niedziela, 8 sierpnia 2010

Czwartki pani Julii – Piero Chiara

Wiele jest książek o kawie, o jej rodzajach, sposobach parzenia i różnych ciekawych przepisach. A są książki, w których kawa nie jest wspomniana ani razu, a mimo to książki te kawą pachną. Do tych książek zalicza się „Czwartki pani Julii”.

Włoski kryminał o dość zaskakującym zakończeniu. Trafiłam na tę książkę zupełnie przez przypadek. Po prostu pewnego dnia nagle uświadomiłam sobie, że prócz Umberto Eco nie czytałam nic z literatury włoskiej. Skandal, nieprawdaż? Nie wiem czemu, ale w mojej świadomości włoscy autorzy są mistrzami tworzenia atmosfery. Skąd mi się takie przeświadczenie wzięło, nie mam pojęcia. W każdym razie przekopałam pół internetu, spałaszowałam blogi, mające zakładkę 'literatura włoska' i wyruszyłam do biblioteki z ogromną listą włoskich autorów, którzy mnie zaintrygowali. Jakież było moje zdziwienie, gdy na miejscu okazało się, że nie mają ani jednego dzieła! Jednak są ludzie wspaniali, są jeszcze lepsi, a tuż nad nimi jest moja pani bibliotekarka. Która w przeciągu dwóch minut nazbierała mi pokaźny stosik włoskiej literatury, śmiejąc się pod nosem, że wymyśliłam sobie włoski sierpień.

W ten oto sposób poznałam Piero Chiara i jego „Czwartki pani Julii”. Dawno nie czytałam powieści kryminalnych. Zresztą ta książka bardzo różniła się od wszystkich powieści kryminalnych. Nie było napięcia, pachniała kawą i była idealna na niedzielne popołudnie.

Van Gogh - Kawiarenka

Spokojna, opowiadająca o życiu w pewnym włoskim miasteczku. O małżeństwie, gdzie mąż był starszy od żony o dwadzieścia lat. Żony, która cieszyła się nieskażoną reputacją i była tytułową panią Julią. Jeździła w każdy czwartek do pobliskiej miejscowości, by odwiedzać córkę, która się tam uczyła. Aż pewnego czwartku znikła. I nie wróciła.
Po raz pierwszy w moim życiu przeczytałam tak spokojny kryminał. Kryminał o ludziach spokojnych, lub nie pokazujących swych emocji nawet na stronach książki. Zdawało się, że kochają, biorą ślub, mordują, odchodzą i umierają tak samo spokojnie. Niesamowita rzecz!

6 komentarzy:

  1. Przez mały wypadek jedna książka też mi kawą pachnie, ale nie zauważyłem, by lepiej mi się ją czytało :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zależy od Twojego podejścia do kawy i zdolności węszenia między wierszami ;P Aczkolwiek banalne wylanie kawy na książkę też może dawać niezłe efekty zapachowe ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak emocji w książce naprawdę jest taki pasjonujący ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest! Nie każdy potrafi opisać naprawdę emocjonującą sytuację w spokojny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapachniało kawą i... flegmatyzmem ;>
    Niespokojna recenzja o spokojnej książce ;-) Nice, nice :-)
    Zaznaczę Ją sobie jako " może kiedyś .. " ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko pamiętaj, że znajdziesz ją jedynie w bibliotece lub na allegro ;) Niestety...

    OdpowiedzUsuń