poniedziałek, 2 sierpnia 2010

La Corda D'Oro

Wyobraźcie sobie, że chodzicie do szkoły, która jest podzielona na dwa oddziały – oddział zwykły i oddział muzyczny. I wy uczęszczacie do tego zwykłego oddziału, nie umiecie grać na niczym i raczej nie fascynujecie się muzyką.


Pewnego dnia, śpiesząc się do szkoły, wpadacie na elfa... Tak, tak, na elfa. Ot, mały ludek ze skrzydełkami. Identyczny jak ten posąg tuż przed waszą szkołą. Ale... Przecież elfy nie istnieją!

No cóż, wypadałoby zapytać o to same elfy. Ten, którego właśnie przed sobą widzicie, ma na imię Lili i jest dziko zachwycony tym, że wreszcie ktoś go widzi. Ale przecież elfy nie istnieją, więc szybko uciekacie przed swymi omamami, obiecując sobie nigdy więcej nie jeść za dużo czekolady na noc.

Tym czasem w szkole odbywa się konkurs muzyczny. Dość prestiżowa impreza dla tych z oddziału muzycznego. Ale was to nie interesuje, wy przecież nie macie z tym nic wspólnego. Do czasu... aż nagle głos wyczytujący nazwiska zakwalifikowanych do konkursu uczni, wymawia głośno i wyraźnie wasze nazwisko!A potem już wszystko staje się jasne, bo elf, który teoretycznie nie ma prawa istnienia, z roześmianą minką oświadcza wam, że to on sam osobiście wybrał was do tego konkursu, ponieważ macie ukryty talent muzyczny. Ofiaruje wam czarodziejskie skrzypce, na których może zagrać każdy, nawet ten, który nigdy nie trzymał żadnego instrumentu muzycznego w dłoni i... I teraz wybór należy do was. Czy wziąć udział w konkursie? Co byście zrobili?

Na tym magia w anime się kończy i zaczyna się opowieść o dość poważnych aspektach życia. Nie wiem jak wy, ale Kahoko zdecydowała się, że przystąpi do konkursu. Ta decyzja chwyciła ją za rękę i pokazała jej świat, który dotąd nie znała – świat muzyki, świat ludzi, którzy muzykę kochają, świat tych, którzy odnaleźli swoje powołanie, tych, którzy go szukają, oraz tych, którzy go znajdują.

To piękne anime (kreska jest niesamowita!) nasączone muzyką wielkich mistrzów. Pokazuje jak ważne jest znalezienie prawdziwego powołania i jak cudowne jest podążanie za nim. Ukazuje niesamowite postacie, z których żadna nie jest podobna do drugiej. No i przede wszystkim jest niesamowitym sposobem na zaprzyjaźnienie się z muzyką klasyczną. A dla tych, którzy już ją kochają, pokazuje muzykę z nieco innej strony.

Polecam to anime wszystkim bez wyjątku. I tym, którzy anime oglądają, i tym, którzy nigdy nie mieli z nim nic wspólnego. Zapewniam, że nie pożałujecie.



37 komentarzy:

  1. Wszystko co piękne ma swój początek w duszy człowieka.
    Zapowiada się ujmująca opowieść o odkrywaniu nieznanych Jej zakamarków przez tą jakże urodziwa dziewczynę o kasztanowych włosach,zapewne mająca także początek w czyjejś duszy patrząc na kreskę screenów.
    Na pewno wybiorę się w podróż po tym anime w najbliższym czasie.
    Dziękuję za kolejny cel mojej najbliższej wyprawy w tamte okolice :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niejedno anime zacząłem oglądać, ale tylko niektóre obejrzałem do końca. Skoro dużo z nich pod względem ilości odcinków dorównuje "Modzie na sukces"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Arnie, ze względu na bliską Ci tematykę, to anime jest dla Ciebie obowiązkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Molu książkowy, przeważnie anime mają 13, 26 odcinków. Są takie o ogromnej ilości jak Naruto itp. Ale to wyżej, które opisałam ma 25 ;) i w niczym 'Mody na sukces' nie przypomina. Wszelkie wątki romansowa, a raczej aluzje na nie, zostały zepchnięte na plan trzeci, a najważniejsza została tu muzyka.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ario, muszę przyznać, że mnie wysoce zaciekawiłaś (: W temacie japońskich kreskówek siedzę już kilka lat, o tym konkretnym anime też już słyszałam. Gdy pewnego razu postanowiłam obejrzeć coś z dobrą muzyką (nie przepadam za japońskim poprockiem), wybór padł na Nodame Cantabile. Nie zawiodłam się, chociaż szału też nie było ;)
    Jeśli chodzi o La Cordę cieszy mnie zwłaszcza to, co napisałaś o wątku romantycznym, który (moim zdaniem) jest zwykle najsłabszym elementem anime :P (może być też tak, że ja po prostu na słabe romansidła trafiam)
    Dziękuję za polecenie :)

    Pozdrawiam,
    Miranda (wcześniej jako "kawazcynamonem", ale odświeżyłam ostatnio profil na bloggerze - mniej problemów z zamieszczaniem komentarzy)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mirando, jak miło, że też siedzisz w tym wątku ^^ anime jest cudowne ;)
    Nodame Contabile próbowałam oglądać, ale po 3 odcinkach stwierdziłam, że więcej tam brudnych naczyć i rozczochranych włosów niż muzyki. A w La Cordzie jest inaczej. Po obejrzeniu tego anime zebrałam większość utworów klasycznych, które tam brzmiały, i łączna liczba wyniosła ponad 50 ;)

    Co do wątku romansowego, to tam go prawie nie było. Było czasem wrażenie, że lada chwila coś ma się stać między kimś tam a kimś, ale nigdy do niczego nie doszło i wszystko było zepchnięte na plan trzeci, co naprawde dodaje temu anime ogromny plus.

    Jeżeli chcesz, by Ci poradzić jakieś dostojne anime o normalnym wątku romansowym, to pisz ;) znam parę takich ;)

    Pozdrawiem cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę się tutaj rozpisywać? Nie będzie to chyba zbyt duży off-topic ;)

    Hje, ładnie podsumowałaś Nodame xD W sumie faktycznie, w początkowych odcinkach bardziej chodzi o relacje między bohaterami niż o samą muzykę. Potem w grę (!) wchodzi jeszcze zabawa z całą orkiestrą, jakieś konkursy... W każdym razie oglądało się fajnie, ale to tyle. No, może jeszcze to, że główny bohater był całkiem całkiem, choć jak na moje gusta wciąż za mało "wredny" (czyt.: inteligentny, bystry i przy tym złośliwy, ale oczywiście gdzieś tam w środku mięciutki i w ogóle ;) takiego znalazłam ostatnio w Kaichou-wa Maid-sama).

    Na polecanki jak najbardziej się piszę :) Z romansideł, które mi się podobały, mogę wskazać zdecydowanie Lovely Complex. Poza tym... eee... No w sumie to chyba tyle. Najbardziej zależy mi na ciekawych postaciach - żeby panna nie była jakoś niemożliwie naiwna i niewinna, a chłopak zahukany / chorobliwie nieśmiały.
    I co Ty na to powiesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że możesz się tu rozpisywać ;) To jest wskazane i o off-topie nie ma mowy ^^

    Też oglądasz Kaichou-wa Maid-sama? :P Urocze i niesamowicie zabawne, prawda? :P

    Lovely Complex oglądałam, powalił mnie swoim poczuciem humoru ^^ To jest coś :P

    Ciekawe postacie, tak? ;) Hmm... Do tego, o co prosisz pasuje mi:

    Toradora - z początku zdawałoby się urocza komendyjka, ale po jakimś czasie zaczyna dotykać bardzo poważnych kwestii i sięga do głębi uczuć. Daje do myślenia.

    Ef - Tale od Memories/Melodies - dwa sezony. Mocne anime i niezwykle głębokie. Z takich, które się ogląda raz, jest się pod ogromnym wrażeniem, ale po raz drugi nie ma odwagi się wrócić.

    Kimi ni Todoke - zdawałoby się, że nic nadzwyczajnego, lecz ma tak ogromnie wciągający klimat, że nie sposób się od tego oderwać. I wraca wiara w dobrych ludzi.

    Itazura na Kiss - to anime z początku może się zdawać standardowe i nieciekawe, ale po paru odcinkach... Łamie stereotypy i schematy, opowiadając o tym, co dzieje się po tem jak bohaterzy zaczynają żyć razem długo i szczęśliwie ;)

    Hanasekeru Seishounen - to jest coś! Zabawne, wciągające i ładni panowie ^^

    Kaze no Stigma - jeżeli lubisz fantasy ;) Mi się bardzo podobało :)

    Spice and wolf - klasyka jak dla mnie. Piękne anime i bardzo pomysłowe.

    Saiunkoku Monogatari - kostiumowe, że tak to nazwę ;) czyli nie współcześnie rzecz mam miejsce ^^ Ale główna bohaterka jest świetna, organizatorka i choleryczka ;)


    Tyle na dziś ;) Słodkich snów :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro mogę, to chętnie się rozpiszę (:

    Maid-sama jest... nie spodziewałam się, że to napiszę... świetne! Ileż ja animców próbowałam oglądać, w których główny bohater jest totalną ofiarą, albo najzwyklejszym szarakiem, totalnie nudnym. A tutaj? Kurcze, Usui jest kapitalnym bohaterem. Dokładnie takim filmowym typem, jaki uwielbiam. Odstawia przepiękne akcje i rzuca uroczymi tekstami. Dla niego samego warto oglądać. Panna też nie jest zła, lubię ją przede wszystkim za determinację. Plus, jak piszesz, jest sporo bardzo sympatycznego humoru. Ostatni odcinek (18) mnie rozłożył (ah, ci kelnerzy...).

    To teraz co do Twoich propozycji:
    - Toradora – nadgryzłam. Nie znoszę bohaterek takich jak Taiga, które dużo krzyczą i biją (nie)winne osoby :P Chociaż z dwojga złego wolę taką, niż jakąś totalnie nieporadną panienkę (vide: praktycznie cały zastęp Clannada).
    - Ef – o widzisz, tego nie znam. Chętnie spróbuję :)
    - Kimi ni Todoke – dobrnęłam do połowy serii. Nie powiem, oglądało się nawet przyjemnie, ale po tych kilkunastu odcinkach totalny brak pewności siebie głównej bohaterki i sytuacje, w których niedopowiedzenie stanowiło o dalszym rozwoju wypadków zaczęły mnie męczyć.
    - Itazura – łamie stereotypy? To brzmi zaiste ciekawie. Wrzucam do kolejki ^^
    - Hanasakeru – no ba, dla tego zastępu facetów obejrzałam pierwszy odcinek. W sumie to nawet nie pamiętam, czemu nie oglądałam dalej. Hmm... Cóż, dzięki za przypomnienie, poprawię się ;)
    - Kaze no Stigma – widziałam ^^ Pomimo totalnie wkurzającej panny oglądało się fajnie. Za te oczyska głównego bohatera... Echem, no :D
    - Spice & Wolf – ha, jeden z moich ulubieńców :) Obie serie. Wyborne połączenie ekonomii, fantasy i lekkiego romansu. Zresztą – przyjrzyj się kogo mam w avatarze ;) Horo jest zdecydowanie jedną z ulubionych animewanych postaci żeńskich. Zaraz obok Revi z Black Lagoon, Haruhi Suzumiyi i... no właśnie, Haruhi z Ouran Host Club – widziałaś? :>
    - Saiunkoku – też dawno dawno temu to nadgryzłam, nawet kilka odcinków. Nie mam pojęcia, czemu na tym się skończyło, bo jeśli dobrze pamiętam to mi się podobało. Huh. Też do nadrobienia :)

    Miłego dnia (:

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja wielka Trójca Anime, bo i ja liznęłam troszku tego nurtu: Hellsing, Cowboy Bebop i Spirited Away ;]

    Pozdrawiam cieplutko :) :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mirando, podobają mi się nasze wspólne gusta ;)

    Maid-sama jest naprawdę dobre. Z początku oglądałam to z dużym sceptycyzmem. Bo kawiarnia ala pokojówki? Japończycy to mają w głowie. Ale z czasem Usui się rozkręcił i już się czeka na każdy odcunek z niecierpliwością. W letnim zesonie to stanowczo najlepsze anime!(a co z letnieho jeszcze oglądasz? Ookami-san? Shiki?)
    Wiesz, mi się wydaje, że cały urok Usui'a polega na jego pewności i stałości wobec Misaki. On wie czego chce i przy tym nie rzuca się na nią z łapami (no prócz sceny na dachu, kiedy spadło zdjęcie xD A ten jego zlatający kapeć to było mega coś xD!), jest spokojny i opanowany, a do tego pojawia się zawsze, kiedy Misaki go potrzebuje (mój najlepszy moment w tym anime, to kiedy przewodniczący innej szkoły dobierał się do Misaki, a tuż po tym jak ona cicho wypowiedziałą imie Usui'a, ten wpadł do pokoju jak smok xD Jego kwestia 'wołałaś mnie' oglądałam chyba 5 razy xD). No cóż, Usui to mężczyzna idealny :P
    A odcinek 18.... Lol :P Dziewczyno, ja zbierałam szczękę z podłogi po końcówce. Misaki ma nierówno pod sufitem przez te swoje ambicje, ale najbardziej jestem ciekawa wrażeń Usui'a :P

    Toradora - Nie podobała Ci się Taiga? Ja byłam nią zachwycona ;) Poza tym pod koniec, gdy bardziej się pogłębił jej wątek, okazało się, że wcale nie jest aż tak bojowa.

    Ef - to jest coś, miłość, dramat, życie, cierpienie. Balansuje na granicy ludzkich uczuć. Nie pamiętam, bym przy czymkolwiek płakała tak bardzo.

    Kimi - no cóż, bohaterka jest taka sama aż do końca. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu takie anime przypadłoby do gustu, nie ma wielkich ekscesów, bohaterzy prawie się nie zmieniają. Ale mnie urzekła atmosfera ^^ A może byłam po prostu w takim stanie, że potrzebowałam czegoś takiego. Prawdziwe wyciszenie się.

    Itazura - toż to jest najlepsze romansidło anime jakie ogładałam! Nie zraź się pierwszaymi odcinkami ;) Nie pożałujesz :P Ja wszystkie odcinki obejrzałam w ciągu jednej doby :P To było moje pierwsze romansidło, bo wcześniej stroniłam od tego typu anime (ogólnie stronię od wątku romansowego na pierwszym planie czy to w filmach, czy to w książkach, bo zwykle pachnie tandetą. Shakespeare umarł, któż teraz pisze tak jak on...?), ale Itazura przekonało mnie, że Japończycy tworzą niebanalne opowieści o ludzkiej miłości, choć na pierwszy rzut oka wydawać się może inaczej.

    Hanasekeru - chyba wiem, czemu nie obejrzałaś całości. Bo w Polsce strasznie się wlekli z dodawaniem odcinków, ja obejrzałam wszystko na rosyjskich stronach.

    Kaze - o tak, główna bohaterka wkurzała, ale na jej tle facet wypadł świetnie :P

    S&W - noooo! Siostro! To jest to! Anime z dużej litery ;) Faktycznie, masz Horo w avatarze ^^ Nie poznałąm jej :P

    Ouran - Ha! Oczywiście, że oglądałam :P Niesamowite to anime było, śmiałam się aż do łez :P Opis tego anime zupełnie mnie odrzucił, nie miałąm zamiau oglądać czegoś takiego, ale kiedy zaczęłam z zrozumiałąm o co tam chodzi, nie mogłam się oderwać :P

    Saiunkoku - też bardzo ślimaczo pojawiało się na Polskich stronach. Moim zdaniem troszke za bardzo przeciągnęli akcję, mogliby skrócić ;) Ale nadrób koniecznie :) No i mam nadzieję, na jakieś recenzje ;)

    Pozdrawiam cieplutko! Bardzo miło mi się z Tobą piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anhelli! Ty też?! Lubię Cię jeszcze bardziej :P

    Spirited Away też oglądałam (pozostałych tytułów niestety nie, piękne anime, dziwne, symboliczne i dające do myślenia.A łzy spadające do góry to było po prostu arcydzieło...

    OdpowiedzUsuń
  13. Noo, robi się coraz ciekawiej tutaj :D Ale po kolei, co byśmy się nie pogubiły...

    Z początku to w ogóle nie miałam zamiaru ruszać Maid-sama (jakkolwiek podejrzanie to brzmi :P). Spróbowałam dopiero wtedy, gdy wyszło już jakieś 7 odcinków, a znajomi panowie się tymże anime zachwycali. I to nie tylko humorem i główną panną, ale też głównym biszem (chłopem w sensie)! Zaintrygowało mnie, kim musi być główny bohater anime, school-life przecież, żeby zasłużyć sobie na szacun męskiego grona widzów. Już wiem :D Nie mogę się z Tobą nie zgodzić – ta pewność siebie Usui po prostu od niego emanuje. To jego rewelacyjne, totalne olewactwo wszystkiego innego, bo przecież co go obchodzi, co sobie inni pomyślą. Te sceny, które przywołałaś – fenomenalne :) Osobiście praktycznie spadłam z krzesła, gdy Usui, chcąc poprawić samopoczucie Misy po pocałunku na dachu, wziął i pocałował tego chłopaka z rady szkolnej. Miny zgromadzonych i ten absolutny brak jakiegokolwiek przejęcia w wykonaniu Usui były epickie. Oj, dawno się tak nie śmiałam :D Także dzięki tej pewności siebie, no i swoich uczuć, Usui nie odstawia za każdym razem akcji pt „o mój boże spojrzała na mnie co ja mam zrobić ah rumienię się”. Najlepiej pokazał to właśnie w 18 odcinku. Tu też się dziko śmiałam, jak zgrabnie skomentował sytuację „hmm... płaaasko” xD Smaczku temu wszystkiemu dodaje jeszcze fakt, że właściwie nic o Usui nie wiemy. Piję w tym momencie do sceny, w której stał zamyślony w puszystym szlafroczku w wielkim pustym apartamencie. Jedna wielka zagadka, która zawsze znajdzie się w pobliżu, gdy trzeba pomóc ukochanej. A potem jeszcze rzuci sarkastyczny komentarz. Ech :D

    Łosz się rozpisałam o chłopie... Ale cóż, zasiałaś ziarno Ario, teraz zbieraj plony ;)

    Jeszcze co do propozycji. Nie lubię bohaterek, które wrzeszczą bez powodu :P Dlatego ani Taiga, ani panna z Kaze no Stigma, ani taka na przykład Zero (z Zero no Tsukaima) mi nie przypadły do gustu. Nie na tyle, żeby je polubić, nawet nie na tyle, żeby zgrabnie zignorować ich obecność. Kaze no Stigma miało fajnego głównego bisza, co rewanżowało obecność irytującej przeszkadzajki, ale z innymi anime już było gorzej. Przynajmniej tak wywnioskowałam po paru odcinkach, oczywiście mogę się mylić :]
    Ciekawie wygląda na tym tle Kimi ni Todoke – Sawako jest totalnym przeciwieństwem tych dziewczyn, i zalicza się tym samym do drugiego typu, którego nie mam ochoty oglądać. Czyli małe, zahukane w sobie paniątko. Jasne, że anime miało klimacik, przyznaję bez bicia. Po prostu zbyt szybko mnie takie postaci nudzą, i jakoś nie mogę się przejąć ich dalszymi losami. Jak dla mnie musi się coś dziać :] (Tutaj warto nadmienić, że obejrzałam calutkie Lucky Star – anime, w którym praktycznie NIC się nie dzieje, tylko sobie dziewczynki gadają. Obejrzałam, ba! uwielbiam. Ale to już wina mojego dość pogiętego poczucia humoru ;) )

    [Jakieś błędy mi wyskakują, chyba komentarz za długi... No nic, się podzieli :]

    OdpowiedzUsuń
  14. [część druga, chwilowo ostatnia ;)]

    Jeśli zaś chodzi o Spice & Wolf, to cieszę się, żeśmy się dogadały :D

    Co do sezonu letniego ogólnie. Próbowałam oglądać Highschool of the Dead, ale wybitnie jednostronny fanserwis mnie odrzucił (o, kolejne co jest fajne w Maid-sama: fanserwis dla obu grup widzów. Panowie dostają dziewczyny w ślicznych, a czasem też skąpych strojach, a nam się trafia zabójcze spojrzenie spod grzywki Usui, on sam pod krawatem lub w rozchełstanej koszulinie ;) ). Od Ookami wiało na kilometr Toradorą, więc też podziękowałam po pierwszym odcinku. Shiki – po pierwszym odcinku takie sobie, ale mam zamiar jeszcze dać szansę. Occult Academy wypadło całkiem nieźle, dość zabawne i z dzikimi pomysłami. Tak naprawdę oglądam tylko jedną letnią serię – Kuroshitsuji II :) Uwielbiam Sebastiana, bawiłam się setnie przy pierwszej serii (pal sześć kulawą fabułę, dla tych postaci i ich szalonych pomysłów mogę oglądać), i póki co druga seria też trzyma „poziom” :]

    Uff, rozpisałam się na razie wystarczająco, ale rzeknij słowo Ario, a więcej niż chętnie zacznę nawijać o moim absolutnym ulubieńcu wśród anime, czyli o Ouranie :D A może jeszcze o Baccano – znasz?

    I jeszcze słówko do Anhelli – czyż Miyazaki nie jest czarodziejem? (: Uwielbiam praktycznie każdy jego film, jaki widziałam. Spirited jest piękny, Hauru jest piękny, Mononoke jest... no, nie piękne, ale świetne ;) Hellsing to zupełnie inna bajka – właściwie moje pierwsze anime, więc mam do niego sentyment. No i ma chyba najlepszą animewaną postać wampira ever :]

    OdpowiedzUsuń
  15. OOo tak, to są komentarze! ;P Lubie zbierać takie plony xD (mogą być nawet większe :p)

    Mirando, czytając Twoje wrażenie po Maid-sama płakałam ze śmiechu :P To anime ma ten urok, że wystarczy przypomnieć sobie parę jego scen, a zły humor nie ma szans ;)
    A co do pocałunku Usuia i Misaki (jak całował chłopaka, pojawił się kwadracik-cenzura -> myślałam, że umrę ze śniechu:P), nic tylko pogratulować twórcom anime, że nie poszli wg schematu: pierwszy pocałunek = miłość na zawsze. Pocałunek był, wyznanie było, Misaki nie potrafiła sobie z tym poradzić, więc Usui po prostu pocałował faceta (xD!) zamiast biegać za panną i oczekiwać jej odpowiedzi itp. Chwyt jest genialny. Można się u Usuia pouczyć trochę, że nie zawsze trzeba naciskać po zrobieniu pierwszego kroku.
    Poza świetnym poczuciem humoru i wyjątkowymi postaciami, to anime dotyka wielu aspektów psychologicznych. Życie i postępowanie Misaki jest zrozumiałe, ale Usui... Czemu wybrał Misaki właśnie? Czyżby tylko przez to, że jako jedyna dziewczyna z całej szkoły miałą go gdzieś? No i ta scena w szlafroczku i pustym mieszkanku. Ach! Intryguje! To anime mogłoby mieć ze 100 odcinków :P

    Ja z letniego oglądam Shiki i już od pierwszego odcinka wiedziałam, że będę czekała na każdy następny. Lubię wampirki :P
    Oglądałaś Rycerza wampira?

    I oczywiście Ookami, jako wierna fanka Toradory (swoją drogą mój brat właśnie zaczął swoją przygodę z anime właśnie od Toradory ;) zgadnij, kto mu ją polecił:P). Ookami z początku mnie zawiodła, lecz teraz będąc na 6 odcinku pieję z zachwytu ^^ Właśnie to lubię w anime - niby banał, lecz jakże głęboki.

    Kuroshitsuji nie oglądałam, ale wszędzie słyszę, że to świetne anime, więc pewnie niedługo się skuszę :P

    Baccano też nie znam, może coś więcej o nim? ^^

    Hauru - to jest coś! Miyazaki ma tak olbrzymi talent, że chylę przed nim czoło.

    Ach, jak to dobrze pogadać z kimś o anime ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Hehe, ja się dopiero rozkręcam :D O anime z przyjemnością mogę gadać / pisać (:

    Podoba mi się w Maid-sama też to, że anime potrafi zaskoczyć. Pierwszą wielką zaskoczką był ów pocałunek na dachu. WTF? Piąty odcinek a on ją już całuje?! Szlag trafił wszelkie schematy romansideł :D Usui w ogóle ma fenomenalne sposoby na odwrócenie uwagi / zdezorientowanie przeciwnika. Niespodziewany buziak w niespodziewanym miejscu (tak tak, odcinek 16 i Misaki w fartuchu na plaży), próba zmolestowania Aoia („tyyyy od początku wiedziałeś że to facet!” *wymowne milczenie Usuia* xD)...
    Oglądam te –naście odcinków myśląc, że już nic mnie nie zaskoczy, a potem przychodzi taki chociażby 18 odcinek i kolejne zdziwienie (: Tylko potem, po wszystkim, trochę smutno się robi, jak pokazują Usuia schowanego gdzieś w kącie (Misaki kurde nie docenia tego, co ma :P chociaż powolutku, powolutku chyba zaczyna się orientować). Jego umiejętność robienia dobrej miny do złej gry jest wręcz podejrzana, ale póki co nic nam twórcy dranie nie chcą powiedzieć. Zresztą, może to i lepiej, tajemniczy Usui jest na tyle fajną postacią, że spokojnie może pociągnąć anime nawet dalej, niż do 26 odcinka. Zawsze można mieć nadzieję na drugą serię :)

    Z Kuroshitsuji sprawa wygląda tak: fabuła jest taka sobie, a czasami wręcz żenua na kółkach, ale jest Sebastian. Sebastian może wszystko. Dokładnie wszystko. Bo jest lokajem i przy okazji też demonem. Dlaczego – to na razie nieistotne. Zresztą, jeśli masz ochotę to zapraszam do przeczytania owocu mojej jednorazowej współpracy z Tanunki, jakim jest recenzja Kuroshitsuji właśnie http://anime.tanuki.pl/strony/anime/1373-kuroshitsuji/rec/1428

    Ciąg dalszy nastąpi za momencik...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wampiry też lubię, tylko coś ostatnio strasznie trudno znaleźć dobry film / serial / anime / książkę o tej tematyce :P Hellsinga polecam, chyba najlepsze anime o wampirach, jakie widziałam. No, i jeszcze Vampire Hunter D: Bloodlust. Natomiast co do Vampire Knight... Owszem, widziałam. Oba sezony. Szczerze nie wiem czemu, chyba dla ładnej kreski to oglądałam, bo Yuuki miałam ochotę zrobić krzywdę, a panowie byli tacy sobie... Chociaż nie powiem, uśmiałam się niemożebnie, tylko raczej nie z tych momentów, z których według twórców powinnam ;)

    Baccano moim zdaniem najlepiej oglądać nie wiedząc o nim nic :D Ale na zachętę zostawię strzępki informacji: Ameryka, lata 30 zeszłego wieku, gangsterzy, strzelaniny, pościgi, stare auta, dalekobieżny pociąg z niesamowitymi gośćmi, nieśmiertelni, jakieś 20 „głównych” postaci, z których każda (serio, każda) ma swój mocno zarysowany i oryginalny charakter, śliczna kreska, dynamiczna animacja, chyba najlepsza muzyka jaką słyszałam w anime, intrygująca fabuła (której jeszcze pomaga specyficzne jej prowadzenie – nie do końca chronologicznie, na kilku płaszczyznach jednocześnie, dlatego najlepiej sobie zrobić maraton, to raptem 13 odcinków + 3 specjalne). Tuż obok Ourana, mój zdecydowany ulubieniec :)

    Miyazaki jest mistrzem, tyle w tym temacie ;) Ech, na Hauru się nawet do kina swego czasu wybrałam, zawyżałam średnią wiekową na seansie :P A potem obejrzałam jeszcze raz po japońsku (swoją szosą, zwracasz uwagę na głosy w anime? Ja mam kilku ulubionych aktorów, których głosy rozpoznam prawie wszędzie (: ), a potem jeszcze raz po angielsku – Christian Bale jako Hauru, tego nie mogłam odpuścić :] Do nadrobienia mam jeszcze kilka starszych produkcji pana Miyazaki, no i najnowszą – Ponyo. Już się cieszę na seans :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubie Cię ;P

    Tak, w Maid-sama właśnie ta nieprzewidywalność jest najwspnaialsza. Muszę koniecznie przeczytać mangę ^^ A tym czasem spieszę do 19 odcinka ;P

    Co do Usuia... Chyba wolę go takiego tajemniczego, kto wie, co tam wyjdzie w jego przyszłości i czy go nie przyćmi ;P ale szkoda mi, że tylko 26 odcinków będzie. Trzeba się domagać 2 sezonu;P

    Czyli wpisuję Kuroshitsuj na listę ;P Wiedziałam, że to anime mnie w końcu dopadnie ;P

    Co do wampirow. W Rycerzu to właśnie kreska jest najlepsza, poza tym chyba jedynie na przełomie pierwszego i drugiego sezonu oglądałam z zapartym tchem. No bo ja nie wpadłam na to, że to jego siostra jest! ;P
    Dziękuję za tytuły, zajrzę do tych anime, nie widziałam żadnego ^^ Do Baccano też zajrzę ;P Kiedy ja będę spać, he? xD

    A Miyazaki.. ach!
    Nie, jakoś nie zwracam uwagi na głos, zwykle oglądam wszystko po japońsku z napisami ;) a Ponyo jeszcze nie widziałam. Nawet nie słyszałam, o zgrozo!

    OdpowiedzUsuń
  19. :D W takim razie będę tu często wracać ;)

    Na Baccano wystarczy jedna zarwana noc (: Zresztą, po co spać, skoro można tyle innych ciekawszych rzeczy robić? :P

    I jak wrażenia po 19 odcinku Maid-sama? Bo ja bym rzekła, iż Usui znowu przeszedł samego siebie... :>

    OdpowiedzUsuń
  20. Miradooooo! Ty było takie piękne jak on grał na skrzypcach! I jak on ją uratował! (myślałam, że się nieźle Misaki glebnie!), i jak ona do domu do niego przyszła!
    Nigdy przenigdy nie potrafię przewidzieć, co tam się stanie! Zero schematu! Kocham ich! ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Cóż mogę rzec Ario, zgadzam się z Tobą w zupełności :D
    Misaki sama całkiem nieźle podsumowała Usuia tym "how perfect ARE you?" ;) Skąd on skubany się zna na nakrywaniu do stołu? I jak on pięknie gada! A te skrzypce to już było ukoronowanie wszystkiego - tak, jestem najbardziej zajebistym facetem jaki chodzi po ziemi, pogódźcie się z tym xD Pozwolę sobie jeszcze nadmienić, iż tegoodcinkowy Usui w roli butlera zachowywał się niemalże jak Sebastian z Kuroshitsuji (Sebby jest znany z tego, że cokolwiek robi, robi to absolutnie perfekcyjnie, z uśmiechem na twarzy i tekstem "kimże byłbym, gdybym nie potrafił wykonać tak prostego zadania" :] ).
    I jak pięknie grał zranionego bisza, który absolutnie nie może się poddać, bo przecież to dla jego ukochanej... A ta zaskoczona mina Usuia, jak Misaki znalazła go w apartamecie? I te jego okularki! A scena z rozpinaniem guzików... Ech, nie ma to jak dobra dawka śmiechu (:

    W związku ze wszystkim powyższym - miłych snów życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. To anime to ja muszę sobie oglądać przed snem, by ciąg dalszy mi się śnił ;P
    I wiesz co? To jest okrutne, że trzeba czekać cały tydzień na kolejny odcinek -.-

    A mam pytanie. Widziałaś może anime Fruits Basket? Właśnie jestem na 20 odcinku. Wczoraj w nocy oglądając, omal nie zjadłam poduszki ze śmiechu. I muszę nadmienić, że mimo iż jest to komedia, to czasami łzy stają w oczach.

    Miłej niedzieli życzę!

    OdpowiedzUsuń
  23. Owszem, okrutne, ale jakież przy tym emocjonujące... ;) A do snu polecam Natsume Yuujinchou - przesympatyczne anime o chłopcu, który widzi demony (w wielkim skrócie). No i ma kota. Takiego kota, że hej :] Bardzo miło się ogląda, nie brakuje śmiechu i wzruszeń, genialnie uspokaja po ciężkim dniu.

    Droga Ario, jako koneserka animewanych biszów nie mogę nie znać takiego wybornego biszfestu, jakim jest Furuba (: Absolutnie kjutny szczur, uroczy na swój sposób wąż, zabawna krowa, przemiły pies, rozbrajający konik morski... No i gwóźdź programu, czyli Kyo :D Zresztą, nic już nie mówię, pogadamy jak obejrzysz do końca :>

    OdpowiedzUsuń
  24. Aaaaaa znasz! Jak Ty jesteś super!
    Wąż! Wąż jest epicki xD A jego szkolne życie! Myślałąm, że umrę ze śmiechu, gdy opowiadał o tym, co wyrabiał jako przewodnicząc. A jego teksty z psem... Japończycy mają tak pokręcony humor, że wpros nie wytrzymuję z zachwytu ^^

    No i Kyo... Ach! Kocham koty, a takie koty jak on wprost uwielbiam.
    Muszę napisać recenzje tego anime xD

    Nie ma tam nikogo, kogo bym nie lubiła ;P

    Koniecznie rzucę okiem na Natsume Yuujinchou ;) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Napisz recenzję, napisz, masz moje błogosławieństwo ;) Poczekam zatem z resztą zachwytów do tego czasu. Hmm, a może sobie obejrzę FB raz jeszcze? Oglądałam to prawie 3 lata temu, podczas pierwszego studenckiego miesiąca w Krakowie, przyczajona gdzieś w kącie mieszkania kuzynki, na jakimś starym laptopie, który miał chyba tylko sapera i Windows Media Player :P Tak, zdecydowanie warto będzie sobie chociaż parę odcinków przypomnieć (:

    PS. Wrócę tu przy okazji 20 odcinka Maid-sama, mogę, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Skończyłam! Cudowne! Ale! -.- Mam uraz do końcówki. Dlaczego tak oni to skończyli! [z wagi na czytelników, którzy nie oglądali, nie będę wypunktowywać tu moich żali] Ale Ty, Mirando, pewne wiesz, o co mi chodzi. Mam uraz, napisanie recenzji zostaje zawieszony ;P Muszę się z tym urazem pogodzić bądź znaleźć gdzieś sezon drugi ;)

    A tak! Umawiamy się tu po 20 odcinku Misaki i Usui'a xD

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiem, oj wiem, i łączę się w marudzeniu... Ale mimo wszystko scena z kociskiem na nóżce była rozbrajająca (: Jak Ci mało, to śmiało bierz się za mangę - anime nie trzymało się jej bardzo dokładnie :>
    Taaa, zawieszaj pisanie, jeszcze się okaże, że Cię ubiegnę w napisaniu recenzji ;) Narobiła smaka a teraz tak zostawia... Nieładnie :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Co tam na nóżce! Jak wróciła go niosąc! Ach! Mimo końcówki anime jest niesamowite... Choć brakowało mi jednak by Honda (przez pierwsze trzy odcinki nabijałam się z jej imienia xD Tak, wiem, wstyd mi ;P) bardziej się zdecydowała kogo lubi xD
    Znasz jakieś podobne anime? ;P

    A manga ma bardziej godny koniec? ;>

    Ha! A pisz recenzje ;P Chętnie poczytam, oj chętnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  29. A gdzie tam by się zdecydowała, ona przecież taka dobra miła i w ogóle, gdyby jednemu powiedziała "spadaj" to byłoby mu przykro :P Dobra, śmieję się (ba, z jej imienia też, a jak xD), ale też nie przepadam za takim wybitnym niezdecydowaniem, czy to głównych bohaterów czy też ogólnie fabuły (otwarte zakończenie swoją drogą, ale kurde, jakiegoś filmika strzelić i zakończyć historię by wypadało!). [A Kyo i Yukiego to m(iał)am ochotę porwać i schować sobie w szafie, o! (: ]

    Jeśli chcesz wiedzieć, czy koniec mangi godny, to pozwól, że powołam się na moją informatorkę w osobie Szyszki ;) Osobiście przeczytałam na razie tylko pierwszy tomik (czekam aż będę miała parę stów na zbyciu i zapoluję na wszystkie tomiki w wersji do macania, znaczy papierowej ^^). Z tego, co mi mówiła pamiętam, że zakończenie mangi było bardziej jednoznaczne, niż animca :> Skusiłam? ;)

    A napiszę recenzję! A co! Nie zaszkodzi na blogu pogadać czasem o bajkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. A, pytałaś o coś podobnego... Hmmm... No najbardziej to pasuje tu Ouran :D Poza tym, wśród tych anime, które oglądałam, to ciężko mi znaleźć coś w deseń FB. Niewiele takich fajnych animców zrobiono, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Największy problem w tym anime - który jest lepszy, kot czy mysz xD Nie mam pojecia ;P Chyba tak jak Honda wolałabym mieć obojga ;P

    Skusiłaś na tę mangę ^^ Ciekawe czy jest w wersji online...

    Ourana widziałam ^^ La Corda jest podobne, ale też widziałam ;P

    No! To czekam na recenzje i zacieram oczy do czytania ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Kot wygrywa charakterkiem, ale mysz jest rozbrajająco kjutny... Zdecydowanie nie można się zdecydować ;)
    Manga jest na tyle rozchwytywana, że powinnaś bez problemu ją znaleźć online ^^

    Właśnie jedyne tytuły, które mi przychodzą na myśl to te, które już wiem, że widziałaś - Ouran, Lovely Complex, Kimi ni Todoke... Jak coś jeszcze wymyślę, to dam znać :]

    OdpowiedzUsuń
  33. O to poszukam ;)

    No... widziałam wszystko łyyyy. Chce człowiek anime obejrzeć, a nie ma xD

    OdpowiedzUsuń
  34. No proszę, o anime xD Świetnie xD
    "La Corda D'Oro" - nie oglądałam, ale po zdjęciach widzę, że kreska piękna <3 aż się chyba skuszę i obejrzę xD

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  35. Owarinaiyume, a jak, bez anime świat by nie istniał ;)
    Skuś się, skuś, kreska jest naprawdę udana ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. To wygląda bardzo obiecująco... :-) Właśnie szukam czegoś nowego-fajnego do oglądania.

    Ja zrobiłam osobny blog na recenzje anime i właściwie nie wiem, czy to dobry był pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja tez bardzo lubię anime, to mój ulubiony styl wraz z post - i impresjonizmem, moja przyjaciółka to otaku, więc troche w tym siedzę. Jka skończę Kuroshitsuji,

    OdpowiedzUsuń