wtorek, 27 lipca 2010

Portret Doriana Graya – Oscar Wilde

Z Panem Wildem spotkałam się po raz pierwszy jakieś 14 lat temu. Będąc jeszcze dzieckiem, czytałam jego bajki, i wtedy to zaczynałam rozumieć, że świat można tłumaczyć różnie, można przyziemnie, jak dorośli, a można pięknie, jak to robił Wilde.

„Portret Doriana Graya”… W sumie nawet nie wiem, czemu przeczytałam tę książkę dopiero teraz. Możliwe dlatego, że przeraził mnie film i pragnęłam się dowiedzieć, czy powieść napisana pod koniec XIX wieku także mnie przerazi. Nie przeraziła. Zachwyciła wręcz. I dała do myślenia.

To jedna z tych książek, która na pierwszy rzut oka nie jest tylko pustym zbiorem złotych myśli (a na pisanie temu podobnych książek jest teraz wielka moda), jednak błyskotliwość języka i kunszt dialogów sprawiają, że książkę się odkłada i myśli się. Myśli, myśli…

„- Pewność jest fatalna. Niepewność czaruje. Mgła nadaje rzeczom urok.
- Można w niej zatracić drogę.
- Wszystkie drogi wiodą do jednego punktu.
- A tym jest?
- Rozczarowanie.”

Życie jest grą. Tak, tak. My sami podświadomie wybieramy sobie rolę i brniemy dalej. Pięknie jest odkrywać, dążyć do spełnienia marzenia. Lecz kiedy marzenie się spełnia, co jest większe – radość ze spełnienie, czy rozczarowanie z powodu braku marzenia?
Niepewność jest piękna. Jest sztuką. Pewność jest życiem. A życie i sztuka nie zawsze idą w parze. Jednak jakże cudownie jest twardo stąpać po pewnej ziemi i czuć niepewność dnia następnego? Tak? A może nie? Człowiek to zbiór paradoksów.

„Własna jego natura podniosła bunt przeciwko nadmiernej udręce, pragnącej skazić i zniweczyć doskonały spokój atmosfery. Leży to w naturze ludzi subtelnych i wrażliwych.. Ich silne
namiętności muszą albo miażdżyć, albo złamać się. Zabijają człowieka lub same giną. Płytki żal i płytka miłość żyją długo. Wielka miłość i wielki ból giną od własnego nadmiaru.”

Powyższe słowa sprawiły, że poczułam jakbym odkryła ogromne drzwi, których nigdy nie widziałam. Tak jakbym nauczyła się czytać siebie od nowa.
Dorian, Henryk i Bazyli. Ta trójka skupiła w sobie wiele moich myśli, których nigdy nie potrafiłam nazwać po imieniu, a które oni wypowiedzieli z taką łatwością. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że wystarczy chcieć, jedynie chcieć, aby dotrzeć i zrozumieć serce samego Wilda.

„- Zatem Grecy przeciw Grekom?
- Ja trzymam z Trojańczykami. Walczyli o kobietę.
- I zostali pokonani.
- Istnieje coś gorszego od popadnięcia w niewolę.
- Galopujesz i popuszczasz sobie cugle.
- Tempo nadaje smak życiu.”

Tak, życie jest tylko jedno i trzeba zdążyć wypić z niego wszystkie soki, przy tym nie połamawszy sobie nóg i rąk. Trzeba sączyć powoli i rozważnie, nie zachłannie i bezmyślnie jak to zrobił Dorian. Zdawałoby się, że przed sobą miał piękne życie i że te życie zniszczył. A byłby szczęśliwy w tym idealnie grzecznym życiu? Zapewne tak. Któż by przeczył. A może i nie…

„- Każdy dobry kapelusz powstaje z niczego.
- Jak wszelka reputacja. Każde dobre wrażenie, jakie się wywołuje w świecie, stwarza nam nieprzyjaciela. Aby być lubianym przez ludzi, trzeba być miernotą.”

Żeby być lubianym za to, że się jest naprawdę w czymś dobrym, trzeba najpierw umrzeć. Wtedy ludzie nie będą nam zazdrościć, bo któż zazdrości umarlakom… Zazdrość to obrzydliwe uczucie. Fałszywy zachwyt czyimś sukcesem jest po prostu szkaradnym. Nie chwalić się szczęściem bądź umrzeć, tak?

„Portret Doriana Graya” – książka, która budzi więcej pytań niż ma w sobie słów.

„- A sztuka?
- Jest chorobą.
- Miłość.
- Złudzeniem.
- Religia?
- Wytwornym surogatem wiary.
- Jesteś sceptykiem.
- Nie, sceptycyzm jest początkiem wiary.
- Czymże więc jesteś?
- Określać znaczy ograniczać.”

_________________________
Wszystkie cytaty pochodzą z „Portret Doriana Graya” Oscar Wilde, Warszawa 1976

9 komentarzy:

  1. Świetna książka. Dlatego tak bardzo kocham klasykę (czasami myślę, ze to z lenistwa:)
    To, że nie wolno się spieszyć z realizacją marzeń, wiem od dawna. Oprócz kilku ulotnych chwil szczęścia jedyne, co możemy spotkać na końcu tej drogi, to rozczarowanie.
    A że ludzie nie potrafią znieść, że to właśnie innym pisany jest talent i pewna wyższość - prawda stara jak świat. Ludzi, którzy potrafią zaakceptować taki stan rzeczy, ze świecą szukać. Ale to właśnie ich możemy nazwać przyjaciółmi.
    Oscar Wilde obnaża prawdę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby jednak nie spotkało nas takie rozczarowanie, cóż warte wtedy byłoby to nasze życie?
    Książkę znam i lubię do niej powracać, nie starzeje się podobnież jak Dorian*, ale filmu nie miałam okazji widzieć. Chyba, o ile pamięć mnie nie myli to dość "młody" obraz ];]

    Pozdrawiam cieplutko, Ario :) :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Inez, wydaje mi się, że nie zazdroszczą innym tylko ludzie pewni swojej własnej wartości. Albo Ci, którzy prawdziwie nas kochają.

    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Anhelli, czytając tę książkę miałam wrażenie, że można tam znaleźć wszystko. Czegokolwiek bym nie szukała, znalazłabym. I mogę tę książkę czytać co miesiąc, a i tak na nowo ją odbiorę. Masz rację, nie starzeje się jak Dorian, super spostrzeżenie ;)

    A film jest nowy. Reżyser wszystko tak przewrócił do góry nogami, łącznie z samym zakończeniem. Ale za to aktor jest taaaaki śluczniutki ^^ ;P

    Pozdrawiam ciepło (na zimne wieczory) i zimno (na upalne dni) ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aktor śliiczniutki? czyżby Książe Kaspian? Dobrze,że nie zaangazowali Willa Mosleya :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie żartuj?! To Kaspian?! Spodobał mi się Kaspian? xD Toż na Narnii go wyśmiałam xD

    OdpowiedzUsuń
  7. To w kontrowersji odnajdujemy źródło pikanterii, która magnetycznie pociąga czytelnika, aby zagłębił się w wersach powieści. Tam tonie on w odmętach piękna języka literackiego, niezwykle dzielnie wspieranego wyszukanymi treściami i przemyślnie ulokowanymi aluzjami skierowanymi nawet ku jego własnym wadom. Argumenty, kontrargumenty, polemika, wykładnia i magia, której nie należy przymiotnikować epitetem - jest zbyt głęboka. Tak jak czar tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  8. To w kontrowersji odnajdujemy źródło pikanterii, która magnetycznie pociąga czytelnika, aby zagłębił się w wersach powieści. Tam tonie on w odmętach piękna języka literackiego, niezwykle dzielnie wspieranego wyszukanymi treściami i przemyślnie ulokowanymi aluzjami skierowanymi nawet ku jego własnym wadom. Argumenty, kontrargumenty, polemika, wykładnia i magia, której nie należy przymiotnikować epitetem - jest zbyt głęboka. Tak jak czar tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Film ogladałam dawno temu :P Teraz zaczęłam czytać ta książkę, a ta recenzja tylko do tego zachęca :)

    OdpowiedzUsuń