wtorek, 10 sierpnia 2010

Księżyc nad San Andres – Alberto Manzi


Jeżeli sępowi wyrwać dziób i szpony,
nic z niego nie zostanie.
Jeśli człowiekowi wyrwać oczy, język,
ręce i nogi,
pozostanie on nadal człowiekiem.
Jedynie, gdy zostaje sam, człowiek
przestaje być człowiekiem.

Quiche – przysłowie

Niesamowicie obrazowa opowieść o niewolnictwie w Ameryce Łacińskiej. Z Alberto Manzi spotkałam się po raz pierwszy i zaczynając czytać, szczerze powiedziawszy, nie spodziewałam się po tej książce niczego. Jednak po pierwszym akapicie całym mój pokój zalała magia. I nie sposób było się oderwać od tej książki, nim się ją nie skończyło.

Pokazuje świat zupełnie inny, niż ten, który mamy. A i niewolnictwo jest tu zobrazowane w innym świetle. Jest to historia o rozwoju myśli człowieka. O tym jak umysł ludzki powoli dorasta do powiedzenia sobie, że pragnie szacunku.

Porusza też pokora ludzi. Sposób, w jaki przejmują swój los, zdziwiłby nie jednego z nas. Wiecznie narzekamy na swoje życie, choć zawsze na stole mamy jedzenie, na nogach obuwie, a nasze łóżka są mięciutkie. Ci ludzie nie mieli dosłownie nic, a mimo to akceptowali swoje życie. Akceptowali nawet swoją śmierć, czekali na nią i cieszyli się umierając.

Jak na dłoni widać też zmieszanie chrześcijaństwa z pogaństwem. Nieważne jak dobrzy są księża, jak przekonująco mówili i jak chętnie lud szedł do kościoła, nadal ich własna wiara była obecna w ich życiu. Wszystko zmieszało się i dopełniło.

‘W wiosce San Andres, w dobrach szlachetnego seniora do Josego, nikt nie przypomina sobie, dlaczego za każdym razem, gdy księżyc w pełni oświetla ostatnią lepiankę wioski, wszyscy chłopi, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, wstają i szepczą: ‘Amen’.
Nie pamiętają tego również ani sam don Jose, ani jego dwudziestu nadzorców. A być może tylko wolą nie pamiętać? Gdy natomiast ktoś pyta, o co właściwi chodzi, potrząsają głowami i wzdychają:
- To wioska locos, wioska szaleńców.
Właśnie ci ‘szaleńcy’, gdy ostatnią lepiankę oświetla księżyc, mimo zmęczenia zwalającego ich z nóg i senności otępiającej umysły, stoją w milczeniu. Wydaje im się, że w tej chwili nawet psy przestają szczekać. I chociaż nikt nie przysiągłby, że tak się dzieje, wierzą w to, gdyż przez chwilę czują na sobie jakby ciężar księżycowego światła.’

Cóż dodać? Polecam wszystkim.

_______________________________________
Wszystkie cytaty pochodzą z 'Księżyc nas San Andres' Alberto Manzi, Warszawa 1979

4 komentarze:

  1. To przysłowie na wstępie jest niesamowite. Zawiera całą istotę człowieczeństwa...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Inez, dokładnie. To motto tej książki. Jest wprost idealne.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie, nawet bardzo. Poszukam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet sobie nie wyobrażasz jaka będę szczęśliwa, jeżeli przeczytasz tę książkę ;)

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń