy?
Anne Rice stworzyła właśnie takich wampirów. Ludzi, którzy nie pragnęli nimi zostać. Tak po prostu zdecydował los. Ot zwykły zbieg okoliczności. Jesteś wampirem, Louis, musisz z tym żyć. I nie wygłupiaj się! Zabijanie to dobra zabawa!
Mały pokój hotelowy, noc, dziennikarz i wampir. Wampir przeżywszy setki lat pragnie teraz opowiedzieć swoją historię. Zaczyna cicho, powoli, spokojnie.
Właśnie o tym jest „Wywiad z wampirem”. Jest opowieścią człowieka, który został wampirem. Został z nim nie z własnej woli, a ponieważ inny wampir imieniem Lestat zapragnął jego majątku. Mimo to Louis spróbował żyć jako wampir, patrzeć na świat nowymi oczyma. Patrzeć, czuć i rozumieć.
Ta książka jest o walce Louisa o jego własne człowieczeństwo. I o jego powolnej utracie. Kroplę po kropli. Wolno, spokojnie i bez odwrotu.
Myślę, że gdyby wampiry istniały, byłyby takie, jak u Anne Rice. Spokojne, majestatyczne, wiekowe bestie, wpatrzone w przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Smutne istoty. Jedne szukające sensu i wiedzy, inne próbujące schować się przed przytłaczającą wiecznością w zabijaniu i dobrej zabawie.
Każda z postaci w „Wywiadzie z wampirem” jest niczym ogromne morze. Pełno w niej uczuć, myśli, przeżyć, wspomnień, cech i dynamiki. O każdej można napisać oddzielną powieść (co Rice i zrobiła).
Jest to książka nie tylko o wampirach, ale i o ludzkiej głupocie. O ludziach, którzy nie są w stanie docenić swojego człowieczeństwa i swojej śmiertelności. Bo dobrze jest tam, gdzie nas nie ma.
A sztuką jest docenić to, co mamy tu i teraz.
Myślę, że „Wywiad z wampirem” nie można nazwać po prostu książką fantasy. Prócz próby opowiedzenia czytelnikowi, czym jest wampir i jak wygląda jego życie, Rice porusza kwestie filozoficzne, religijne, egzystencjonalne, ociera się o temat rozwoju świata oraz zagłębia się w psychologii.
Najbardziej kusi mnie nazwać „Wywiad z wampirem” powieścią psychologiczną. O ile można rozprawiać o psychologii istot, które nie istnieją.
A może i istnieją. Kto wie ;)

27 komentarzy:

  1. Wróżki zębuszki... taaa...:D

    Też lubię Anne Rice, chociaż ja zaczęłam od razu od "Wampira Lestata" ("Wywiadu" akurat nie mieli w bibliotece). O takich wampirach (byle nie wąpierzach, bo to, jak cytuje za jakimś słownikiem A. Sapkowski, jest akurat puchowy wsyp do pierzyny:)) mogę i lubię czytać. Swoją drogą, ciekawe, jakby Lestat wypadł w pojedynku z boskim Edziem. Chociaż chyba wiem, jak.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moreni, ja mam dalsze części kronik przed sobą. Aż czuję przyjemne dreszcze na samą myśl, że mam przed sobą przeczytanie "Wampira Lestata". W bibliotece podejrzałam pierwsze kilka zdań i poczułam czytelniczą błogość. Rice tworzy niepowtarzalną atmosferę. Mam przeczytaną tylko jedną jej książkę, a już ją kocham jako pisarkę.

    Lestat i Edek? Ha! Lestacik wyśmiałby Edwarda najpierw z powodu tego jego brokatu, a potem za to, że Edek bawi się jedzeniem. No a po salwach śmiechu Lestat zapewne ze smakiem i bez skrępowania skonsumowałby Bellę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dotąd z dorobku Anny Rice czytałam tylko naprawdę bardzo ciekawe "Krew i złoto", czyli zaczęłam trochę od tak zwanej dupy strony. Bohater tej powieści, Marcus, przeżywał podobne rozterki co Louis (z tym, że nie miał na drodze przeszkody w postaci Lestata). Przez dłuższy czas szukałam "Wywiadu z wampirem" (szczególnie po obejrzeniu filmu), ale potem mi przeszło i znając życie tej książki nie przeczytam w ciągu najbliższych kilku lat. Dlaczego? Szczerze mówiąc, na widok słowa "wampir" w mojej głowie pojawia się wielki, czerwony neon z napisem "UWAGA! NIE DOTYKAĆ!". Wszystko przez po-zmierzchową falę wampirzej grafomanii...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sign, właśnie to mam Zmierzchowi za złe. Zrobili z tej groteskowej postaci nie wiadomo co. Szkoda mi słów po protu. Teraz wampiry kojarzą się z kiczem i lukrowym romansem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro o wampirach to musuiało być i o "sympatii" dla Meyer.:) A tak w ogóle to recenzja czy wykład o historii wampirów? :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Szasto, bo teraz kiedy pisze się o wampirach, bez Meyer nie da rady :P
    Jaki tam wykład, lekka historyczna wzmianka ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój wpis wreszcie natchnął mnie do przeczytania papierowego pierwowzoru jednego z moich ulubionych filmów. Zawsze gdy nadają go w tv oglądam go wnikliwie jakbym robiła to po raz pierwszy i nawet cieszę się z reklam jeśli "leci" na jednej z komercyjnych stacji ! Bo mogę się nim dłużej delektować... :)

    Zmykam wyniuchać ją na aukcjach... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam z tym filmem tak samo. Za każdym razem oglądam go jakbym widziała go po raz pierwszy :) Dodam tylko cicho, że książka jest o niebo lepsza od filmu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesujące zestawienie: "Inny świat" i "Wywiad z wampirem".

    Pozdrawiam serdecznie^^

    OdpowiedzUsuń
  10. owarinaiyume, wiesz, po przeczytaniu połowy książki ciężko się oprzeć wrażeniu, że i Wywiad, i Inny świat mają to samo przesłanie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już od dawna nosiłam się z zamiarem przeczytania "Wywiadu z wampirem", jednak ciągle pojawiały się inne książki, tak że zupełnie o nim zapomniałam. Lecz, muszę przyznać, po Twojej recenzji nie mogę się już wprost doczekać. ^^ A przynajmniej obejrzę film, by trochę zagłuszyć moją ciekawość. Oj tak, mam ogromne braki... : D

    Pozdrawiam serdecznie! : >

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój przyjaciel uwielbia Rice :)Ale Wywiad z Wampirem i ja czytałam - szybciutko i przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu, ja sama przez wiele lat chciałam przeczytać tę książkę, ale jakoś tak... Wiesz, o co chodzi :)
    Teraz wreszcie ją przeczytałam, zachwyciłam się i żałuję, że mam ją już za sobą :( Zazdroszczę Ci :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Tucha, prawda, że szybko się czyta? :) Ale atmosferę jaką ta książka tworzy, nic innego nie może oddać. Mroczna, wiekowa, ciężka, tajemnicza.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. ; D
    A u mnie na osiedlu otworzyli nową bibliotekę (po prostu muszę się pochwalić ; p), więc tam się za nią obejrzę. : ) Nie mogę się doczekać przez Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam!
    Świetna recenzja! Moja przygoda z wampirami zaczęła sie gdy jako 7letnia dziewczynka obejrzałam całkiem przypadkiem pod nieobecnośc rodziców film Dracula z 1931r, z niezapomnianym Belą Lugosi. Tak potwornie sie bałam, że aby poradzić sobie z tym strachem stwierdziłam, że wampiry są takie biedne, ktoś musi się z nimi zaprzyjaźnić i to będę ja:) (ot, logiczne myslenie 7letniego dziecka)I przestałam się bać a w to miejsce pojawiła się fascynacja i zainteresowanie tematem. Potem był Dracula Copolii ( do dziś moja ulubiona wersja dzięki Oldmanowi) i oczywiście "Wywiad z wampierm", który uwielbiam. Rozumiem więc twój ból, jeśli chodzi o sprowadzenie wampirów do poziomu nijakiego Edwarda. Ja też na to patrzeć nie mogę i cały czas się dziwię, że tak mierna książka odniosła taki sukces i zupełnie spartaczyła obraz wampira. Ostatnią dobra książką na ten temat która czytałam to "Historyk". Tam przynajmniej jest się czego bać:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu, wybacz, że przeze mnie tak cierpisz :P Gratuluję nowej biblioteki ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tusienko, witaj :)
    Jak ciekawie się zaczęła Twoja przygoda z wampirami ^^ Powiem Ci, że byłaś naprawdę pomysłowa jako 7latka, na zaprzyjaźnienie ze swoimi strachami nie każdy by wpadł.
    Myślę, że "Zmierzch" jest tak popularny, bo nie wymaga wiele myślenia ('Wywiad z wampirem' odwrotnie, zbyt głęboka książka), ofiaruje nowy ideał mężczyzny (krótko mówiąc, tup. Skoro był książę z bajki, superman i inni, to czemu nie trup?) i wciska go w historię o Kopciuszku.
    Morał? Jeżeli czytają to WSZYSCY, to jest to badziewie.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja tez po raz pierwszy obejrzałam najpierw film
    który mnie za uroczył Wywiad z wampirem, a książka świetna jak i inne.uwielbia anime o wampirach. polecam kinga ''miasteczko Salem'',ale film już jest do bani dużo mogę wymieniać bo uwielbiam wampiry pozdrawiam cię

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj :)

    A o jakim anime o wampirach mówisz? :) Ciekawam ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiem jak starsi ludzie, patrzą na sage zmierzch.

    Dr.Cullen, też szuka odpowiedzi i człowieczeństwa w swoim wampirzym życiu; tak samo jak poszukują go wamiry Anne Rice.

    W prawie każdej książce można doszukać się głębi
    Meyer napisała książkę poradnik dla nastolatek i rodziców.

    A rodzina Cullenów miała być przykładem tej idealnej, choć jak każda rodzina ma własne problemy.

    Anne Rice to książki dla dojrzalszych osób, choć ja przeczytałam Całe kroniki w 2 lata kiedy miałam zaledwie 15lat

    A sage zmierzch jako 18latka i nie narzekam.

    Są jeszcze gorsze i bardziej puste książki
    np "Pamiętniki wampirów", to Wampirzy Harlequin.

    Takie jest moje zdanie

    Selene Anne Cullen

    OdpowiedzUsuń
  22. Droga Selene Anne Cullen!

    Mieszkamy w wolnym kraju i każdy tu może mieć własne zdanie. Dlatego bardzo się cieszę, że Ty wyrażasz swoje własne.
    Możliwe, że Meyer pisząc sagę Zmierzch, miała zamiar wprowadzić coś głębszego w watek rodziny wampirów.
    Jednak moim skromnym zdaniem, wszelkie próby ukazania głębi przekreśliła postawa Belli wobec wiecznego życia. Jej priorytety sprowadziły tę książkę na płyciznę.

    Ale to tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że dopiero teraz przeczytałam recenzję, a może dobrze, bo nie sugerowałam się nią przy swojej:) Podajesz wiele ciekawych informacji. To fakt, że wampiry wyrosły na bazie wierzeń ludowych, każdy dodawał swoją historię, oplatał ją strachem i tak oto powstały wampiry. Tak, dużo bardziej wolę te z pogańskich wierzeń niż te skomercjalizowane:(

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Inez, te z pogaństwa mnie przerażają. Ale wampiry Rice to jest to. Podczytuję teraz "Wampira Lestata" i muszę powiedzieć, że tak książka rzuca całkowicie inne światło na tę postać. Lestat jako człowiek... O, cóż to była za osobowość!

    Pozdrawiam i zachęcam do czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Anne Rice... Jak ja tęsknię za czasami, gdy odkrywałam jej Kroniki i każde przeczytane zdanie miało czar nowości... Miałam 15 lat i do książek skierował mnie film, jak u Ciebie :) Do dziś uwielbiam trzy pierwsze książki, a z dalszych "Pandorę", "Merrick" i oczywiście "Wampira Armanda". Ostatniej części nie jestem w stanie doczytać, to nie ta proza, co w "Wywiadzie..." albo tylko ja mam takie wrażenie...
    A Zmierzch też lubię, ale to zupełnie inna kategoria niż Rice... Zresztą Zmierzch się nudzi, bo do czego tu wracać?
    Co innego Rice... Ją mogę czytać wciąż od nowa (i robię to). Ale jeśli dzięki Meyer, ktoś sięgnie po Kroniki, jako po "coś o wampirach", odkryje tę magiczną prozę i cudowne postacie oraz dostrzeże różnicę między "bestselerem", a "dziełem", to tylko dziękować autorce popularnej sagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj, Inoue :)

    Masz rację, jeżeli ktoś po Meyer siegnie po Rice, to podziękowania dla Zmierzchu. Tylko, że... Pracowałam w księgarni przez rok. I wszystkie miejscowe fanki Edwarda przychodziły po masę innych wampirzych książek w czarnych okładkach. O Rice nikt nie pytał. Ale to obserwacje tylko z jednej księgarni ^^

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja dopiero kończę lekturę "Wywiadu z wampirem" i już chcę więcej, więcej, więcej... Pierwsza książka z wampirami, którą czytam bez zgrzytania zębami. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń